Czy powrót wenezuelskiej ropy na światowe rynki odmieni jej sytuację?

18 godzin temu

Ewentualne złagodzenie lub zniesienie amerykańskich sankcji wobec Wenezueli mogłoby otworzyć drogę do ponownego napływu tamtejszej ropy na rynki globalne. Najwięcej miałyby zyskać na tym rafinerie zlokalizowane nad Zatoką Meksykańską, które otrzymałyby dostęp do stosunkowo taniej, choć trudnej w przerobie ropy naftowej.

Według źródeł w rządzie federalnym USA, przed wprowadzeniem sankcji na wenezuelską ropę kilka lat temu największe rafinerie na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej przerabiały łącznie około 800 tysięcy baryłek dziennie ropy sprowadzanej z Wenezueli.

– W przypadku szybkiego zniesienia sankcji rafinerie na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej dysponują możliwościami operacyjnymi pozwalającymi zagospodarować znaczną część dodatkowego miliona baryłek dziennie. Taki scenariusz oznaczałby jednak wypieranie innych ciężkich gatunków ropy oraz nasilenie konkurencji cenowej – ocenił Rommel Oates, założyciel firmy Refinery Calculator zajmującej się tworzeniem systemu dla rafinerii.

Kto pierwszy, ten lepszy

Za kulisami ma toczyć się rywalizacja między największymi koncernami naftowymi o rządowe kontrakty dotyczące wywozu ropy z Wenezueli. Impulsem do tej rywalizacji była zapowiedź prezydenta Donalda Trumpa, zgodnie z którą Caracas miałoby przekazać Waszyngtonowi choćby 50 milionów baryłek surowca objętego sankcjami.

Firma Trafigura przekazała, iż załadunek pierwszego tankowca planowany pozostało w tym tygodniu, natomiast przedstawiciel firmy Vitol zadeklarował gotowość do podjęcia takiego zadania.

– Vitol ma długą historię realizacji złożonych transakcji energetycznych, wymagających elastycznej logistyki, operacji i finansowania. Cieszymy się, iż możemy wykorzystać nasze doświadczenie, aby pomóc w skierowaniu ropy naftowej i produktów PDVSA (wenezuelskiego państwowego koncernu naftowego) na rynek – powiedział prezes spółki na kontynent amerykański, Ben Marshall.

Reuters podaje, iż spółki Valero, PBF Energy oraz Phillips 66 już teraz odbierają wenezuelską ropę dostarczaną przez firmę Chevron. Jak wskazują analitycy i źródła rynkowe – te firmy mogłyby znacząco zwiększyć skalę tych zakupów. Największa z nich, Valero, dysponuje potencjałem przerobowym pozwalającym na przyjęcie dodatkowych 300–400 tysięcy baryłek dziennie.

Możliwe konsekwencje

Reuters ocenia, iż w takim układzie kanadyjska ropa mogłaby stanieć, a chińskie rafinerie, które dziś kupują najwięcej ropy z Wenezueli, musiałyby szukać droższych dostaw u innych producentów.

– Kanadyjska ciężka ropa przejęła część rynku w okresie problemów z jej wenezuelskim odpowiednikiem. Jego powrót na rynek oznaczałby bezpośrednią konkurencję między tymi dwoma rodzajami, co sprzyjałoby amerykańskim rafineriom, ale jednocześnie działało na niekorzyść Kanady – przekazało źródło z branży rafineryjnej, proszące o zachowanie anonimowości.

– choćby w przypadku poprawy sytuacji politycznej szybki wzrost wydobycia pozostaje mało realny. Branża naftowa potrzebuje kapitału, nowoczesnego sprzętu, wykwalifikowanych kadr oraz sprawnej infrastruktury, co oznacza proces odbudowy rozłożony na wiele lat – podkreśla Charu Chanana, główna strateg inwestycyjna w Saxo Bank.

Marcin Wawrzkiewicz z firmy Malcom Finance, która świadczy usługi dla biznesu wskazuje na dwa potencjalne kierunki rozwoju sytuacji na rynku ropy. W scenariuszu zniesienia sankcji wobec Wenezueli eksport tego kraju mógłby wzrosnąć do 3 milionów baryłek dziennie, przy jednoczesnym utrzymaniu średniej ceny ropy Brent w obecnym roku w okolicach 56 dolarów za baryłkę.

Natomiast przedłużająca się niestabilność polityczna lub dalsze zaostrzenie restrykcji oznaczałyby jego zdaniem jedynie umiarkowany, krótkotrwały wzrost cen rzędu kilku dolarów.

Tomasz Winiarski

Idź do oryginalnego materiału