Analiza ISBiznes.pl: USA chce floty sprzymierzonych państw w Cieśninie Ormuz

2 godzin temu

Prezydent USA Donald Trump stwierdził, iż „wiele państw wyśle okręty wojenne” by utrzymać Cieśninę Ormuz otwartą dla żeglugi. Jednak nie wiadomo jakie kraje to zrobią, choć nieoficjalnie wiadomo, iż sondaże USA w tej sprawie realizowane są już do kilku dni i są skierowane do wszystkich państw NATO, Japonii, a choćby Chin.

„Wiele krajów, zwłaszcza tych, które ucierpiały w wyniku próby zamknięcia Cieśniny Ormuz przez Iran, wyśle ​​okręty wojenne we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki, aby utrzymać Cieśninę otwartą i bezpieczną. W międzyczasie Stany Zjednoczone będą bombardować linię brzegową na potęgę i nieustannie ostrzeliwać irańskie łodzie i statki z wody” – napisał Trump w poście na Truth Social. Oświadczył ponadto, iż chociaż irańska armia została „już w 100% zniszczona”, Teheranowi „łatwo” było przez cały czas grozić statkom dronami, minami i pociskami krótkiego zasięgu. Dodał, iż Stany Zjednoczone „będą bombardować” irańskie wybrzeże, aby temu przeciwdziałać.

Jak dodał, ma nadzieję, iż okręty w rejon Zatoki Perskiej wyślą Wlk. Brytania, Francja, Chiny, Korea Południowa i Japonia oraz „inne kraje”. Argumentację wzmocnił stwierdzeniem 16 marca, iż jeżeli kraje NATO nie wyślą swoich sił morskich w celu odblokowania Cieśniny „z NATO stanie się coś bardzo złego”.

Według nieoficjalnych informacji AFP i DPA, amerykańskie sondaże, mające w tej chwili status poufnych, skierowano także do innych państw m.in. Niemiec, Włoch, „skandynawskich państw NATO i Europy Środkowej”, choć nie określono dokładnie o jakie kraje chodzi.

Biały Dom jednak nie podaje czy którekolwiek kraje zgodziły się wysłać okręty. Wiadomo jednak, iż państwa zachodnie systematycznie wzmacniają swoją obecność wojskową we wschodniej części Morza Śródziemnego od początku wojny Iranu z koalicją izraelsko-amerykańską. Głównie koncentrują się na bezpieczeństwie Cypru, po tym jak 2 marca irański dron uderzył w brytyjską bazę wojskową Akrotiri.

Po nasileniu irańskich ataków na statki dodatkowe opcje rozmieszczenia sił w Zatoce Perskiej rozważa też Wielka Brytania. Według ministra obrony tego kraju Johna Healeya rząd rozmawia z sojusznikami i partnerami na temat „szeregu opcji zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi w regionie”.

Z kolei francuska Marynarka Wojenna rozmieszcza około tuzina okrętów, w tym swoją grupę uderzeniową lotniskowców we wschodniej części Morza Śródziemnego. Inna grupa płynie w kierunku Morza Czerwonego. Francuzi konsultowali się w drugim tygodniu marca z państwami arabskimi Europy, Azji i Zatoki Perskiej w kwestii planu zakładającego, iż w przypadku nawiązania szerszego porozumienia francuskie okręty wojenne miałyby docelowo eskortować tankowce przez Cieśninę Ormuz.

Trump powtórzył 12 marca swoje oświadczenie z 3 marca, według którego Stany Zjednoczone byłyby gotowe eskortować statki przez Cieśninę Ormuz, aby chronić je przed atakiem ze strony Iranu. Problem w tym, iż jak stwierdzą nieoficjalnie członkowie Szefostwa Połączonych Sztabów USA, takiego rozkazu nie wydano, choć wiadomo, iż administracja poszukuje sposobów na obniżenie wysokich cen ropy naftowej napędzanych wojną USA i Izraela z Iranem.

Jednak Trump autoryzował rozkaz ataku na bazy i instalacje wojskowe na wyspie Charg, z której Iran eksportuje większość swojej ropy naftowej, tym samym tworząc bardzo duże zagrożenie dla Iranu.

Jak podała w nocie badawczej Natasha Kaneva analityk z JPMorgan Chase & Co. przed samym 28 lutego, kiedy zaczęły się ataki izraelsko-amerykańskie na Iran, kraj ten zwiększył eksport z Charg do niemal rekordowego poziomu ponad 3 mln baryłek dziennie, trzykrotnie przekraczając tygodniowe poziomy z okresu poprzedniego miesiąca. Jak dodała, atak na instalacje do wydobycia ropy naftowej w Charg „natychmiast wstrzymałby większość irańskiego eksportu ropy naftowej, co prawdopodobnie wywołałoby poważne represje w Cieśninie Ormuz lub przeciwko regionalnej infrastrukturze energetycznej”.

Ogłaszając atak na wyspę Charg Trump stwierdził, iż tamtejsze obiekty wojskowe zostały „zniszczone”. Jak dodał, postanowił nie atakować infrastruktury naftowej „ze względów przyzwoitości”. Jednak zagroził, iż to zrobi, jeżeli Iran „zrobi cokolwiek, co utrudni swobodny i bezpieczny przepływ statków przez Cieśninę Ormuz”.

Rzeczywiście, według informacji z mediów bliskowschodnich na wyspie doszło do ponad 15 eksplozji po atakach, których celem były m.in. systemy obrony powietrznej, baza morska, wieża kontroli lotów na lotnisku i hangar dla helikopterów. Nie podano jednak dokładnej skali zniszczeń.

14 marca minister obrony Izraela, Israel Katz, pochwalił atak na Charg i powiedział, iż wojna wkracza w „fazę zwycięstwa”. Jak zauważył, walki będą trwały „tak długo, jak będzie to konieczne”.

Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi stwierdził w MS NOW 15 marca wieczorem, iż „jest jasne”, iż pociski, które w nocy uderzyły w wyspę Charg pochodziły z dwóch lokalizacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jak dodał, Cieśnina Ormuz – przez którą zwykle przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej – jest zamknięta jedynie dla statków należących do „wrogów Iranu”.

Mimo wszystkich tych oświadczeń zarówno prezydenta USA i Iranu, jak stwierdzają dane Tankertrackers.com, firmy specjalizującej się w śledzeniu ruchu statków, dwa tankowce zacumowały przy wyspie kilka godzin po tym, jak USA zaatakowały jej instalacje wojskowe. Irańskie media poinformowały, iż wszyscy pracownicy przemysłu naftowego na wyspie położonej około 25 kilometrów od wybrzeży Iranu są bezpieczni i nie odnieśli żadnych obrażeń, zaś „eksport odbywa się bez zakłóceń”.

Resort Obrony Iranu ostrzegł, iż po ataku na infrastrukturę naftową zostaną zaatakowane w odwecie powiązane z Ameryką obiekty naftowe i energetyczne na Bliskim Wschodzie.

„Wszystkie obiekty naftowe, gospodarcze i energetyczne należące do firm naftowych w regionie, które są częściowo własnością Stanów Zjednoczonych lub współpracują ze Stanami Zjednoczonymi, zostaną natychmiast zniszczone i obrócone w popiół” – taki komunikat z resortu obrony przekazała irańska agencja prasowa Fars powołując się na centralne dowództwo wojskowe.

Istotnie, Iran atakuje kraje Zatoki Perskiej. Rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformował, iż w sobotę kraj wykrył dziewięć pocisków balistycznych i 33 drony wystrzelone w jego kierunku. Zaczyna to być niemal stała liczba amunicji dronowej i pocisków balistycznych wystrzeliwanych dobowo na ZEA.

Operacje w kluczowym porcie naftowym Fudżajra nad Zatoką Omańską zostały zawieszone po ataku dronów i pożarze rano 14 marca. Jak stwierdza Bloomberg, załadunek ropy naftowej i produktów rafinowanych w tym porcie, leżącym tuż za Cieśniną Ormuz, został wstrzymany ze względów bezpieczeństwa do czasu oszacowania strat. Fudżajra jest ważnym węzłem eksportowym zarówno ropy naftowej, jak i paliw. Zyskała na znaczeniu zarówno dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich, jak i rynków światowych, jako iż jest jednym z niewielu terminali eksportowych ropy naftowej z Zatoki Perskiej, który omija cieśninę Ormuz.

Całkowicie wydobycie gazu ziemnego wstrzymał Katar. Według komunikatu emiratu instalacje wydobywcze są „pod ochroną i zabezpieczone przed atakiem”.

Szczególnie poszkodowany jest Dubaj. Jak poinformowały władze emiratu odłamki pocisku rakietowego zniszczonego przez obronę przeciwlotniczą uderzyły w fasadę budynku w centralnej części miasta. „Nie doszło do pożaru i nie zgłoszono żadnych obrażeń” – poinformowało Biuro Prasowe Dubaju w oświadczeniu dla X. 14 marca, zniszczona częściowo fasada budynku w Międzynarodowym Centrum Finansowym w Dubaju, znajdującym się w centrum Dubaju, była widoczna, choć dokładna przyczyna nie jest jasna.

„Dostępność i działalność biznesowa są kontynuowane, a niektóre organizacje przeszły na pracę zdalną. Ekosystem finansowy pozostaje odporny, charakteryzuje się wysokim poziomem aktywności zawodowej i rynkowej i przez cały czas funkcjonuje jako centrum branżowe” – poinformowało Biuro Zarządzania Kryzysowego (DMO) emiratu.

Jednak Dubaj w tej chwili doświadcza prawdziwego exodusu expatów pracujących tam zwłaszcza w sektorach finansowym i logistycznym. Cios dla gospodarki emiratu jest na tyle dotkliwy, iż analitycy przypuszczają, iż nie podniesie się on z niego przez dekady i według Jamestown może już nie odzyskać poprzedniego znaczenia.

Jordania, w której stacjonują również wojska i samoloty USA, poinformowała o przechwyceniu 79 pocisków balistycznych i dronów w ciągu ostatniego tygodnia. Obrona przeciwlotnicza nie zdołała zestrzelić kolejnych sześciu pocisków. Jak poinformował Sztab Generalny Jordańskich Sił Zbrojnych, w tym tygodniu wskutek ataków irańskich dziewięć osób zostało rannych.

Stany Zjednoczone nakazały także swoim obywatelom natychmiastowe opuszczenie Iraku – powołując się na „poważne zagrożenie ze strony powiązanych z Iranem grup terrorystycznych”. Dzień wcześniej, 12 marca, dron uderzył w lądowisko dla helikopterów na terenie ambasady USA w Bagdadzie. Szkody były niewielkie, ale istotny był sam fakt przeprowadzenia takiego zamachu. W komunikacie opublikowanym przez ambasadę USA w mediach społecznościowych zaznaczono, iż przestrzeń powietrzna nad Irakiem pozostaje zamknięta dla przewoźników komercyjnych, a podróżni powinni szukać dróg lądowych do Jordanii, Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej lub Turcji.

„Wkrótce każdy amerykański obiekt wojskowy leżący w strefie potencjalnie zagrożonej przeciwdziałaniem wrogów USA będzie musiał mieć własną sprawną i solidną obronę przeciwlotniczą, zwłaszcza przeciwdronową. A to bardzo rozprasza środki i ludzi, nie mówiąc o tym jak jest drogie” – skomentował te działania dla ISBiznes.pl polski analityk wojskowy.

Administracja Trumpa odrzuciła z jednej strony starania sojuszników na Bliskim Wschodzie o rozpoczęcie rozmów dyplomatycznych w celu zakończenia konfliktu, z drugiej zaś przekazaną poufnymi kanałami ofertę irańską na „odblokowanie Cieśniny w zamian za zawieszenie broni i powrót do stołu negocjacji”. Oficjalnie potem Iran również odrzucił do tej pory pomysł zawieszenia broni. W efekcie 13 marca prezydent powiedział, iż USA będą kontynuować kampanię „tak długo, jak będzie to konieczne” i zasugerował, iż amerykańska marynarka wojenna niedługo rozpocznie eskortowanie statków przez Cieśninę Ormuz. Zaprzecza to jednak wcześniejszym jego twierdzeniom, iż cele militarne USA zostały „prawie zrealizowane”.

Według danych irańskich, które mogą być zawyżone oraz danych organizacji pozarządowych ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej i Iraku, w wyniku działań wojennych w regionie zginęło około 3750 osób. W krajach Zatoki miało zginąć „mniej niż 100 osób”, a Stany Zjednoczone straciły 11 żołnierzy.

Mimo iż Iran poniósł klęskę militarną, jednak środki jakie posiada wystarczą do prowadzenia działań nękających skierowanych przeciw państwom Zatoki Perskiej oraz potencjalnego zablokowania Cieśniny Ormuz przy pomocy min, dronów i tanich rakiet przeciwokrętowych, nieskutecznych przeciw okrętom wojennym, ale wystarczających do niszczenia powolnych statków. Tymczasem polityka Donalda Trumpa znajduje coraz mniej zwolenników w USA, zwłaszcza iż ceny benzyny rosną, a wielu przeciwników politycznych twierdzi, iż nie docenił reakcji i odporności Iranu.

Idź do oryginalnego materiału