Włodzimierz Czarzasty, lider Nowej Lewicy, nie zamierza rezygnować z reformy Państwowej Inspekcji Pracy, mimo wyraźnego sprzeciwu ze strony premiera.
Zapowiedział on, iż jeżeli obecna propozycja reformy PiP nie przejdzie, jego ugrupowanie przedstawi alternatywne rozwiązanie. Podkreślił, iż brak realizacji zmian może oznaczać utratę środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Dyskusja wokół PIP dotyczy przede wszystkim rozszerzenia kompetencji inspektorów, którzy mieliby zyskać możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych oraz kontraktów B2B w etaty. Takie rozwiązanie budzi obawy Donalda Tuska, który jasno dał do zrozumienia, iż w obecnej formie nie chce kontynuować prac nad reformą i uważa temat za zakończony. To oczywista klęska polityczna Nowej Lewicy i samego Czarzastego, tym bardziej, iż premier jasno dał do zrozumienia, iż nie chce ani teraz, ani w przyszłości na ten temat rozmawiać.
Marszałek Sejmu zapowiedział jednak rozmowę z premierem, podczas której spróbuje wypracować kompromis. Jak zaznaczył, Lewica jest gotowa zmodyfikować projekt ustawy, by rozwiać wątpliwości dotyczące nadmiernej władzy urzędników. Czarzasty przekonywał, iż najważniejsze są jasne i precyzyjne kryteria określające, w jakich sytuacjach mogłoby dojść do zmiany formy zatrudnienia.
Polityk podkreślał jednocześnie, iż sprzeciw premiera nie oznacza końca reformy. Przypomniał, iż pierwotnie w ramach tzw. kamieni milowych zakładano pełne oskładkowanie wszystkich umów, a w tej chwili mowa jest jedynie o wzmocnieniu roli PIP. Niewywiązanie się z tych zobowiązań, jak zaznaczył, grozi utratą około 11 mld zł z unijnych funduszy.
Czarzasty nie ukrywał również krytycznego stosunku do tzw. umów śmieciowych. Jego zdaniem pozbawiają one pracowników podstawowych praw, takich jak płatny urlop, zwolnienie chorobowe, ochrona przed nagłym zwolnieniem czy świadczenia rodzicielskie. Zwrócił też uwagę, iż państwo traci co roku miliardy złotych z tytułu nieodprowadzonych składek, które wpłynęłyby do budżetu przy zatrudnieniu na umowę o pracę.
Lider Nowej Lewicy zapewniał przy tym, iż nie postrzega sporu z premierem jako poważnego konfliktu politycznego. Przypomniał dotychczasowe osiągnięcia swojego ugrupowania, wskazując m.in. na zmiany dotyczące stażu pracy, skracanie czasu pracy czy rozwój asystencji osobistej. Jak zapowiedział, jeżeli obecna droga okaże się zamknięta, Lewica poszuka innej — równie skutecznej.
Już dawno tak wyraźnie nie było widać, iż Nowa Lewica jest w koalicji zupełnie nic nie znaczącym elementem.

1 dzień temu






