
Mądry Polak po szkodzie …
Od kilku lat, z coraz większym zainteresowaniem obserwuję radosną twórczość związaną z zazielenianiem Śródmieścia Warszawy. Zainteresowanie zaczęło się od informacji o posadzeniu kilkunastoletnich „sadzonek” drzew leśnych (m.in. dęby) na Rondzie Dmowskiego, czyli na skrzyżowaniu Alei Jerozolimskich z ulicą Marszałkowską. Wybrane odmiany drzew charakteryzują się silnym wzrostem i rozłożystym pokrojem.
Rondo Dmowskiego: Drzewa w kolizji z trakcją?
Najpierw interesowało mnie, czy posadzone drzewa, które osiągają kilkanaście (i więcej) metrów wysokości, nie przesłonią najbardziej imponującej perspektywy wielkiej arterii, jaką są Aleje Jerozolimskie, które jako układ przestrzenny są chronione prawem. Korespondowałem w tej sprawie z konserwatorem zabytków, który poinformował mnie, iż tego aspektu z nim nie konsultowano. Dałem więc spokój sprawie, ale cały czas obserwuję jak posadzone drzewa pięknie rosną. Lada moment ich konary dosięgną nie tylko linek podtrzymujących sieć trakcyjną, ale choćby samych przewodów.
Lekcja z kolei: Kiedy zima zrywa sieci
Oglądając codzienne informacje o zimie w Polsce łatwo stwierdzić, iż trudności na liniach kolejowych występują głównie na terenach leśnych, gdzie gałęzie obciążone śniegiem zrywają sieci trakcyjne, a obciążone drzewa często tarasują tory (np. linia Działdowo–Olsztyn). Rząd wpadł na genialny pomysł i wysłał choćby helikopter, który latając wzdłuż torów miał za zadanie zdmuchiwać śnieg z gałęzi.
Marszałkowska: Ryzykowny szpaler przy torowisku
Jeżeli odejdziemy od telewizorów i popatrzymy na przebudowywany właśnie odcinek Marszałkowskiej pomiędzy Alejami, a Królewską, łatwo spostrzeżemy, iż nasz stołeczny samorząd uszczęśliwia nas szpalerem drzew wzdłuż torowiska tramwajowego na Marszałkowskiej. Za dwa-trzy lata, drzewa gdy się dobrze zakorzenia, swoimi konarami sięgną sieci trakcyjnej. Taka już ich natura, a o ile spadnie śnieg, jak ma to miejsce w tym roku, to choćby helikopter nie pomoże, gdyż nie może tu latać.
Nie jestem wrogiem zieleni, a szczególnie drzew, których co najmniej kilkaset w życiu posadziłem.
Ministerialne normy a warszawska rzeczywistość
Być może nasi specjaliści, m.in. od „komunikacji” powinni skonsultować się z nieco bardziej doświadczonymi kolegami w Ministerstwie Infrastruktury. Pan Piotr Malepszak – wiceminister infrastruktury w wywiadzie dla RMF24 stwierdził, iż błędem było zmniejszenie w 2019 r. – ze względów oszczędnościowych – norm określających odległości drzew od linii kolejowych. Wówczas odległość tę zmniejszono z 15 do 6 metrów. Minister zapowiedział, iż odległość drzew o linii kolejowych zostanie w Polsce przywrócona do stanu poprzedniego, tj. 15 metrów.
Informacja bardzo pozytywna, ale czy ma szansę dotrzeć do specjalistów z Urzędu m.st. Warszawy?

Autorem tekstu jest prof. Lech Królikowski – wieloletni Prezes Towarzystwa Przyjaciół Warszawy, varsavianista i samorządowiec. Pierwszy burmistrz warszawskiego Mokotowa i wieloletni radny tej dzielnicy. Były rektor Wyższej Szkoły Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia, a także pracownik Polskiej Akademii Nauk. Był też członkiem rady Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi oraz Nagrodą im. św. Brata Alberta – Adama Chmielowskiego. Jest autorem dwudziestu książek związanych z Warszawą i ponad siedmiuset artykułów.

1 dzień temu













