Elon Musk wdraża działania mające przynieść Stanom Zjednoczonym ogromne oszczędności. Podczas niedawnej wypowiedzi w Gabinecie Owalnym w Białym Domu miliarder zwracał uwagę na 2 biliony dol. deficytu, który przy braku reakcji ma zdaniem współpracownika Donalda Trumpa doprowadzić do bankructwa kraju. W USA w sektorze administracji państwowej zwalniają na potęgę, a jednym z miejsc, gdzie podziękowano setkom pracowników, jest Federalna Administracja Lotnictwa (FAA). Wywołało to szeroką dyskusję. Reklama
USA: Masowe zwolnienia w FAA, pracę stracili też kontrolerzy ruchu lotniczego
Federalna Administracja Lotnictwa objęta została cięciami kadrowymi wskazanymi wcześniej przez Elona Muska. Pracę w FAA - zdaniem telewizji NBC - straciło około 300 pracowników. W gronie tym znaleźli się nie tylko osoby nowoprzyjęte i niedoświadczone, ale również kontrolerzy ruchu lotniczego, czy specjaliści odpowiedzialni za bezpieczeństwo lotów. Pracę stracić mieli również mechanicy i menadżerowie.
Zwolnienia w FAA wywołały szeroką dyskusję, a związki zawodowe protestowały przeciwko zwolnieniom. Wskazywały one na niebezpieczne skutki tych działań. Co więcej, związki nie tylko krytycznie odniosły się do działań Elona Muska i jego zespołu DOGE, ale padło oskarżenie, iż nowa twarz administracji Donalda Trumpa dokonuje cięć kadrowych na ślepo i nie bierze pod uwagę konsekwencji swoich działań, ani nie uwzględnia potrzeb instytucji.
"Ta decyzja nie uwzględniała potrzeb kadrowych FAA, która już walczy z niedoborami kadrowymi" - stwierdził David Spero, prezes Professional Aviation Safety Specialists (PASS) w oświadczeniu wygłoszonym po zwolnieniu setek osób. Wskazał, iż takie działania powinny charakteryzować się konkretnymi aspektami.
Elon Musk zwalnia przy użyciu sztucznej inteligencji?
"Decyzje kadrowe powinny być oparte na krytycznych dla misji potrzebach poszczególnych agencji. Postępowanie w inny sposób jest niebezpieczne, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo publiczne. A jest to szczególnie niegodziwe po trzech śmiertelnych wypadkach lotniczych w ciągu ostatniego miesiąca" - dodawał David Spero.
Krytycznie do zwolnień w FAA odniósł się również Dylan O’Sullivan związany w przeszłości z agencją. Wskazał on, iż pracę straciły osoby zajmujące stanowiska ważne dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego, a nie tylko nowi pracownicy jak przekonuje administracja Donalda Trumpa. Ekspert opublikował na Facebooku obszerny wpis, gdzie padło oskarżenie, iż system wskazujący to, kto ma stracić pracę to nic innego, jak sztuczna inteligencja wykorzystana do wytypowania konkretnych osób. Związki zawodowe podkreślały natomiast, iż cięcia w FAA - szczególnie w przypadku doświadczonych ekspertów - mają miejsce niedługo po jednej z największej katastrofie lotniczej w USA.
Donald Trump i jego ludzie zwalniają na potęgę
Zwolnienia urzędników były zapowiadane przez Donalda Trumpa i Elona Muska od dawna. Niektórzy skorzystali ze złożonej oferty dobrowolnego odejścia. Mowa o około 75 tys. pracownikach federalnych. Punktem, który doprowadził do zwiększenia zainteresowania tą opcją, było podpisanie przez prezydenta USA rozporządzenia, które nakłada na agencje obowiązek współpracy w kwestii "głębokich cięć" z zespołem Elona Muska.
Zwolnienia objęły nie tylko FAA. Media zza oceanu nazywają cały proces redukcji etatów chaotycznym. W ostatnim czasie liczbę zatrudnionych ograniczono również między innymi w Narodowym Instytucie Zdrowia (NIH), Agencji Żywności i Leków (FDA), czy w służbie US Forest Service i w ministerstwie energii, gdzie zwolniono setki pracowników odpowiadających za broń jądrową.
Jedna z pracownik Agencji Żywności i Leków (FDA) w rozmowie z Polską Agencją Prasową przekazała, iż w jej jednostce na ten moment pracę straciły osoby kontrolujące produkty tytoniowe i urządzenia. "Ale myślę, iż to kwestia czasu, kiedy zwolnienia dotkną kolejne osoby, dlatego wielu specjalistów już szuka nowej pracy" - dodała.
Agata Jaroszewska