Prezydent USA Donald Trump podpisał w środę rozporządzenie o "cłach wzajemnych" na towary sprowadzane do USA. Stawki różnią się w zależności od kraju. Dla towarów z państw UE wynoszą 20 proc., dla Chin - 34 proc., dla Japonii - 24 proc., natomiast Wielka Brytania i Australia zostały objęte minimalną, 10-procentową stawką. Nowe taryfy nie uderzą m.in. w Rosję oraz Białoruś.Reklama
Cła Donalda Trumpa. We Włoszech choćby 60 tys. miejsc pracy zagrożonych
Lider centrali związkowej Włoska Unia Pracy (UIL) Pierpaolo Bombardieri stwierdził w czwartek, iż choćby 60 tysięcy miejsc pracy może być zagrożonych we Włoszech z powodu nowych amerykańskich ceł, które 2 kwietnia ogłosił prezydent USA.
"Cła są problemem dla całego kraju" - oświadczył włoski lider związkowy. Zaznaczył, iż Włochy eksportują towary za 70 miliardów euro - w szczególności dotyczy to niektórych sektorów, takich jak motoryzacja, moda, mechanika, rolnictwo oraz żywność. "W związku z tym reperkusje mogą być poważne, zarówno z punktu widzenia gospodarczego, jak i zatrudnienia" - ostrzegł Bombardieri.
Przeczytaj również: Dlaczego Trump oszczędził Rosję? Nie tylko tego kraju zabrakło na liście
Premier Włoch o amerykańskich cłach: Krok, który uważam, za błędny
Do ogłoszonych przez Trumpa amerykańskich ceł na towary z Unii Europejskiej w wysokości 20 proc. odniosła się także premier Włoch Giorgia Meloni. "Wprowadzenie przez USA ceł wobec UE jest krokiem, który uważam za błędny" - oceniła szefowa włoskiego rządu, dodając, iż to krok "który nie opłaca się żadnej ze stron".
"Zrobimy wszystko, co możemy, żeby pracować nad porozumieniem ze Stanami Zjednoczonymi po to, by nie dopuścić do wojny handlowej, która nieuchronnie osłabiłaby Zachód, z korzyścią dla innych globalnych aktorów" - zapewniła Meloni.
Włoska premier dodała, iż będzie działać przede wszystkim w interesie Włoch i włoskiej gospodarki, prowadząc dialog także z innymi europejskimi partnerami.
Przeczytaj również: Biały Dom tłumaczy się ws. ceł: Traktujcie nas tak, jak my traktujemy was