Dziś każdy, kto się sprzeciwia programowi SAFE, lobbuje na rzecz innych państw i dostawców

5 godzin temu

Sprzeciw wobec unijnego programu SAFE oznacza w praktyce wspieranie interesów zagranicznych dostawców uzbrojenia i może prowadzić do dalszego uzależniania Polski od sprzętu kupowanego poza Europą – ocenia europosłanka Marta Wcisło. Jej zdaniem blokowanie tego mechanizmu to w istocie lobbowanie na rzecz obcych mocarstw, podczas gdy środki z programu powinny zostać przeznaczone m.in. na budowę schronów w Polsce Wschodniej i rozwój krajowego przemysłu obronnego.

W ostatnich latach państwa europejskie znacząco zwiększyły wydatki na obronność, jednak duża część nowych kontraktów na zakup uzbrojenia trafia do producentów spoza Unii Europejskiej. Z danych Stockholm International Peace Research Institute (SIPRI) wynika, iż po Ukrainie największymi importerami uzbrojenia w Europie w ostatnich pięciu latach były Polska i Wielka Brytania. Prawie połowa broni transferowanej do państw europejskich pochodziła ze Stanów Zjednoczonych (48 proc.), następnie z Niemiec (7,1 proc.) i Francji (6,2 proc.).

Wraz ze sprzętem często kupowane są również systemy wsparcia technicznego, oprogramowanie oraz dostęp do danych operacyjnych, co w praktyce oznacza utrzymywanie długoterminowej zależności technologicznej od zagranicznych dostawców.

Czy chcemy być uzależnieni od innych mocarstw, czy chcemy aż tak narażać bezpieczeństwo naszych obywateli w imię politycznego interesu? Zadaję pytanie, kto poniesie odpowiedzialność w razie zagrożenia w kontekście bezpieczeństwa obywateli Polski Wschodniej, kto poniesie odpowiedzialność w momencie, gdy zostaną nam przykładowo odcięte łańcuchy dostaw i nie będziemy mieli amunicji do sprzętu, który zakupiliśmy w Korei czy w Stanach Zjednoczonych? Dziś każdy, kto się sprzeciwia programowi SAFE, lobbuje na rzecz innych państw i innych dostawców – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Marta Wcisło, posłanka do Parlamentu Europejskiego Koalicji Obywatelskiej, członkini Komisji Bezpieczeństwa i Obrony w PE.

Polska w ostatnich latach podpisała z przemysłem obronnym Korei Południowej jedne z największych kontraktów zbrojeniowych w Europie, obejmujące m.in. czołgi K2, armatohaubice K9 oraz systemy rakietowe Chunmoo. Część tych zakupów jest finansowana z kredytów eksportowych udzielanych przez instytucje finansowe powiązane z południowokoreańskim rządem.

Czołgi wyprodukowane w Korei przez koreańskich pracowników, którzy zostali opłaceni, to nie jest żadna wartość dodana, tylko koszt dla naszej gospodarki. To gigantyczny dług, który trzeba spłacić i obsłużyć, kredyt większy i droższy od kredytów europejskich i absolutnie nie jest to korzystne dla polskiej gospodarki – ocenia europosłanka.

Analizy Europejskiego Banku Centralnego wskazują, iż zwiększenie wydatków obronnych o 1 proc. PKB może w krótkim okresie podnieść PKB o 0,4–1,1 proc., w zależności od struktury wydatków i udziału produkcji krajowej.

W przypadku państw członkowskich Unii Europejskiej jednym z celów instrumentu SAFE jest również wzmocnienie europejskiego przemysłu obronnego oraz zwiększenie udziału firm z UE w produkcji sprzętu wojskowego, a także skrócenie łańcuchów dostaw w sektorze obronnym m.in. poprzez wymóg, aby finansowane projekty zawierały co najmniej 65 proc. komponentów pochodzących z Europy.

Pieniądze z SAFE, czyli 180 mld zł, włożone w polską gospodarkę to są nowe miejsca pracy, to są nowe impulsy gospodarcze, to są nowe podatki, to są nowe technologie, to jest ogromny zastrzyk dla naszej gospodarki i naszych samorządów. Nie widzę racjonalnego uzasadnienia, aby blokować największy w historii program bezpieczeństwa w Unii Europejskiej, o który biją się inne kraje – wskazuje Marta Wcisło.

Polska posiada także własny sektor przemysłu obronnego, skupiony m.in. w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej oraz w zakładach specjalizujących się w produkcji sprzętu rakietowego, amunicji czy systemów radarowych. W ostatnich latach część produktów polskiego przemysłu zbrojeniowego zdobyła rozpoznawalność na rynkach zagranicznych, m.in. dzięki wykorzystaniu ich przez ukraińskie siły zbrojne po rosyjskiej agresji w 2022 roku.

Pieniądze z programu SAFE mogą być podstawowym narzędziem dla polskiej zbrojeniówki, aby stała się potęgą militarną w Europie i w świecie. Takie produkty jak rakieta Piorun, która dziś jest produkowana na cztery zmiany manualnie, mogą być naszym hitem eksportowym w Europie i świecie. I po to są potrzebne pieniądze i inwestycje, abyśmy mogli rozwijać swoją zbrojeniówkę – tłumaczy europosłanka.

Jak podkreśla, inwestowanie w rozwój krajowych zdolności produkcyjnych w sektorze obronnym ma znaczenie nie tylko dla bezpieczeństwa państwa, ale także dla rozwoju gospodarczego regionów. Rozbudowa zakładów przemysłu zbrojeniowego oznacza bowiem powstawanie nowych miejsc pracy oraz zwiększenie zamówień dla firm współpracujących z branżą obronną.

– W dłuższej perspektywie – zarówno finansowania, technologii, jak i offsetu – absolutnie wszystko, co jest na polskiej ziemi, w polskich firmach wyprodukowane rękami polskich pracowników, jest największą wartością dodaną dla polskiej gospodarki mówi Marta Wcisło.

W ramach projektu SAFE miała być także sfinansowana budowa schronów, które są powszechnie uznawane za jeden z najskuteczniejszych zbiorowych środków ochrony ludności zarówno przed konwencjonalnymi środkami rażenia, jak i skutkami użycia broni masowego rażenia – wskazuje raport Najwyższej Izby Kontroli dotyczący systemu ochrony ludności. Jednocześnie infrastruktura ta w Polsce jest ograniczona – według ustaleń NIK na miejsce w schronach i miejscach ukrycia może liczyć niecałe 4 proc. mieszkańców kraju.

W 2025 roku Państwowa Straż Pożarna zakończyła ogólnokrajową inwentaryzację budowli ochronnych. Na jej podstawie przygotowano narzędzie „Gdzie się ukryć”, czyli mapę wskazującą lokalizacje potencjalnych miejsc schronienia takich jak piwnice, przejścia podziemne czy garaże podziemne. Wyniki inwentaryzacji mają być wykorzystywane przy planowaniu nowych inwestycji w ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

W Polsce Wschodniej mamy bardzo mało tych miejsc, w związku z czym zrzuca się pewną odpowiedzialność na samych mieszkańców czy na samorządy. Nie będziemy sami budować schronów, nam są potrzebne zarządzane schrony i takie obiekty, które ma na przykład Finlandia. Prezydent Finlandii mówi wprost: „Helsinki są jak ser szwajcarski”, a my? My tych schronów nie mamy. Dziś, po pierwsze, SAFE to odstraszanie, obronność i bezpieczeństwo – tłumaczy posłanka do Parlamentu Europejskiego Koalicji Obywatelskiej

Finlandia od lat rozwija system ochrony ludności oparty na gęstej sieci schronów cywilnych. Według danych fińskich władz w kraju funkcjonuje ponad 50 tys. schronów, które mogą pomieścić niemal całą populację państwa. W wielu miastach parkingi podziemne, tunele czy stacje metra projektowane są w taki sposób, aby w sytuacji kryzysowej mogły zostać gwałtownie przekształcone w miejsca schronienia dla mieszkańców. Rozwój infrastruktury bezpieczeństwa oraz przemysłu obronnego jest jednym z powodów, dla których państwa europejskie zabiegają o dostęp do środków z programów takich jak SAFE.

Jeśli ktoś dzisiaj mówi, iż pieniądze są niepotrzebne, to niech wyjdzie i powie obywatelom prosto w oczy: „Nie będziecie chronieni, ponieważ sprzeciwiam się pieniądzom z SAFE”. Każdy kraj w Europie bije się dzisiaj o SAFE 2, w państwach, które nie dostały pieniędzy, mówi się o SAFE 2, a my, kraj przygraniczny, przyfrontowy, który za swoją granicą ma dwa reżimy, ten program krytykuje. Opozycja chce złożyć bezpieczeństwo Polaków w ręce Amerykanów, którzy w każdej chwili mogą nam odciąć kody dostępu do sprzętu wojskowego czy do satelitów – przekonuje Marta Wcisło.

Idź do oryginalnego materiału