Amerykańskie media poinformowały o przeprowadzeniu przez Stany Zjednoczone uderzeń na cele zlokalizowane na terytorium Wenezueli, w tym na instalacje o charakterze militarnym. Doniesienia te zostały następnie potwierdzone przez przedstawiciela administracji USA. Według władz w Caracas działania Waszyngtonu mają na celu przejęcie kontroli nad strategicznymi zasobami kraju, takimi jak ropa naftowa oraz surowce mineralne.
Ataki miały objąć kilka regionów, m.in. stolicę państwa oraz stany Miranda, Aragua i La Guaira. W odpowiedzi na te wydarzenia prezydent Nicolas Maduro ogłosił na terenie całego kraju stan wyjątkowy.
Wenezuelski rząd zaapelował do ugrupowań politycznych i organizacji społecznych o pełną mobilizację, uznając działania USA za akt militarnej agresji. W oficjalnym komunikacie podkreślono, iż siły zbrojne wraz z innymi służbami zostały postawione w stan gotowości, aby — jak zaznaczono — chronić suwerenność państwa oraz bezpieczeństwo obywateli.
Władze zapowiedziały również podjęcie kroków dyplomatycznych na arenie międzynarodowej. Caracas zamierza skierować sprawę do Rady Bezpieczeństwa ONZ oraz do sekretarza generalnego Organizacji Narodów Zjednoczonych, domagając się jednoznacznego potępienia działań Stanów Zjednoczonych.
Słowa potępienia tej niczym niesprowokowanej amerykańskiej agresji dobiegają już z państw Ameryki Południowej: Kolumbii i Kuby.
Polski premier też odniósł się do amerykańskiego ataku:
– W dzisiejszych czasach tak masywne wydarzenia, jak dzisiejszy atak sił amerykańskich, oddziałują na cały świat, dlatego będziemy reagować i przygotowywać się do tej nowej sytuacji – błyskotliwie oznajmił.
Według relacji świadków cytowanych przez agencję Reuters, w godzinach porannych w Caracas słychać było eksplozje, a nad miastem unosiły się kłęby dymu. Zauważono także obecność samolotów. Część południowych dzielnic stolicy, położonych w pobliżu dużego kompleksu wojskowego, została czasowo pozbawiona dostaw energii elektrycznej.
Reporter amerykańskiej telewizji CBS przekazał, iż decyzję o przeprowadzeniu ataków miał podjąć osobiście Donald Trump. Informację tę potwierdził anonimowy urzędnik administracji USA, który jednak nie ujawnił dodatkowych szczegółów dotyczących operacji. Zostaną one ujawnione podczas obiecanej przez Biały Dom konferencji prasowej wieczorem.
Wenezuelskie władze stanowczo podkreśliły, iż — ich zdaniem — próby przejęcia krajowych zasobów naturalnych nie zakończą się powodzeniem.
P.S. Na konferencji prasowej Donald Trump rozpływał się w samozachwycie dotyczącym operacji porwania prezydenta Maduro i jego małżonki. Zapowiedział, iż USA pozostaną w Wenezueli do momentu, kiedy będą miały pewność, iż zostanie wybrany rząd, który zabezpieczy interesy Stanów Zjednoczonych w tym kraju, w tym zyski z ropy naftowej. Złożył też nic go nie kosztujące obietnice, iż Wenezuela i całe jej społeczeństwo będzie miało zabezpieczony dobrobyt i dostatnie życie. Marco Rubio również nie pozostał w tyle i zaprezentował wazeliniarski hymn pochwalny wobec prezydenta.

1 miesiąc temu