Spór, a na dziś już jawna niechęć publicznie nie ukrywana, między Trumpem a Muskiem weszła na kolejny, medialny poziom. Właściciel Tesli i miliarder publicznie poparł impeachment Donalda Trumpa i zastąpienie go już teraz, w połowie kadencji, wiceprezydentem JD Vance’em. Musk stwierdził, iż prezydent Donald Trump figuruje w aktach Epsteina i iż to jest zasadniczy powód, dla którego te dokumenty nie zostały upublicznione. Takie pogłoski od dość dawna krążą w kręgach zwolenników ruchu MAGA będących absolutnymi zwolennikami asertywności, unilateralizmu i izolacjonizmu. M.in. z tej racji z ruchu odchodzi z polityki czołowa zwolenniczka Trumpa Majoree Taylor Green (ze stanu Georgia).
Przyczyny są jednak szersze. Od lata ubiegłego roku zauważono u Trumpa wyraźne, jak mówią specjaliści psychiatrii i geriatrii, oznaki początków starczej demencji. Obecny prezydent USA ma 79 lat (w czerwcu br. skończy 80) więc jest kilka młodszy od krytykowanego za taki właśnie stan umysłu i świadomości Joe Bidena. Trzeba dodać, iż istnieje w Konstytucji USA 25 poprawka pozwalająca usunąć prezydenta z racji jego choroby, która uniemożliwia mu pełnienie urzędu. Musi do tego być jednak zgoda całego Kongresu, zdominowanego jednak na razie przez Republikanów. Miało to miejsce np. podczas afery „Watergate” kiedy Richard Nixon zagrożony impeachmentem sam ustąpił ze stanowiska, nominując zgodnie z procedurą na swe miejsce wiceprezydenta Geralda Forda.
Oprócz stawianych od dawna tez o zaburzeniach osobowości Trump cierpi na manię wielkości, przerost ego oraz czysty narcyzm, od końca lata 2025 pojawiły się, nie potwierdzone pogłoski, jakoby Trump przeszedł mikro wylew. Stąd właśnie komentatorzy i dziennikarze często bywający w Białym Domu, obserwują objawy tak charakterystyczne dla prezydentury Bidena, ochoczo krytykowane przez Republikanów podczas kampanii wyborczej.
Walka Demokratów i Republikanów przybiera coraz ostrzejsze formy stając się coraz bardziej brutalną. Kilkudziesięciu specjalistów i naukowców (m.in. Yale i John Hopkins University) psychologii, psychiatrii i medycyny wydało w ub. roku oświadczenie, iż stan psychiczny nie pozwala Trumpowi na wykonywanie obowiązków Prezydenta USA. Jest to precedens, świadczący o głębokim rozłamie nie tylko w społeczeństwie, ale i w politycznej i naukowej elicie. Obowiązująca tzw. zasada Goldwatera, zakazuje diagnozowania ludzi cierpiących na choroby psychiczne, zwłaszcza jeżeli dotyczy to osób publicznych, o ile nie zostało przeprowadzone badanie spełniające standardy obowiązujące w psychiatrii. Zakazuje się również publiczne ogłaszanie takich tez. Jest to złamanie zawodowych standardów gdyż stygmatyzuje tak potraktowane osoby.
Co prawda 1.12.2025. Biały Dom słowami swej rzeczniczki poinformował, iż wyniki badań stanu zdrowia Prezydenta są „całkiem normalne” nie uciszyło to spekulacji na ten temat. Wzrosły one w początkach 2026 r. Otóż zwraca się uwagę, iż u Trumpa pojawiły się stanu wyłączenia świadomości podczas ważnych narad i rozmów. Tak jakby emigrował poza otoczenie. Również zdarzają się fatalne wizerunkowo omyłki czy zaniki pamięci podczas rozpoznawania publicznych osób. Miało to miejsce odnośnie szefa FED Jerome’a Powella, którego on sam mianował podczas swej I kadencji a którego nazwiska nie potrafił wymienić. To są jasne sygnały mogące świadczyć o początkach demencji starczej.
O słabości Trumpa, które zaobserwowano ostatnio, jest fakt iż permanentnie towarzyszy mu Ivanka, co dotychczas nie było zbyt często obserwowanym obrazkiem. Zwłaszcza gdy chodziło o poważne rozmowy i spotkania. On przy każdej okazji trzyma ją za rękę jakby potrzebował wsparcia i jej obecności. To znak mogący świadczyć, iż osobowość Trumpa doznała uszczerbku i nie jest już cały czas tym buldożerem prącym bez wahania do przodu.
Wypowiedź Muska wpisuje się w szerszy kontekst gdyż świadczy o głębokiej polaryzacji i nasilającym się wielopłaszczyznowym politycznym starciu. I dotyczy to nie tylko podziału na obie partie, ale jest to zjawisko szersze. To ogólnie rzecz biorąc starcie określonych wizji Ameryki: imperialistyczni globaliści kontra zwolennicy unilateralizmu. Ale walka polityczna na kanwie obserwowanych zachowań i medialnych dywagacji o zdrowiu Trumpa powoduje także wzmożenie walki wewnątrz partii republikańskiej. Również tam istnieją głębokie podziały, które teraz wybuchają ze zdwojoną siłą. Chodzi o cząstkowe wybory (listopad ’26) do Kongresu i jak ich ewentualne wyniki wpłyną na dalszą kadencję Trumpa, o ile wytrzyma on do jej końca. No i o kolejną kampanię i wybory w 2028. Musk popiera twardego „trumpistę”, młodego, elokwentnego i wykształconego Jamesa D. Vance’a. Ta protekcja ze strony medialnego magnata co przy obecnej roli soc-sieci nie jest bez znaczenia. Także kapitał z „Doliny Krzemowej” stoi za Vance’em. Jednak wśród Republikanów pozostało Marco Rubio, cieszący się poparciem tych sił, które reprezentują dotychczasowy establishment partyjny i jego spojrzenie na politykę. Obaj mogą być uwzględniani jako potencjalni następcy Trumpa, choć przy impeachmencie automatycznie prezydentem zostaje Vance. Obaj mają podobne, symboliczne i poza polityczne, atuty: Rubio jest Latynosem, więc po Afro-Amerykaninie (Obama) teraz byłaby kolej na przedstawiciela tej grupy etnicznej. Vance z kolei ma żonę Hinduskę, co też z racji rosnącego znaczenia Azji nie jest bez znaczenia. A poza tym jest białym mężczyzną, mogącym prezentować się jako człowiek z nizin, który się wybił na szczyt. Czyli namacalność American Dream. Więc ten rok będzie miał kolosalne znaczenie dla polityki USA i tego kto może ewentualnie zamienić słabnącego i miotającego się w mrokach swoich personalnych sprzeczności, co wyraźnie widać, Trumpa.

23 godzin temu




