W Polsce przybierają na sile zwolnienia grupowe. Na koniec stycznia zgłoszonych było 25,5 tys. planowanych zwolnień grupowych pracowników (w tym 10 tys. osób z sektora publicznego). Plany redukcji etatów deklarowały łącznie 173 zakłady - podał GUS.
O wzbierającej fali zwolnień grupowych w Polsce piszemy na łamach Interii Biznes od miesięcy. Wiele zachodnich koncernów w ostatnim roku zdecydowało się ograniczyć lub całkowicie zakończyć działalność w naszym kraju. Wśród wielu przykładów z różnych sektorów można wymienić np. zamknięcie fabryki silników Stellantis w Bielsku Białej, zamknięcie oddziału giganta IT Infosys w Poznaniu czy redukcję etatów w całej Polsce w sieci Carrefour.Reklama
Coraz więcej przypadków zwolnień grupowych. Ekspertka o przyczynach
- Od ubiegłego roku na polskim rynku coraz częściej pojawiają się informacje o zwolnieniach grupowych - potwierdza Luiza Luranc, dyrektor sprzedaży w ManpowerGroup. - Przyczyn jest kilka, a jedną z nich pozostaje kondycja przemysłu, zwłaszcza motoryzacyjnego, który mierzy się ze stagnacją na zachodnich rynkach - wskazuje.
Wyzwaniem dla przemysłu motoryzacyjnego w Polsce pozostaje zwłaszcza sytuacja u głównego partnera handlowego Polski, czyli w Niemczech - recesja u naszych zachodnich sąsiadów skutkuje spadkiem zamówień, co negatywnie odbija się na dostawcach części do niemieckich fabryk samochodów. Z kolei rewizja planów odejścia od aut spalinowych na rzecz aut elektrycznych i hybrydowych uderzyła w polskich producentów baterii litowo-jonowych.
Zwalnia sektor motoryzacyjny, energetyczny, AGD
Skutki tego stanu rzeczy dla pracowników branży motoryzacyjnej widać na papierze. Od lutego do grudnia 2025 r. motoryzacyjny koncern Shiloh Industries zwolni łącznie 181 osób pracujących w zakładzie w Bielsku-Białej. Cały czas realizowane są też zwolnienia w firmie Lear Corporation, będącej dostawcą komponentów dla największych producentów aut (m.in. siedzeń oraz systemów elektronicznych) - zakończą się one w marcu br., a w ich efekcie pracę straci łącznie 608 osób zatrudnionych w zakładzie w Pikutkowie pod Włocławkiem.
Ale zwalniają też pracodawcy z innych branż: AGD (wraz z nowym rokiem ruszyły zwolnienia w Beko - likwidując fabryki w Łodzi i Wrocławiu, firma zwolni ok. 1800 osób) czy energetycznej (głośnym echem odbiła się zwłaszcza upadłość spółki Rafako, gdzie z pracą może pożegnać się choćby 699 osób).
Jak zwolnienia grupowe przekładają się na poziom stopy bezrobocia? Jak podał GUS, w styczniu wzrosła ona o 0,3 pkt. proc., do poziomu 5,4 proc. - jednak, jak przekonują ekonomiści, to wyłącznie efekt sezonowego zmniejszenia się zapotrzebowania na pracę.
Do kryzysu na rynku pracy daleko? "Stopa bezrobocia nie rośnie gwałtownie"
- Stopa bezrobocia w Polsce nie rośnie gwałtownie, co może wynikać z wciąż stabilnego popytu na pracowników w innych branżach - tłumaczy Luiza Luranc z ManpowerGroup. - Z drugiej strony otrzymujemy pozytywne sygnały o przenoszeniu części procesów biznesowych do Polski. Firmy kierują się nie tylko niższymi kosztami, ale także dostępem do wykwalifikowanej i zaangażowanej kadry, co daje powody do optymizmu. W krótkiej perspektywie najważniejsze będzie monitorowanie, czy inne sektory wchłoną zwalnianych pracowników oraz jak długo utrzyma się stagnacja na rynkach zachodnich. jeżeli globalne spowolnienie potrwa dłużej, może to mocniej odbić się na polskim rynku pracy.
W świetle raportu "Barometr ManpowerGroup Perspektyw Zatrudnienia", około 19 proc. pracodawców w Polsce planuje redukcję zatrudnienia w nadchodzących miesiącach - ale wybrane branże przewidują wzrost zatrudnienia w 2025 roku (np. firmy z sektora IT planują zwiększenie liczby pracowników o 25 proc., a przedsiębiorstwa z branży transportu, logistyki i motoryzacji - o 22 proc.).
Wzrost statystyk dotyczących planowanych zwolnień grupowych to też pokłosie głośnych przypadków restrukturyzacji firm z sektora publicznego. Tu koronnym przykładem jest plan transformacji Poczty Polskiej, w ramach którego ponad 8,5 tys. pracowników ma otrzymać propozycję dobrowolnego odejścia z pracy (przy czym nieskorzystanie z propozycji nie oznacza pozostania w pracy - w firmie ruszają zwolnienia grupowe). W sumie Poczta Polska planuje zwolnić około 9,3 tysiąca osób z 62-tysięcznej załogi.
Katarzyna Dybińska