20 lat parkowali za darmo. Teraz pojawiły się opłaty i "wezwania na 1600 zł". Czują się oszukani

6 dni temu
Przez 20 lat mieszkańcy osiedla korzystali z miejsc postojowych znajdujących się przed blokami całkowicie za darmo. Teraz jednak zmierzyli się z bolesną zmianą, która uderza w ich budżety. Teren stał się płatnym parkingiem, a kontrowersje wokół decyzji jego właściciela narastają. Wiele wskazuje jednak na to, iż "nie da się nic z tym zrobić".
Jak informuje "Interwencja", trzy tygodnie temu mieszkańcy jednego z osiedli w Redzie obudzili się w nowej, nieoczekiwanej rzeczywistości. Parking, z którego korzystali od dwóch dekad bez żadnych opłat, nagle stał się płatny. Na ogólnodostępnym placu pojawiły się parkometry, a wraz z nimi opłaty. Dla wielu lokatorów to nie tylko zmiana w codziennym rytmie, ale realne obciążenie domowego budżetu.


REKLAMA


Zobacz wideo 5000 zł kary za popisy na parkingu w Fordzie Mustangu


Mieszkańcy już nie mogą parkować za darmo. Na parkingu pod blokiem pojawiły się parkometry
Informacja o obowiązkowych opłatach pojawiła się w ubiegłym miesiącu, co natychmiast wywołało spore oburzenie wśród mieszkańców. Jest to spowodowane tym, iż przez lata parking przed blokami był integralną częścią ich życia.
Kupując mieszkanie, deweloper nam wskazywał jako miejsce parkingowe dokładnie to miejsce. Niestety po 20 latach sytuacja się zmieniła i to radykalnie z dnia na dzień
- mówi jeden z mieszkańców na łamach "Interwencji". w tej chwili godzina postoju kosztuje 3 zł, a miesięczny abonament 150 zł. Dla niektórych nowy regulamin obowiązujący na prywatnym terenie był ogromnym zaskoczeniem. W czasie, gdy na parkingu montowano tablice informacyjne, pan Michał wyjechał z rodziną na ferie. Po powrocie okazało się, iż jego dwa samochody objęto wezwaniami do zapłaty.
Przyjechałem w poniedziałek, patrzę, a każde z aut ma cztery wezwania, w sumie 1600 złotych do zapłaty
- wyjaśnia. Inni natomiast nie mieli gdzie postawić aut po powrocie z pracy.
Gdy wróciłem z pracy, okazało się, iż mam nagle płacić za parking trzy złote za godzinę. Nie zauważyłem tego. Oczywiście nie zapłaciłem. Dalej tu parkuję, no a gdzie mam parkować? o ile od samego początku mieliśmy zapewnione miejsca na osiedlu, wszyscy mieli za darmo
- mówi pan Sergiej. Z kolei mieszkańcy o wyższych potrzebach komunikacyjnych, na przykład osoby z niepełnosprawnościami podkreślają, iż nowe opłaty znacząco ograniczają ich mobilność. Dla jednego z lokatorów, który żyje z niskiej emerytury żony, opiewającej na 3 tys. zł, miesięczna stawka 150 zł to realna bariera nie do przekroczenia. w tej chwili nie jest w stanie podjąć się pracy zarobkowej ze względu na zły stan zdrowia, a swoje świadczenie otrzyma dopiero w grudniu, gdy skończy 65 lat.


Byliśmy przekonani, iż ten parking jest dla mieszkańców. I do tej pory był
- wskazuje pani Dorota.


Deweloper miał wspominać o darmowym parkingu. "Właściciel ma prawo zrobić tam, co chce"
Największy problem polega na tym, iż w momencie sprzedaży lokatorzy byli zapewniani, iż mają do dyspozycji ogólnodostępny parking. Taka informacja miała pojawić się w folderach reklamowych, przez co mieszkańcy czują się teraz oszukani.
Były foldery reklamowe i było tam, iż tam jest parking. Nie było mowy, iż to jest płatny parking. Nikt nikomu nie powiedział, iż on będzie płatny. Wszystko miało być dla mieszkańców
- twierdzi pani Dorota. Deweloper jednak zaprzecza tym doniesieniom. W oficjalnym stanowisku przez adwokata reprezentującego firmę stwierdzono, iż foldery prezentowały jedynie ogólnie pojęte miejsca parkingowe, nie wskazując jakiegokolwiek statusu "bezpłatnego parkingu".
To niestety nie stoi w zgodzie z faktami, bo takiej informacji w prospekcie informacyjnym nie było. o ile ktoś uważa inaczej, to może przedstawić na tę okoliczność jakiekolwiek dowody. Te miejsca były ogólnodostępne, są ogólnodostępne, teraz będą odpłatne
- zapewnia pełnomocnik dewelopera. Równie trudno sprawę rozwiązać od strony lokalnej władzy. Burmistrz Redy potwierdza, iż teren jest prywatny. Miasto nie ma prostego narzędzia, by zmusić właściciela do zmiany zasad. Jedyną możliwością byłoby odkupienie parkingu, jednak koszty takiej transakcji są dziś poza zasięgiem lokalnego budżetu. Wspólnoty zapowiadają natomiast negocjacje z zarządcą parkingu.


Prawdopodobnie nie da się nic z tym zrobić, bo to jest teren prywatny i właściciel ma prawo zrobić tam, co chce. Więc małe są szanse na to, żeby było inaczej, chyba iż rzeczywiście wspólnoty dogadają się i jakoś wykupią ten teren
- podsumowała pani Dorota.


Źródło: interwencja.polsatnews.pl


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.


Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału