Klamka zapadła dla pierwszej grupy zawodowej. Wszystko dzieje się metodą faktów dokonanych, bez zbędnego rozgłosu, w cieniu medialnych tematów zastępczych. Oficjalne komunikaty i teksty na branżowych portalach nie pozostawiają złudzeń – na pierwszy ogień poszli przedstawiciele zawodów prawniczych, konkretnie komornicy i asesorzy komorniczy. Próg wieku, po którym są odwoływani ze stanowiska, został oficjalnie podniesiony do 70 lat.
Oficjalna narracja głosi, iż zmiany są wymuszone m.in. przez „naciski unijne” oraz konieczność łatania dziur kadrowych. Jednak przełożenie tej biurokratycznej nowomowy na język rzeczywistości obnaża brutalną prawdę o tym, iż system finansów publicznych pod obecnymi rządami trzeszczy w szwach, a Bruksela coraz mocniej dokręca śrubę w ramach tzw. kamieni milowych i procedur nadmiernego deficytu.
Liberalni ekonomiści, bez ogródek wskazują w przestrzeni medialnej, iż młodsze pokolenia Polaków będą zmuszone pracować nie tylko do 70., ale choćby do 75. roku życia! Kiedy tacy eksperci zaczynają mówić o czymś głośno, można być pewnym, iż w rządowych gabinetach na warsztat trafiają już konkretne projekty ustaw.
Obecna sytuacja wywołuje fatalne déjà vu. Wtedy również zaczynało się od „niewinnych” analiz ekspertów, narzekań na demografię i zapewnień, iż żadnych gwałtownych ruchów nie będzie. Skończyło się brutalnym podniesieniem wieku emerytalnego pod osłoną nocy, wbrew woli milionów obywateli i protestom związków zawodowych.
Dziś ekipa rządząca próbuje zastosować taktykę plastra – odklejać go powoli, kawałek po kawałku, by ból był mniej zauważalny. Zaczyna się od grup wyselekcjonowanych, dobrze zarabiających, gdzie argument o „chęci dalszej pracy” łatwiej sprzedać w mediach głównego nurtu jako „przywilej i nowoczesność”. Kolejnym krokiem – co wprost sugerują doniesienia medialne – będzie rozszerzanie tego „standardu” na kolejne sektory gospodarki.
Mechanizm tej socjotechniki jest prymitywny, ale niestety skuteczny:
Etap pierwszy: Wprowadzenie granicy 70 lat jako „dobrowolnej opcji” dla wybranych grup zawodowych (co właśnie się dokonało).
Etap drugi: Kampania propagandowa w zaprzyjaźnionych mediach, wychwalająca „aktywność seniorów” i pokazująca pracę do późnej starości jako receptę na zdrowie i wysokie świadczenia.
Etap trzeci: Powiązanie wieku emerytalnego z rzekomą „katastrofą budżetową” i postawienie Polaków przed faktem dokonanym – podniesienie ustawowego wieku dla wszystkich, bo „nie ma innego wyjścia”.
Kto będzie następny po prawnikach i komornikach? Odpowiedź na to pytanie może okazać się dla milionów pracujących Polaków wyjątkowo bolesna.
inf. za źródłem: wPolsce24









