Wielki Likwidator? Nie, całkiem malutki

1 miesiąc temu

14 grudnia na KOngresie Krajowym Nowej Lewicy wybrany zostanie jej likwidator.

Prywatna partia Czarzastego może pozostać jego prywatną partią. Czarzasty ogłosił, iż łaskawie zgadza się kontynuować misję wpisania „lewicy” na listy KO. Duet WC – AMŻ jak widać nie pokazał jeszcze wszystkich swoich możliwości intelektualnych, ideowych i organizacyjnych. Zwycięstwo pana Czarzastego można by podsumować przyznając mu dożywotnie przewodnictwo. W końcu to już długo nie potrwa (istnienie Nowej Lewicy).

Są też inni kandydaci – ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk – zapowiadająca „zwrot w lewo”, mająca wielką sprawczość oraz sukcesy. Są tak wielkie, iż reszta społeczeństwa ich nie ogarnia. Nowe uprawnienia PIP niby są, a ich nie ma. Wolne w wigilię jest, ale wymienione na zapierdziel w handlu w jedną dodatkową niedzielę. Ministra będzie robiła zwrot w lewo, a choćby prawdopodobnie trzy zwroty w lewo. ADB podlizuje się „weteran” Piotr Ikonowicz grający błazna, aby załapać się na listę tzw. „lewicy” po kolejnym „zwrocie na lewo”.

Kandydatem jest także Marcin Kulasek, minister nauki znany jedynie z powiedzenia: „„Proponuję spróbować się utrzymać w Warszawie za 6,5 tys. zł na rękę i dietę 2,5 tys. zł”.

Kulasek to człowiek bardzo pracowity. Od początku kadencji zabrał w parlamencie głos całe 3 razy. Złożył 18 interpelacji, zapytań i oświadczeń.

Chęć kandydowania wyrazili także Krzysztof Gawkowski oraz Tomasz Trela – w zasadzie bardzo do siebie podobni ludzie niebłyskotliwego intelektu. Obaj są zwolennikami jak najszybszego zapisania się do KO.

14 grudnia może stać się dla ugrupowania Nowa Lewica datą, od której będzie się odliczało proces jej całkowitego rozpadu i zniknięcia w niebycie życia politycznego w Polsce. Mamy dla Czarzastego dobrą wiadomość: nikt tego nie zauważy.

Idź do oryginalnego materiału