Donald Tusk niestety odrzucił możliwość administracyjnej zamiany umów cywilno-prawnych na umowy o pracę. Tymczasem z raportów Państwowej Inspekcji Pracy wynika, iż skala bezprawia na polskim rynku pracy wciąż jest gigantyczna. Dlatego apelujemy do rządu o podjęcie pilnych kroków w celu przywrócenia praworządności. jeżeli rząd upiera się przy istnieniu masowej skali śmieciówek, to niech przynajmniej podejmie stanowcze kroki na rzecz ochrony podstawowych praw pracowniczych takich jak terminowe otrzymywanie pensji.
Z danych Państwowej Inspekcji Pracy wynika, iż w 2024 roku ponad 30% zbadanych firm nie wypłacało pracownikom pensji na czas. To gigantyczna skala brutalnego bezprawia. Wszak wypłata pensji stanowi podstawowy obowiązek każdego pracodawcy. Niestety od lat odsetek firm nie wypłacających wynagrodzeń na czas jest wysoki, a władze publiczne nie podejmują żadnych kroków, aby przeciwdziałać łamaniu przepisów. Sądowe dochodzenie odszkodowań czy odsetek za opóźnienia w wypłacie wynagrodzenia należy do rzadkości, a pracownicy często rezygnują z walki o swoje prawa, wiedząc, iż batalia w sądzie byłaby długa i kosztowna. Również kontrole PIP są bardzo selektywne i obejmują niewielki odsetek firm.
Dlatego domagamy się wprowadzenia obligatoryjnych, automatycznych odsetek za niepłacenie wynagrodzeń na czas w wysokości 0,5% zaległej wypłaty dziennie. Naszym zdaniem odsetki za opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń powinny być naliczane automatycznie, wedle przejrzystych reguł i niezależnie od rodzaju umowy. Przykładowo, gdyby chodziło o kwotę 10000 zł, jeden dzień opóźnienia oznaczałby obowiązek wypłacenia dodatkowych 50 zł, a po miesiącu kwota by wzrosła do 30×0,5%, czyli 15%, a zatem 1500 zł.
Jako obywatele płacimy wysokie kary za łamanie przepisów, co dotyczy chociażby jazdy transportem publicznym bez biletu, łamania przepisów drogowych czy niespłacania kredytów bankowych na czas. Najwyższa pora, by również nieuczciwi pracodawcy ponosili konsekwencje swoich działań.

13 godzin temu







