"Poczułam przypływ żalu z powodu wszystkich historii, które teraz nie zostaną opowiedziane" - wyznała korespondentka dziennika "Washington Post" w Ukrainie Lizzie Johnson. Poinformowała, iż "w samym środku wojny" została zwolniona i czuje się "zdruzgotana". Podobny los spotkał też innych dziennikarzy w ramach masowych cięć zatrudnienia w gazecie.