Mijają kolejne lata obowiązywania niespójnych i dziurawych przepisów dotyczących handlu w niedziele. Ustawa w 2018 roku przeforsowana przez rząd i Solidarność stała się kompletną fikcją. Nowy rząd obiecywał zmiany obowiązujących przepisów. Niestety nie tylko nie przedstawiono żadnych nowych rozwiązań, ale, według naszej wiedzy, nie realizowane są choćby prace na tym obszarze.
Zgodnie z obowiązującym prawem większość sklepów w niedzielę może być otwarta. Z danych platformy mplatform wynika, iż w niedziele zwane niehandlowymi blisko 60% sklepów działa. Dotyczy to szczególnie małych placówek, gdzie nie ma związków zawodowych, prawa pracownicze są najczęściej łamane, pensje są najniższe, czas pracy najdłuższy, a towary najdroższe i najniższej jakości. Zamknięte są jedynie największe placówki, czyli segment handlu, gdzie Kodeks pracy jest łamany znacznie rzadziej niż w małych sklepach.
Na dodatek w 2021 r. koalicja PiS-u, Nowej Lewicy i Razem przeforsowała zmianę, zgodnie z którą wprowadzono możliwość darmowej pracy w handlu. Zgodnie z przyjętą poprawką przedsiębiorca „może korzystać z nieodpłatnej pomocy małżonka, dzieci własnych, dzieci małżonka, dzieci przysposobionych, rodziców, macochy, ojczyma, rodzeństwa, wnuków, dziadków”. Przepis ten dotyczy placówek prowadzonych przez właściciela sklepu. Innymi słowy w niedziele zamknięte są hipermarkety, a zarazem rodzina właściciela sklepu może pracować za darmo. Ponadto do 2018 r. handel w święta był prawie całkowicie zakazany. Ustawa Prawa i Sprawiedliwości pozwoliła na otwarcie tysięcy placówek handlowych w dni świąteczne. To właśnie przez ustawę PiS-u w Święto Niepodległości czy Boże Narodzenie tysiące sklepów są otwarte.
Obecnie obowiązująca ustawa nie sprzyja nikomu – ani pracownikom, ani pracodawcom, ani klientom. W tej sytuacji uważamy, iż ustawa o handlu w niedziele powinna być całkowicie odrzucona. w tej chwili to nie jest zakaz handlu, tylko arbitralne ograniczenia obejmujące niewielką liczbę sklepów.
Dlatego proponujemy radykalną zmianę. Naszym zdaniem hipermarkety i galerie handlowe mogłyby zostać otwarte w niedziele, ale tylko pod warunkiem radykalnie wyższych płac za pracę w tym dniu niż za pracę w niedziele. Nasza propozycja to 2,5 razy wyższe stawki za pracę w niedziele niż za pracę w dni powszednie. Innymi słowy minimalna płaca godzinowa za pracę w niedziele wynosiłaby 78,50 zł zł (2,5 razy 31,40 zł), a minimalna płaca za ośmiogodzinny dzień pracy w niedziele wynosiłaby 628 zł. Dzięki takiemu rozwiązaniu w niedziele pozostałyby otwarte tylko te sklepy, które byłyby gotowe godnie płacić. Przypuszczalnie okazałoby się, iż byłaby otwarta podobna liczba sklepów, co obecnie, ale zmieniłaby się ich struktura. Zdecydowana większość małych sklepów, które w tej chwili płacą pracownikom groszowe stawki, prawdopodobnie byłaby w niedziele nieczynna, a otwarte zostałyby największe placówki handlowe, które już teraz płacą pracownikom znacznie wyższe wynagrodzenia niż małe sklepy. Oczywiście otwarcie dużych placówek w niedziele wiązałoby się z koniecznością ścisłego przestrzegania przepisów dotyczących tygodniowego czasu pracy. Tydzień pracy pracowników pracujących w niedziele byłby taki sam, jak dotychczas, czyli czterdziestogodzinny. Praca w niedziele oznaczałaby dodatkowy wolny dzień w tygodniu i możliwość załatwienia spraw urzędowych czy rodzinnych. Otwarcie galerii handlowych i hipermarketów w niedziele pozwoliłoby też rozładować ruch klientów w piątki i soboty.
Proponujemy też, by powyższe rozwiązania objęły wszystkie branże, w których ma miejsce praca w niedziele. Uważamy, iż każda praca w niedziele powinna być opłacana 2,5 razy lepiej niż praca w dni powszednie. Nowe przepisy dotyczyłyby więc tak pracowników handlu, jak i gastronomii, transportu, ochrony zdrowia, policji, pomocy społecznej, rozrywki czy energetyki.

1 dzień temu





