Paternalizm czy odpowiedzialność za własne wybory? Debata o granicach wolności konsumpcji

3 dni temu

Paternalizm czy odpowiedzialność za własne wybory? Debata o granicach wolności konsumpcji

Autor: Marcela Jankowska



Coraz więcej polityk publicznych nie reguluje już rynku, ale styl życia obywateli. Dyskusja towarzysząca Miltonaliom 2025 pokazała, iż pytanie o „zdrowie publiczne” jest w istocie pytaniem o to, czy państwo ma prawo korygować nasze prywatne wybory.


Jubileuszowa, dziesiąta edycja Zjazdu Wolnościowego im. Miltona Friedmana – Miltonalia 2025 – stała się okazją do rozmowy o jednym z centralnych sporów współczesnej polityki publicznej. W debacie pt. „Granice wolności konsumpcji” udział wzięli dr Norbert Slenzok oraz mec. Nikodem Bernaciak. Dyskutowano o tym, czy państwo powinno chronić obywateli przed skutkami ich własnych decyzji konsumenckich.

Hasło tegorocznych Miltonaliów – „Czas liberalnego przebudzenia” – nawiązywało do rosnącej liczby regulacji obejmujących styl życia: polityk antytytoniowych, ograniczeń sprzedaży alkoholu, podatków od żywności czy regulacji dotyczących treści cyfrowych. Za tymi szczegółowymi sporami kryje się jednak głębsze pytanie o granice autonomii jednostki i zakres odpowiedzialności państwa.

Godność jednostki i rola wspólnoty

Punktem wyjścia dla dr. Norberta Slenzoka była krytyka paternalizmu rozumianego jako próba ochrony obywatela przed nim samym. W jego ujęciu państwo, ingerując w dobrowolne decyzje dorosłych osób, nie tylko ogranicza wolność, ale także podważa zdolność jednostki do podejmowania odpowiedzialnych wyborów. Ludzie – argumentował – nieustannie dokonują życiowych kompromisów (trade-offs), a różnorodność preferencji jest naturalną cechą społeczeństwa wolnego. Regulacje stylu życia szczególnie dotykają mniejszości o nietypowych preferencjach, narzucając im standard większości.

Mec. Nikodem Bernaciak przedstawił odmienne podejście, podkreślając znaczenie instytucji pośrednich – rodziny, wspólnot lokalnych i organizacji religijnych – jako fundamentów ładu społecznego. Jego zdaniem wolność nie istnieje w próżni, ale funkcjonuje w ramach norm i relacji społecznych. Państwo nie powinno pozostawać bierne wobec zjawisk, które mogą osłabiać zdolność jednostek do odpowiedzialnego funkcjonowania w tych strukturach.

Wiedza naukowa a granice regulacji

Istotnym momentem debaty był spór o rolę wiedzy naukowej w uzasadnianiu regulacji. Dr Slenzok przyznał, iż ustalenia naukowe mogą uzasadniać pewne ograniczenia – zwłaszcza gdy chodzi o ochronę osób trzecich przed ryzykiem, którego nie przyjęły dobrowolnie, jak w przypadku zakazu palenia w zamkniętych przestrzeniach publicznych. W takim ujęciu państwo działa przede wszystkim jako strażnik sfery chronionej innych osób.

Problem pojawia się jednak wtedy, gdy pojęcie „szkody dla osób trzecich” zostaje rozszerzone na działania dotyczące wyłącznie samej jednostki. Mec. Bernaciak wskazywał, iż niektóre dobra konsumpcyjne – przywołując przykład pornografii internetowej – mogą wpływać na zdolność podejmowania racjonalnych decyzji, a więc pośrednio podważać klasyczne rozumienie wolnego wyboru. Pojawia się wówczas pytanie, czy państwo powinno reagować w imię zdrowia publicznego.

Z perspektywy wolnościowej, którą prezentował Slenzok, ryzyko nadmiernej ingerencji polega na tym, iż granice regulacji zaczynają zależeć od oceny stylu życia obywateli przez instytucje publiczne. W społeczeństwie pluralistycznym szczególnie trudne jest wskazanie obiektywnego standardu „racjonalnych” wyborów, a odwołanie do wiedzy eksperckiej nie eliminuje sporów wartości.

Koszty społeczne i „paternalizm księgowy”

W dalszej części dyskusji pojawił się argument kosztów społecznych używek. Mec. Bernaciak przywołał dane dotyczące strat ekonomicznych wynikających z nadużywania alkoholu oraz debatę o ograniczeniach sprzedaży tzw. „małpek”, wskazując, iż regulacje mogą zmniejszać szkody społeczne, np. w miejscu pracy.

Dr Slenzok zwrócił uwagę, iż takie uzasadnienie prowadzi do zjawiska, które określił jako „paternalizm księgowy”. Państwo najpierw przejmuje odpowiedzialność za skutki ryzykownych zachowań w ramach powszechnego systemu publicznego, a następnie uzasadnia ograniczanie wolności koniecznością redukcji powstałych kosztów. Alternatywą – argumentował – mogłoby być silniejsze powiązanie odpowiedzialności z indywidualnym ryzykiem, np. poprzez zróżnicowanie kosztów ubezpieczenia zdrowotnego.

Wolność i odpowiedzialność a regulacje

Spór o granice wolności konsumpcji nie dotyczy wyłącznie używek czy pojedynczych regulacji. W istocie jest to pytanie o model państwa: czy jego rolą jest kształtowanie wyborów obywateli, czy raczej tworzenie ram odpowiedzialności i ochrona przed naruszeniami ze strony innych osób.

Z perspektywy liberalnej szczególne znaczenie ma rozróżnienie między ochroną osób trzecich a ochroną jednostki przed samą sobą. Wraz z rozwojem polityk zdrowotnych, regulacji cyfrowych i nowych technologii problem ten będzie nabierał coraz większego znaczenia. Miltonalia 2025 pokazały, iż rozmowa o wolności gospodarczej pozostaje zarazem rozmową o odpowiedzialności – i o tym, jak zachować autonomię jednostki w dobie rosnących regulacji.

Debata w całości dostępna na kanale Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości >>



ZOBACZ INNE AKTUALNOŚCI

  • Deregulacja po roku – dobre zmiany, bez przełomu
  • Digital Omnibus: dobry pierwszy krok, ale Europa potrzebuje odważnej deregulacji>>
  • Pierwszy miesiąc euro w Bułgarii: inflacja spada, nagłówki krzyczą o drożyźnie
Idź do oryginalnego materiału