Kryzys migracyjny w Ceucie obudził Europę. Czy nie jest za późno? | Tomasz Wróblewski

5 godzin temu

Wydarzenia w Ceucie były dla mnie przede wszystkim symbolem szerszej zmiany, która od kilku lat zachodzi w Europie. Nie sądzę, żebyśmy mieli do czynienia z początkiem kolejnej wielkiej fali migracyjnej. Raczej Ceuta stała się wydarzeniem, które pozwoliło europejskim rządom otwarcie powiedzieć: trzeba wzmacniać granice i ograniczać migrację – mówi Tomasz Wróblewski, Przewodniczący Rady Fundacji WEI w podcaście Otwarta Konserwa.

Europa przeszła w tej kwestii swój Rubikon. Jeszcze niedawno propozycje zaostrzania polityki migracyjnej były czymś trudnym do wyobrażenia. Dzisiaj mówimy o deportowaniu przestępców, odbieraniu obywatelstwa osobom posiadającym podwójne obywatelstwo czy wzmacnianiu zewnętrznych granic. Co ważne, ten kierunek nie jest już wyłącznie domeną prawicy. Centrolewicowe rządy również przesuwają się w stronę bardziej restrykcyjnej polityki, bo doskonale widzą, iż kwestia migracji stała się jednym z najważniejszych problemów europejskich społeczeństw.

Problem polega na tym, iż Europa przez cały czas nie ma spójnej polityki migracyjnej. Z jednej strony są przedsiębiorcy, którzy potrzebują pracowników, z drugiej związki zawodowe obawiające się konkurencji ze strony tańszej siły roboczej, a jeszcze z innej strony wyborcy, dla których migracja jest przede wszystkim kwestią bezpieczeństwa i tożsamości. Ten konflikt przebiega dzisiaj nie tylko między lewicą i prawicą, ale również wewnątrz obu tych obozów.

Polska powinna wyciągnąć z tego własne wnioski. Nie możemy zakładać, iż migracja automatycznie rozwiąże nasze problemy demograficzne i problemy rynku pracy. o ile przedsiębiorcom łatwiej i taniej jest sprowadzić pracownika niż inwestować w robotyzację, automatyzację czy innowacje, to gospodarka może utknąć na niższym poziomie rozwoju. Tym bardziej iż wraz z pogarszaniem się sytuacji gospodarczej napięcia między polskimi i zagranicznymi pracownikami będą rosły – mówi Tomasz Wróblewski.

Dlatego polska polityka migracyjna powinna być ostrożna i restrykcyjna. Nie oznacza to, iż migracji możemy całkowicie zatrzymać. Możemy natomiast decydować, kogo przyjmujemy, na jakich zasadach i czego oczekujemy od osób, które przyjeżdżają do Polski. Dobrym przykładem jest Kanada, która prowadziła bardziej metodyczny system selekcji migrantów. Musimy też pamiętać, iż migracja bardzo rzadko okazuje się wyłącznie tymczasowa – ludzie przyjeżdżają do pracy, a później chcą sprowadzać rodziny i zostać na stałe.

Szerszy problem Europy polega jednak na tym, iż reagujemy przede wszystkim wtedy, kiedy pojawia się kryzys. Budujemy mury, wzmacniamy granice i zawieramy umowy z Turcją, Libią czy państwami Afryki, płacąc za ograniczenie migracji. To są rozwiązania doraźne. W dłuższej perspektywie Europa musi mieć również silną gospodarkę i rozwijać współpracę z państwami, z których migracja pochodzi.

Widać przy tym szerszy proces: europejskie społeczeństwa coraz mocniej zwracają się w stronę interesu narodowego. Dotyczy to migracji, gospodarki, handlu czy bezpieczeństwa. Centrowe partie przejmują część retoryki swoich prawicowych konkurentów, ponieważ presja społeczna jest coraz silniejsza. Nie oznacza to końca Europy, ale oznacza konieczność przebudowania sposobu jej funkcjonowania. Zamiast dalszej centralizacji potrzebujemy raczej współpracy silnych państw narodowych, które potrafią bronić własnych interesów, a jednocześnie współdziałać tam, gdzie jest to korzystne dla wszystkich.

– Podobną zmianę obserwujemy w Stanach Zjednoczonych. W przypadku Donalda Trumpa największym problemem nie jest dziś sama polityka migracyjna, ale gospodarka. Amerykanie są wyjątkowo wyczuleni na ceny i koszty życia, dlatego jeżeli Trump miałby przegrać, to przede wszystkim z powodów ekonomicznych. Jednocześnie Partia Demokratyczna coraz mocniej mierzy się z rosnącą siłą młodych środowisk socjalistycznych. To pokazuje, iż również w Ameryce trwa głęboka polityczna i społeczna przebudowa.

W Europie i Stanach Zjednoczonych obserwujemy więc podobne zjawisko: dotychczasowy liberalny porządek traci swoją oczywistość, a społeczeństwa szukają nowych punktów odniesienia. Jednym z nich staje się państwo narodowe – wspólnota, do której można odwołać się w kwestiach bezpieczeństwa, gospodarki, kultury i odpowiedzialności za własną przyszłość – dodaje.

(…)

Cała rozmowa dostępna jest TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału