Bawi mnie krążąca na FB grafika opisująca, ze Ukraińcy pracujący w Polsce to nie koszt, a zysk dla państwa.
A co ma do wypracowywania zysku narodowość? Polacy generują straty, a Kolumbijczycy superzyski?
Oczywiście ma to znowu pozytywnie nastroić polskie społeczeństwo do uchodźców z Ukrainy. Tyle, iż po trzech latach nastąpił w narodzie przesyt, ten zaś budzi obrzydzenie.
Znam kilku Ukraińców, porządni ludzie. Pracują u nas, płacą podatki. Część czeka na koniec wojny, żeby wrócić do siebie, inni nie wrócą.
To nie oni wzbudzają we mnie absmak. Działania Zełenskiego wobec Polski i służalczość polskich polityków powodują, iż womituję widząc i słysząc hasło „Ukraina”. Ja nie prosiłem, żeby uczynić ze mnie sługę Ukrainy. Wiem, iż nie walczy ona za nas. Walczy za Zełenskiego, banderyzm i oligarchiczny porządek ekonomiczny. I oczywiście walczy dla zysków z wojny dla wybranych.
Mam dosyć: „dajcie nam to”, „dajcie nam tamto”, bo przecież „walczymy za was”. A gówno! – jak powiedział prezes Dyzma do sędziego.
Mam dosyć kluczenia w sprawach ekshumacji, niedobrze mi, gdy czytam, iż ukraińskie władze nie tylko nie współpracują w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch Polaków w Przewodowie, ale wręcz udają, iż nic się nie stało.
Państwowa gloryfikacja banderyzmu na Ukrainie jest mi obrzydliwa, gdyż ze zbrodni należy się rozliczyć, a nie chwalić.
Ostatnio Zełenski złożył kondolencje z powodu śmierci pilota w Radomiu.
W kontekście zamiatania pod dywan śmierci od ukraińskiej rakiety jest to bezczelność podszyta okrutną drwiną.
To bezczelność ukraińskich władz wobec Polski, wobec Polaków wzniecają niechęć, która rozlewa się niesłusznie na wszystkie osoby z ukraińskim paszportem.
Niechęć narasta i ogarnia coraz większą liczbę Polaków. Zauważyły to choćby nasze władze i media głównego ścieku. Te pierwsze prześcigają się w pomysłach na ograniczenie pomocy i praw, które same (nieważne, iż poprzednicy, w tej chwili rządzący nie zmienili ich po przejęciu władzy) ochoczo nadały uciekinierom z Ukrainy w 2022 roku. Te drugie już nie piętnują ludzi niechętnych Ukraińcom i nie nazywają ich „pożytecznymi idiotami”, „onucami Putina” i kim tam jeszcze.
Ale nie wszyscy poddali się niechęci do Ukraińców. Wahadełko przez cały czas wychyla się w drugą stronę. Otóż są tacy Polacy, którzy w mediach społecznościowych dumnie prezentują zdjęcia, na których maszerują z banderowską flagą. Banderowską, nie ukraińską, chociaż z powodu ideologii panującej na Ukrainie to adekwatnie tożsame. Ci Polacy w ten sposób okazują poparcie dla odmiany nazizmu, który doprowadził do śmierci około stu tysięcy bezbronnych Polaków na Wołyniu. Naszych dziadów, naszych babek, naszych wstępnych. Co trzeba mieć w głowie? Ciśnie się pod klawiaturę wyraz, ale autocenzura zabrania mi go użyć.
Dla Ukraińców w Polsce nadchodzą ciężkie czasy. Nie oni na nie zapracowali, a przynajmniej nie większość z nich, bo ci z koncertu Korzha oraz inni popełniający czyny zabronione to jak najbardziej. Mogą podziękować za to Zełenskiemu. Ten oprócz bezmyślnego wysyłania ich na rzeź, swoim zachowaniem wobec Polaków spowodował naszą niechęć wobec Ukraińców. Oczywiście mogą, a choćby powinni podziękować również politykom z rządu Morawieckiego, tu w szczególności temu gówniarzowi, który określił nas jako sługi i Ukrainy oraz politykom rządu Tuska. Bezczelność Zełenskiego i ich uległość wobec bezczelności żądań spowodowały ten koktajl.
Jak jest „dziękuję” po ukraińsku? Dzięki, Google. Diakuju.