Wielki koniec niemieckiego "króla truskawek". Od lat zatrudniał setki Polaków

2 miesięcy temu
Uchodził za legendę i prekursora sukcesu niemieckiego rolnictwa sezonowego. Prowadził ogromne, 85-hektarowe gospodarstwo w Bornheim. Jego plantacja była magnesem dla setek pracowników z Polski i Rumunii. "Król truskawek" okazał się jednak mistrzem księgowych oszustw, a jego imperium runęło po jednym anonimowym donosie.
Przez lata był jednym z najbardziej rozpoznawalnych pracodawców sezonowych w zachodnich Niemczech. Jego gospodarstwo uchodziło za miejsce, gdzie można było legalnie i bezpiecznie zarobić, a skala produkcji budziła podziw całej branży rolnej. Dopiero po czasie wyszło na jaw, iż za sukcesem plantacji stały nie tylko nowoczesne metody uprawy, ale także systemowe nadużycia. Przedsiębiorca fałszował bowiem dokumenty pracowników i unikał płacenia milionów euro podatków. W efekcie jego plantacja zbankrutowała, a 65-letni właściciel został skazany na cztery lata więzienia.


REKLAMA


Zobacz wideo "Mistrzowie partactwa", Niemcy zbierający truskawki i "nie" dla migrantów, czyli Morawiecki w Łochowie [SKRÓT]


Niemiecki plantator fałszował umowy z pracownikami. Zatrudniał głównie Polaków
W miejscowości Bornheim, na obrzeżach Kolonii, działało ogromne gospodarstwo specjalizujące się w uprawie truskawek i szparagów. W latach świetności plantacja obejmowała około 85 hektarów uprawy truskawek i 35 hektarów uprawy szparagów. Latem pracowały tam setki osób, głównie sezonowi robotnicy z Europy Środkowo-Wschodniej. Właściciel - 65-letni Niemiec, z wykształcenia mechanik samochodowy - budował wizerunek rzetelnego pracodawcy, oferującego stabilne zatrudnienie i całkiem "przyzwoite warunki".
Jak ustalił sąd, za tą fasadą krył się jednak rozbudowany proceder. W latach 2017-2018 przedsiębiorca wielokrotnie zatrudniał tych samych pracowników pod zmienionymi danymi osobowymi. Robił to celowo, by formalnie wykazywać ich jako nowych pracowników dorywczych i płacić niższe podatki oraz składki. Według ustaleń śledczych choćby 30-40 proc. zatrudnionych funkcjonowało w takim systemie, a właściciel gospodarstwa w tym czasie uniknął zapłaty podatków na około 500 tys. euro oraz składek na ubezpieczenia społeczne sięgających blisko 1,5 mln euro.


Oszustwa wyszły na jaw. Anonimowy donos rozbił imperium "króla truskawek"
Schemat funkcjonował do jesieni 2018 roku. Wówczas jeden z pracowników zdecydował się na anonimowe zgłoszenie nadużyć do służb celnych. Na plantację najpierw wkroczyła służba celna, potem urzędnicy skarbowi, a w końcu również prokuratura. Śledczy zabezpieczyli tysiące fikcyjnych raportów kadrowych i płacowych. Dla niemieckiego wymiaru sprawiedliwości był to dowód na zorganizowane, długotrwałe oszustwo. Skutki były natychmiastowe. Firma straciła płynność finansową i ogłosiła bankructwo, a pracownicy sezonowi zostali zmuszeni do szukania zatrudnienia w innych regionach. Część z nich mogła też stracić prawo do pełnych świadczeń, bo przez fałszywe umowy ich składki nie były odprowadzane w całości.
Zobacz też: Sprzedaż na zapisy i po kilka worków. W Polsce zabrakło pelletu. Trzeba czekać choćby do marca


Niemiecki "król truskawek" skazany. Wyrok sądu: cztery lata więzienia i miliony do zwrotu
Pierwszy proces ruszył w 2023 roku i zakończył się wyrokiem trzech lat więzienia za fałszowanie dokumentów. Sprawa jednak wróciła na wokandę, gdy sąd ponownie przeanalizował pełną skalę nieopłaconych podatków i składek. W 2025 roku, przed Wielką Izbą Karną w Bonn, oskarżony przyznał się do winy, licząc na złagodzenie kary. Ostatecznie sąd połączył wyroki i skazał 65-latka na cztery lata więzienia. Dodatkowo musi zwrócić 2,9 mln euro tzw. korzyści pochodzących z przestępstwa. Sędziowie podkreślili, iż skala i "profesjonalizm" procederu były wyjątkowe, a działania przedsiębiorcy godziły zarówno w państwo, jak i w samych pracowników. Jego żona, początkowo współoskarżona, została wyłączona ze sprawy ze względu na stan zdrowia.
Źródła: biznes.interia.pl, fakt.pl, rundschau-online.de


Dziękujemy, iż przeczytałaś/eś nasz artykuł.


Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Idź do oryginalnego materiału