Na marginesie ukraińskich obchodów

2 dni temu
Ostatnie dni pokazują, iż polski obóz liberalno-lewicowy (podkreślam, oksymoron!) nie jest funkcjonalnie w stanie rozpoznać osuwającego się w faszyzm społeczeństwa, choćby gdy te usiądzie mu na głowie, nasra na czubek, a gówno przyklepie do czoła obuchem od siekiery.
I tu nie chodzi już choćby o politykę historyczną Ukrainy. O nadawanie dzisiejszym formacjom wojskowym patronów związanych z ukraińskim szowinizmem, tworzenie Panteonów Narodowych, ściąganie z zagranicy trucheł nazistowskich kolaborantów, oprawę ceremonii patriotycznych żywcem kopiowaną od Sturmabteilung, eksponowane naszywki na umundurowaniu, tatuaże, czy obozy wojskowe dla dzieci i młodzieży, których tylko zaczadzony ślepiec nie uzna za kopię kampów Hitlerjugend.
Wszystko to oczywiście ważne, jednak tylko epifenomeny, sposoby jawienia się dużo bardziej podstawowej i mrocznej państwowej struktury.
Jeśli chciałoby się opisać ukraiński system polityczny kilkoma określeniami to najbardziej adekwatnym opisem byłaby oligarchiczna kleptokracja z silnym komponentem wojskowej junty.
Ukraina to kraj rozkradany od wewnątrz, podporządkowany interesom elit wewnętrznych, które to elity są z kolei zblatowane z zagranicznym kapitałem oligopolicznym. Na Ukrainie nie ukazują się niezależne media drukowane, natomiast media cyfrowe służą w pełni polityce informacyjnej państwa czyli propagandzie.
Procesy busyfikacji, porywania potencjalnego rekruta z zakładów pracy, sklepów, z ulicy, jeszcze nie tak dawno były zupełnie niezauważane przez liberalno-lewicowych (oksymoron!) tuzów intelektu. Dziś, kiedy nie można już im zaprzeczyć, są określane jako smutny, ale konieczny obraz ukraińskiej rzeczywistości.
Ukraina, co ważne, nie jest tylko państwem odnoszącym się z aprobatą do historycznych form faszyzmu; Ukraina podąża w awangardzie rozwoju faszystowskich form sprawowania rządów, które są adekwatne dla trzeciej dekady XXI wieku. Stąd związki Ukrainy z technofaszyzmem spod znaku Palantira i Endurila, stąd ukraińskie ambicje do odgrywania znacznej roli w napaści USA i Izraela na Iran, stąd wspieranie przez ukraiński przemysł zbrojeniowy islamskiego radykalizmu sponsorowanego przez CIA, od Sahary Zachodniej po Sudan Południowy. Nie bez powodu na Ukrainie otwarcie wyrażany sentyment do bycia w przyszłości Izraelem Europy Wschodniej, a więc etnonacjonalistycznym, uzbrojonym po zęby reżimem zachowującym fasadowe formy demokracji przedstawicielskiej.
Jaka jest odpowiedź polskiego obozu libleftowego (oksymoron qrwa!) na to zjawisko?
Ano z jednej strony artykuły o tym, iż ukraiński nacjonalizm należy postrzegać jako usprawiedliwiony przemocą IRP, w więc w gruncie rzeczy reaktywny ruch narodowo wyzwoleńczy ( stawiam gruby hajs, iż autor po postawieniu tej tezy potrzebował na cito podwójnego koniaku) i machanie niebiesko ukraińskimi flagami na Placu Zamkowym pod transparenty o tym, iż dość ksenofobii i Warszawa wraz z Kijowem przedmurzem przeciw wschodniej barbarii. Zauważę nieśmiało, ze te dwa transparenty, pierwszy o ksenofobii, drugi o wschodniej barbarii stoją ze sobą w sprzeczności.
Wszystko to oczywiście z tego powodu, iż wiara w to, iż Rosja jest ontologicznym złem, którego Chrystus Narodów musi pokonać jest skutecznie wpajana w procesie socjalizacji, a myślenie w kategoriach krytycznych do kapitalistycznego Systemu-Świata jest takie trudne i nużące.
Idź do oryginalnego materiału