Jeden z naszych kolegów opublikował na swoim profilu na FB przejmującą relację z koncertu poświęconemu demonstracji solidarności z Palestyną, będącą ofiarą izraelskiego ludobójstwa. Na scenie plejada działaczy, polityków i wielkich postaci światowej kultury, którzy do dziś pozostają ikonami ruchów społecznych walczących o prawa człowieka, wolność i postęp. Śpiewają pięknymi głosami Salwador Allende, Dolores Ibarruri, gra Victor Jara, na widowni z twarzami naznaczonymi wzruszaniem Nelson Mandela, i wielu innych. Koncert zrobiony doskonale, poruszający i przekonujący. Tyle, iż nigdy się nie odbył. Wszystko to, co oglądamy, wzruszając się wraz z widownią, jest działem AI. Znakomitym. Nie do odróżnienia od rzeczywistych są postacie, których od lat z nami nie ma, którzy często zapłacili życiem za swe postępowe poglądy. Gdy się chwile zastanowimy, łatwo dojdziemy do wniosku, iż to, co robią na scenie jest po prostu niemożliwe, bo nie mieli ani takich przepięknych głosów, ani nie umieli poruszać się na scenie w taki sposób. Jednak: jakie to piękne! – zachwycają się komentatorzy.
A co, gdybyśmy też na FB równie łatwo znaleźli koncert, w którym za mikrofonem, przed przejętą widownią wystąpiłby Adolf Hitler, z uczuciem wykonujący utwór „Lili Marlene”. Joseph Goebbels, przy akompaniamencie Hansa Pfiznera, z towarzyszeniem chóru w mundurach NSDAP prezentowałby hymn propagandy nazistowskiej „Davon geht die Welt nicht unter”? Na widowni wstają, z twarzami we łzach: Hermann Goering, Joachim von Ribbentrop, Rosenberg i Leni Riefenstahl. Zrobienie takiego koncertu przy pomocy AI jest równie proste, jak zrobienie koncertu poświęconego Palestynie. Widzę oczami duszy te komentarze, iż to były piękne czasy, bo wszystko było na swoich miejscach: Untermensche i Übermensche, Niemcy über alles i w ogóle. O fali rasistowskich wypowiedzi nie wspomnę, ale jestem rozkosznie pewien, iż byłoby ich mnóstwo. Możliwe? No pewnie.
Dochodzimy otóż do momentu, w którym wciskane jest nam do rąk narzędzie, które z łatwością kreować będzie (już kreuje) światy równoległe, nie do odróżnienia od rzeczywistego. I pragnę powiedzieć, iż choć wspomniany nieistniejący koncert solidarności z Palestyną obejrzałem z przejęciem, to w pewnym momencie uświadomiłem sobie, iż nie chcę go dalej oglądać i nie chce oglądać w przyszłości tego typu nieistniejących światów. Choćby idea, przyświecająca ich tworzeniu była najszlachetniejsza ze wszystkich. Bo to kłamstwo. Nie stworzymy lepszej rzeczywistości kłamiąc.
Tym wszystkim, którzy chcą mi zaoponować mówiąc: „bo tamci robią to samo” oznajmiam, iż się głęboko mylą i otwierają drzwi, których potem nie będą mogli zamknąć. Mam paru lewicowych, w ich przekonaniu, znajomych, którzy zamieszczają na swoich profilach chamskie propagandowe wrzutki, które mają dla nich ten powab, iż wspierają „lewicową” narrację. Gdy zwracam im uwagę w prywatnych komentarzach, odpowiadają: „niech jeszcze powisi”, albo: „nie będę dawała linków, bo nie o to chodzi”. A o co? Że mamy być tacy sami? Stworzymy sprawiedliwy świat potem, na razie gotowi jesteśmy na każdą podłość, oszustwo i kłamstwo? No to informuję, iż nie stworzycie. Rzecz nie w tym, byśmy wierzyli w wieczną łagodność, nadstawianie drugiego policzka i temu podobne naiwności. Nie, surowa i bezlitosna sprawiedliwość ludu dosięgnie tych wszystkich, którzy świadomie tworzyli wielkie kłamstwo. Po sprawiedliwym i obiektywnym procesie. Ale wcześniej robić to, co tamci, to znaczy być wspólnikiem budowania potwornego i niesprawiedliwego porządku, który panuje na świecie.

1 dzień temu