Ograniczenie nocnej sprzedaży alkoholu, zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych i kolejne restrykcje dotyczące reklamy – Wojciech Wyszomierski, analityk Warsaw Enterprise Institute w Punkcie Widzenia Jankowskiego zwracał uwagę na brak rzetelnej oceny skutków proponowanych regulacji, zagrożenia dla przedsiębiorców oraz dane, które podważają skuteczność nocnej prohibicji w poprawie bezpieczeństwa.
Spożycie alkoholu w Polsce już spada
Wojciech Wyszomierski zwrócił uwagę na obserwowany w ostatnich latach spadek konsumpcji alkoholu w Polsce. Jak wskazuje analityk WEI, spożycie czystego alkoholu w przeliczeniu na mieszkańca zmniejszyło się o blisko dwa litry.
– W kontekście alkoholu należy od razu zaznaczyć, iż jego konsumpcja w Polsce mocno spada. W przeciągu ostatnich kilku lat ilość litrów czystego alkoholu konsumowanego w przeliczeniu na mieszkańca spadła o blisko dwa litry. To jest bardzo pozytywny trend – podkreśla Wyszomierski.
Zdaniem eksperta istnieje ryzyko, iż politycy przypiszą przyszłe spadki spożycia nowym przepisom, mimo iż tendencja spadkowa rozpoczęła się wcześniej. Wyszomierski krytykuje również sposób przygotowania projektów, wskazując na niewystarczające uzasadnienie ich skuteczności oraz brak spójności między poszczególnymi rozwiązaniami.
Nocna prohibicja a bezpieczeństwo. Co pokazują dane z Warszawy?
Wyszomierski przywołuje dane Straży Miejskiej dotyczące warszawskiego Śródmieścia, gdzie wprowadzono ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu. Według przedstawionych przez niego statystyk liczba nocnych interwencji w kolejnych miesiącach była wyższa niż w analogicznych okresach poprzedniego roku. Wyjątek stanowił styczeń.
Ekspert wskazuje również na dane z miejskiego raportu pilotażowego „Bezpieczna noc”, które pozwalają porównać liczbę interwencji przypadających na różne rodzaje lokali.
-
Około 15 interwencji miesięcznie przypada średnio na jeden obiekt gastronomiczny, np. bar lub klub.
-
Około 8 interwencji miesięcznie przypada na sklep prowadzący całodobową sprzedaż alkoholu.
-
Spadek liczby sklepów z około 400 do 250 – taką zmianę od października 2025 r. przywołuje analityk w odniesieniu do punktów sprzedaży detalicznej na warszawskim Śródmieściu.
Dane te, zdaniem Wyszomierskiego, wskazują, iż ograniczenia wymierzone w sklepy niekoniecznie dotyczą miejsc generujących najwięcej interwencji służb.
Analityk odnosi się także do informacji o spadku interwencji policji po wprowadzeniu ograniczeń. Jak zaznacza, według przywoływanych przez niego danych spadek wynosił 15 proc., a nie ponad 30 proc. Co istotne, statystyki przedstawiono w ujęciu dobowym, bez rozróżnienia na interwencje dzienne i nocne. Nie pozwalają więc jednoznacznie ocenić wpływu zakazu na bezpieczeństwo w godzinach nocnych.
Nowe regulacje mogą uderzyć w małych przedsiębiorców
Kolejnym problemem jest wpływ proponowanych przepisów na działalność gospodarczą. Wyszomierski szacuje, iż zatrudnienie co najmniej 100 tys. osób jest w mniejszym lub większym stopniu związane z handlem alkoholem.
Zdaniem analityka nowe ograniczenia mogą szczególnie dotknąć niewielkie sklepy osiedlowe, podczas gdy ich wpływ na największych producentów alkoholu będzie znacznie mniejszy.
– Mój główny zarzut wobec przepisów, o jakich mowa, to choćby nie tyle, czy one są potrzebne, czy nie. Większość tych przepisów jest całkowicie zbędna, ale przede wszystkim sposób ich przygotowania, brak ocen skutków regulacji, całkowity brak jakiejś spójności, a także ogromne konsekwencje rynkowe, jakie wywołałoby ewentualne ich wprowadzenie – wskazuje ekspert WEI.
Skuteczna polityka zamiast niespójnych zakazów
W ocenie Wojciecha Wyszomierskiego regulowanie rynku alkoholowego wymaga uwzględnienia zarówno kwestii zdrowia publicznego, jak i konsekwencji gospodarczych. Ekspert nie postuluje całkowitego zniesienia ograniczeń dotyczących sprzedaży czy reklamy alkoholu. Zwraca natomiast uwagę na konieczność rzetelnej analizy ich skuteczności.
– Rolą państwa jest ważenie interesów poszczególnych grup społecznych, a wszyscy myślę, iż się zgadzamy, iż wolna amerykanka w kontekście alkoholu nie powinna mieć miejsca – zaznacza Wyszomierski.
Z perspektywy WEI najważniejsze jest zatem nie samo wprowadzanie kolejnych zakazów, ale wykazanie, iż proponowane rozwiązania rzeczywiście ograniczą negatywne skutki spożywania alkoholu, nie nakładając przy tym nieproporcjonalnych kosztów na przedsiębiorców. Dane z warszawskiego pilotażu pokazują, jak ważna jest szczegółowa analiza efektów regulacji, zanim podobne ograniczenia zostaną rozszerzone na cały kraj.
Cały wywiad dostępny jest TUTAJ.

2 godzin temu








![Pszenica drożeje choćby o 50 zł, rzepak o 100 zł. Jakie są ceny skupu? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/10/12/654606.webp)


