O ślimaku samobójcy

1 dzień temu

Po ogłoszonej przez Macrona zmianie francuskiej polityki nuklearnej i rychłej wizycie prezydenta Francji w Polsce jasne było, iż Warszawa z siedmioma innymi państwami dobiła z Paryżem deal odnośnie nowego „europejskiego parasola atomowego”. Analitycy wojskowości rozpatrywali trzy możliwe scenariusze zaangażowania Polski we francuskie „gwarancje bezpieczeństwa” ( cudzysłów celowy, z bezpieczeństwem ma to tyle wspólnego co pełznięcie ślimaka po ostrzu brzytwy /vide sen Kurtza z Czasu Apokalipsy/).

Pierwszy scenariusz zakładał, iż polska generalicja będzie uczestniczyć we francuskich manewrach jako obserwator, drugi, postrzegany przez militarystycznych onanistów jako bardziej korzystny, to taki, w którym polskie lotnictwo odgrywa podczas ćwiczeń rolę antagonisty francuskiej armii. Trzeci scenariusz to mokry sen psów wojny – polskie samoloty robią za wsparcie dla przenoszących broń atomową francuskich Rafali.

Realizuje się scenariusz czwarty, wcześniej nie opisany. Polskie samoloty mają oznaczać cele położone daleko na wschodzie, które to cele będą podczas ćwiczeń atakowane przez francuskie maszyny.

O czym to świadczy?

To, iż możecie czytać o tym w oficjalnych mediach takich jak WP, Rzepa, Gazeta.pl, a w końcu na wallu randomowego abnegata – komunisty świadczy o tym, iż nikt z tego tajemnicy nie robi. Te ćwiczenia odbędą się oficjalnie co jest eskalacyjną nowalijką. Warto zauważyć, iż jeżeli Rosja po 89′ kiedykolwiek ćwiczyła atak atomowy na Polskę, to nigdy nie czyniła tego demonstracyjnie. Fakt przeprowadzenia takich ćwiczeń zawsze był przedmiotem spekulacji i domysłów analityków.

Druga rzecz, o której trzeba pamiętać: ktoś musi za te ćwiczenia zapłacić pośrednio i bezpośrednio. Niemcy już to robią. niedługo zatem dowiemy się o kolejnych umowach opiewających na dziesiątki miliardów euro na francuski sprzęt wojskowy.

Płacimy i zubażamy się tworząc ułudę bezpieczeństwa na wypadek wojny, którą sami wywołamy.

Ślimak pełznie po brzytwie.

Idź do oryginalnego materiału