Miało to miejsce 31 lipca tego roku w Pyrzycach.
Od czterdziestu lat stał tam pomnik ku czci wyzwolicieli Polski, ale jak to w Polsce władze uznały, iż to nie byli żadni wyzwoliciele, ale barbarzyńcy, którzy w 1945 roku pozbawili nas niemieckiej kultury, wprowadzonej zaledwie sześć lat wcześniej. Lokalna społeczność również się w tej materii podzieliła, też jak zwykle, bo nas, Polaków, co najwyżej łączy piłka, ale taka duża, do cięcia drzewa, którą muszą obsługiwać dwie osoby, bo jedna nie da rady.
I oczywiście, byłaby to historia, jakich u nas wiele. Wszak ostatnią rzeczą, jaką się przejmujemy, jest przestrzeganie międzynarodowych umów w sprawie ochrony dziedzictwa kulturowego na zasadzie wzajemności. Oczywiście tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z pomnikami poradzieckimi, których mecenasem, jako spadkobierczyni ZSRR, jest Rosja.
Zawsze miło dowalić kacapom, co nie? Jeszcze jeden zwalony pomnik, jeszcze jedna zamknięta placówka dyplomatyczna, jeszcze jedno jajko rzucone w ambasadora przez nieustalonego sprawcę i ten zmurszały gmach runie. Dobra, to akurat nie było adekwatne porównanie. Ostatni osobnik, który tak nazwał Rosję skończył w bunkrze z kulą w głowie. Własnoręcznie wystrzeloną.
Powróćmy do pomnika. Tego konkretnego pomnika z Pyrzyc.
Czym zawinił, to już wiadomo. Czcił okupantów Najjaśniejszej. Ale nie tylko. Bowiem w dolnej części znajdował się wykuty napis o treści „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Przed spuszczeniem ze smyczy sprzętu rozbiórkowego napis skuto. Na filmie IPN, przedstawiającym zburzenie pomnika w trakcie przemowy jakiegoś Sprawiedliwego Patrioty, napisu już nie ma.
Ale wystarczy poszukać w Internecie, który wszak niczego nie zapomina i można znaleźć zdjęcie pomnika przed zburzeniem.
Mnie urzekło takie z koparką na pierwszym planie, częściowo zasłaniającą napis. Ale „Bóg” i „Honor” są widoczne.
Czym zawiniła trójca święta prawilnych Polaków? Czemuż zawołanie, używane na zmianę z „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” uległo dekomunizacji?
Za cholerę nie wiem. Może dlatego, iż IPN jest, jak swego czasu Biuro Polityczne KPZR i może wszystko, a jego dzieła są nie do ogarnięcia dla prostych umysłów? A może bóg pomylił im się z rzeką Bug? A wiadomo, iż to była rzeka oddzielająca nas swego czasu od ZSRR. Czyli mogła przenosić na drugi, białoczerwony brzeg miazmaty komunizmu. Do dekomunizacji! „Honor” też wiadomo. Z pewnością chodzi o honor czekisty. Mordercy Polaków, kata milionów, bestii prosto z tekstu „Międzynarodówki”. Chociaż wydawałoby się, iż ktoś taki w odczuciu Chrystusa Narodów honoru nie posiada. I na koniec „ojczyzna”. Z pewnością to ojczyzna światowego proletariatu, czyli ZSRR. „Memory, find i wszystko jasne”, jak mówił „Siara”.
Powiada się, iż kto mieszka w Polsce, w cyrku się nie śmieje. Ale to nie tak. Kto mieszka w Polsce, tego nie rozbawią skecze grupy Monty Python, Jasia Fasoli ani choćby Louisa de Funes. W porównaniu z tutejszą rzeczywistością to zaledwie cień humoru. Oczywiście tego czarnego.
Jedynie mistrz Bareja potrafiłby w swoich dziełach dorównać realiom polskiego życia publicznego i politycznego. Dorównać, bo przegonić nie da rady nikt. choćby bóg usunięty z pomnika w Pyrzycach, gdyby istniał.
Instytutowi Pamięci Narodowej życzę jeszcze wielu sukcesów w usuwaniu niesłusznych artefaktów. Do zdekomunizowania pozostali Bolek, Lolek i czekistka Tosia, Reksio, który tropił uciekinierów z sowieckich obozów zagłady, Morze Czerwone, wszyscy o nazwisku Marks, również Groucho i ktokolwiek i cokolwiek, luźno kojarzone z komunizmem.
Albowiem dopóty będą etaty, sute apanaże i sława i chwała pogormców duchów (komunistycznych), dopóki będzie powód do istnienia IPN.
Nie o to chodzi, żeby złapać króliczka, ale o to, żeby zbierać, ale nie zebrać.
Wieszczę, iż czeka nas jeszcze dużo niespodzianek.

8 godzin temu







