Krętacz Sokalski kłamał w sprawie pozwu

1 miesiąc temu

21.10.2025 r. zwolniony dyscyplinarnie były prezes Piotrkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Jacek Sokalski, pojawił się w lokalnej rozgłośni radiowej, aby oznajmić miastu i światu swój „sukces” w starciu z PSM.

Dziesięć dni wcześniej zorganizował przed siedzibą spółdzielni „konferencję prasową” z udziałem przedstawicieli sprzedajnych, piotrkowskich gadzinówek. Żadnemu z pismaków wsłuchujących się w wypowiedzi Sokalskiego nie przyszło do głowy, aby jego słowa skonfrontować z faktami.

Spotkanie z „mediami” na powietrzu okazało się dla zwolnionego prezesa niewystarczające. (Czytaj: > „Sokalski triumfuje… ale tylko w sprzedajnych mediach”). Jego umysł domagał się bodźców silniejszych, głośniejszych i bardziej spektakularnych, a więc takich, które obce są przeciętnemu zjadaczowi chleba. (Czytaj: > „Sokalski kontra PSM. Wyrok i uzasadnienie”).

W wywiadzie radiowym, udzielonym red. Marcinowi Cecotce w stacji Strefa FM,

którego fragment zamieszczamy w zgodzie z art. 29 Prawa autorskiego i praw pokrewnych, znajduje się nast. dialog:

Sokalski: Ten etap się skończył, wygrałem proces, wygrałem sprawę sądową ze spółdzielnią mieszkaniową, sąd mi przyznał rację.

Cecotka: Ale w jakiej kwestii? Chodziło o…

Sokalski: Spółdzielnia wyrzuciła mnie dyscyplinarnie i to była walka, nie o odszkodowanie, bo ktoś mi tam dopisywał, iż jakieś nie wiadomo jakie kwoty 110 000, chciałem wyrwać mieszkańcom, nieprawda.

Cecotka: Nie domagał pan się odszkodowania?

Sokalski: Odszkodowanie tak, ale to jedna pensja…

Cecotka: Ta pensja tak z ciekawości zapytam, to ile wynosiła?

Sokalski: Znaczy ja miałem 8000 netto, więc tam brutto było troszeczkę więcej,

Cecotka: Ponad 10?

Sokalski: Nie, nie, nie, 9 tysięcy tam…

Cecotka: Czyli pan się nie domagał 110 tys. odszkodowania?

Sokalski: Nie, nie, nie, to to była nadinterpretacja spółdzielni, spółdzielnia mnie zarzuca, manipulowanie, ale można powiedzieć, iż już jest mistrzem manipulowaniu i informowaniu mieszkańców.

„Gazeta Trybunalska” dotarła do pozwu, jaki Jacek Sokalski złożył w maju 2024 r. w IV Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim. Dokument ten pozwala opinii publicznej ocenić, na ile wiarygodny jest obecny radny wojewódzki oraz członek zarządu Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Pabianicach (czytaj: > „Sokalski. Postscriptum”).

Pierwsza strona pozwu złożonego przez Sokalskiego. Podkreślenia red. Kliknij, aby powiększyć.

WPS, czyli wartość przedmiotu sporu, Sokalski określił na 110,4 tys. zł, wskazując tę kwotę jako podstawę swoich roszczeń wobec Piotrkowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Niezależnie od tego domagał się zasądzenia na jego rzecz trzymiesięcznego wynagrodzenia z tytułu rozwiązania stosunku pracy.

Komentarz

„Krętacz” to najłagodniejsze słowo, jakie przychodzi na myśl przy analizie działań i narracji Jacka Sokalskiego. W jego publicznych wystąpieniach i dokumentach procesowych trudno doszukać się konsekwencji, za to nietrudno zauważyć swobodne żonglowanie faktami, pojęciami i własną rolą w całej sprawie. To nie jest spór oparty na klarownych tezach i spójnej argumentacji, ale ciąg zabiegów retorycznych mających przykryć niewygodne okoliczności i przerzucić odpowiedzialność na innych.

W tej logice nie liczy się prawda ani elementarna uczciwość wobec opinii publicznej, ale efekt: stworzenie wrażenia krzywdy, zwycięstwa lub prześladowania – w zależności od aktualnych potrzeb. Stąd zmienność ocen, selektywne traktowanie faktów i demonstracyjne oburzenie, które ma zastąpić rzetelne wyjaśnienia.

Tę narrację bezrefleksyjnie podchwytują nierzetelne, prowincjonalne media, które zamiast weryfikować fakty, pełnią rolę megafonu dla cudzych, śliskich interesów.

→ K. Kozielski

2.01.2026

• collage: barma / Gazeta Trybunalska

• więcej o Jacku Sokalskim: > tutaj

Idź do oryginalnego materiału