Polski przemysł pozostaje pod presją rosnących kosztów, niestabilnego popytu i niepewności geopolitycznej.
Obraz sektora nie jest jednolity. Podczas gdy część przedsiębiorstw ogranicza etaty, inne zwiększają zapotrzebowanie kadrowe. Największy popyt na pracowników utrzymuje się w budownictwie, natomiast wynagrodzenia najszybciej rosną w logistyce i centrach dystrybucyjnych, wynika z „Raportu wynagrodzeń w sektorze przemysłowym 2026” agencji doradztwa personalnego Grafton Recruitment. Firmy przez cały czas poszukują zarówno pracowników fizycznych, jak i inżynierów, automatyków czy ekspertów logistyki.
Kondycja sektora
Mimo poprawy względem ub. roku oczekiwane odbicie koniunktury w przetwórstwie przemysłowym nie nastąpiło – w marcu 2026 r. indeks PMI wzrósł do poziomu 48,7 pkt., pozostając jednak poniżej 50 pkt., co świadczy o przedłużającej się niskiej aktywności w sektorze. Potwierdza to wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury, który wyniósł w analogicznym okresie -5,2 wobec -6,3 rok wcześniej. W budownictwie wzrósł z -4,9 do -2,8, co sugeruje odbudowywanie optymizmu w branży. Z kolei w transporcie i gospodarce magazynowej spadł do -3,4, głównie pod wpływem wzrastających cen paliw oraz niestabilności na rynkach surowcowych.
– Ubiegłoroczne prognozy zakładały znaczącą poprawę koniunktury w polskim przemyśle. Mimo oznak ożywienia rodzimy sektor przemysłowy nie wrócił jeszcze na ścieżkę wzrostu. Firmy przez cały czas mierzą się ze słabnącym popytem, niepewnością oraz zakłóceniami w łańcuchach dostaw i niedoborami surowców. Perspektywy dla całej gospodarki pozostają niepewne, na co wpływają m.in. napięcia geopolityczne oraz sytuacja na rynkach energii i surowców – wyjaśnia Danuta Protasewicz, Manager Regionalny Grafton Recruitment.
Największe spadki odnotowano w branży automotive
W takich warunkach wiele firm ostrożnie podchodzi do zwiększania zatrudnienia, skupiając się na efektywności i kontroli kosztów. W marcu br. zatrudnienie w większości gałęzi przemysłu było niższe niż rok wcześniej. Największe spadki odnotowano w branży automotive (-3,6 proc.) oraz produkcji mebli (- 3,4 proc.), a także w produkcji wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (-2,8 proc.) i urządzeń elektrycznych (-2,7 proc.). Jednocześnie część segmentów korzystających z nowych inwestycji i modernizacji przemysłu zwiększa zatrudnienie. Dotyczy to przede wszystkim produkcji maszyn i urządzeń (+1,5 proc.) oraz magazynowania, działalności wspomagającej transport oraz produkcji artykułów spożywczych (+0,3 proc.).
Zapotrzebowanie zależne od branży, największe w budownictwie
Jak wynika z raportu, popyt na pracowników poszczególnych branż jest silnie zróżnicowany. – Obraz sektora nie jest jednorodny. Część firm przez cały czas odczuwa skutki gorszej koniunktury i ostrożniej podchodzi do zatrudnienia. Inne, głównie z branży energetycznej, budowlanej czy z sektora obronnego, korzystają z napływu nowych inwestycji, zwiększając zapotrzebowanie kadrowe. W efekcie różnice pomiędzy poszczególnymi branżami są dziś widoczne zarówno w skali prowadzonych rekrutacji, jak też oczekiwaniach dotyczących kompetencji kandydatów – wyjaśnia Danuta Protasewicz, Regional Manager w Grafton Recruitment.
Liderem pod względem zapotrzebowania na pracowników jest budownictwo, które jako jedyna kategoria utrzymuje wyraźną przewagę nad średnią rynkową. W I kwartale 2026 r. wskaźnik popytu osiągnął tu poziom 1,39. Wysoka aktywność inwestycyjna związana z modernizacją infrastruktury, transformacją energetyczną, rozwojem OZE oraz projektami energetycznymi generuje zapotrzebowanie zarówno na pracowników fizycznych, jak i wykwalifikowanych specjalistów.
Dane sugerują stopniowe osłabienie aktywności rekrutacyjnej
Tymczasem indeks popytu na pracowników dla obszaru produkcji, jakości, procesów i utrzymania ruchu wyniósł 0,99, czyli tyle, ile rynkowy benchmark. Dane sugerują jednak stopniowe osłabienie aktywności rekrutacyjnej, widoczne od drugiej połowy 2025 r. – Firmy sektora przez cały czas inwestują w rozwój zakładów i modernizację procesów, jednak coraz większy nacisk kładą na efektywność operacyjną oraz optymalizację kosztów, co przekłada się na bardziej selektywne podejście do zatrudnienia. Z drugiej strony rozwój projektów związanych transformacją energetyczną, rozbudową infrastruktury czy inwestycjami w sektorze obronnym zwiększa popyt zarówno na pracowników fizycznych, specjalistów, jak i kadrę managerską – tłumaczy Antonio Carvelli, prezes Gi Group.
Widoczne wyhamowanie w branży badań i rozwoju nie oznacza utraty potencjału
W logistyce i zarządzaniu łańcuchem dostaw, zapotrzebowanie na pracowników pozostaje stabilne, z lekką tendencją wzrostową. Wskaźnik popytu osiągnął poziom 0,84. – Widoczne wyhamowanie w branży badań i rozwoju nie oznacza utraty potencjału, raczej przesunięcie decyzji inwestycyjnych w czasie. Wiele wskazuje na to, iż impulsem do odbudowy mogą stać się megaprojekty, które w najbliższych latach będą wymagały zaawansowanych kompetencji inżynieryjnych – ocenia Danuta Protasewicz, Regional Manager w Grafton Recruitment.
Zapotrzebowanie na pracowników fizycznych przez cały czas wysokie
Największe zapotrzebowanie niezmiennie dotyczy niewykwalifikowanych pracowników fizycznych, w tym pracowników produkcji oraz budowlanych – tu indeks popytu w I kwartale 2026 r. wyniósł 1,4. Oznacza to, iż mimo obserwowanego spowolnienia w porównaniu z rokiem ubiegłym firmy przez cały czas zatrudniają pracowników produkcyjnych i budowlanych częściej niż wynikałoby to ze średniej dla całego sektora.
W przypadku stanowisk specjalistycznych, w szczególności inżynierów jakości, inżynierów utrzymania ruchu i procesu oraz specjalistów ds. logistyki i zakupów, popyt pozostaje stabilny (075), choć niższy od średniej dla wszystkich ról. Pracodawcy prowadzą rekrutacje selektywnie, koncentrując się na specjalistach kluczowych dla utrzymania ciągłości produkcji. Poszukiwani są specjaliści posiadający wysokie kompetencje techniczne, ale także osoby, które potrafią łączyć je z umiejętnością optymalizacji procesów, pracy projektowej czy analizy danych.
Firmy ostrożniejsze z podwyżkami, ale specjaliści przez cały czas mogą liczyć na wysokie stawki
W 2026 r. podwyżki są bardziej selektywne i coraz częściej koncentrują się na stanowiskach mających bezpośredni wpływ na efektywność biznesową, realizację inwestycji oraz rozwój nowych technologii. Najwyższą dynamikę wzrostu płac odnotowały centra dystrybucyjne (+5,1 proc. r/r) oraz centra rozwoju i R&D (+4,3 proc.), podczas gdy bardziej umiarkowane podwyżki obserwowano w sektorze automotive (+1,6 proc.) oraz farmacji i chemii (+2,1 proc.). Z perspektywy kategorii stanowisk najszybciej rosły wynagrodzenia specjalistów (+3,4 proc. r/r), w przypadku kadry menedżerskiej dynamika wzrostu płac wyniosła 2,2 proc., a pracowników fizycznych 2,1 proc.
W obszarze centrów dystrybucyjnych kierownicy magazynów mogą liczyć na wynagrodzenia do 17 tys. zł brutto miesięcznie, a wzrost dolnych widełek płac sięgnął tam choćby 20 proc. r/r. Kierownik logistyki zarabia do 21,5 tys. zł miesięcznie, natomiast dyrektor centrum dystrybucyjnego choćby do 32 tys. zł brutto. W budownictwie wynagrodzenia rosły średnio o 2,4 proc. r/r, jednak podobnie jak w innych branżach największa presja płacowa koncentrowała się wokół stanowisk związanych z realizacją inwestycji oraz kompetencjami technicznymi. Wynagrodzenia dyrektorów kontraktów sięgają w tej chwili około 28–33 tys. zł, kierowników budów 16–20 tys. zł, a doświadczeni projektanci i inżynierowie mogą liczyć na wynagrodzenia przekraczające 15 tys. zł.
Podwyżki w budownictwie przez cały czas są w dużej mierze napędzane przez realny wzrost liczby projektów inwestycyjnych
– W przeciwieństwie do części gałęzi przemysłu, gdzie podwyżki wynikają głównie z konieczności utrzymania kluczowych kompetencji, w budownictwie przez cały czas są one w dużej mierze napędzane przez realny wzrost liczby projektów inwestycyjnych – zauważa rekruter Grafton Recruitment. – Rynek najbardziej premiuje dziś osoby posiadające kompetencje, które trudno pozyskać i które mają bezpośredni wpływ na efektywność operacyjną, automatyzację procesów oraz realizację kluczowych inwestycji. Dotyczy to zarówno specjalistów technicznych, jak i ekspertów łączących wiedzę inżynieryjną z doświadczeniem w zarządzaniu projektami i optymalizacji procesów – mówi Ewa Gumbarewicz, rekruterka w Grafton Recrtuitment.
– choćby w okresie słabszej koniunktury firmy nie rezygnują z rekrutacji inżynierów, automatyków czy specjalistów utrzymania ruchu. To pokazuje, iż długoterminowa konkurencyjność polskiego przemysłu będzie zależała przede wszystkim od jakości kształcenia technicznego oraz umiejętności przyciągania młodych ludzi do zawodów inżynierskich i technicznych – podkreśla Danuta Protasewicz, Regional Manager w Grafton Recruitment.

1 godzina temu




