Zacharowa nie pozostawia złudzeń

1 dzień temu

Rosyjskie władze ostro skomentowały inicjatywę państw określanych jako „koalicja chętnych”. Rosja podkreśliła, iż jest gotowa do użycia siły.

Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych Rosji Maria Zacharowa oświadczyła, iż zapowiedzi wysłania zachodnich żołnierzy do Ukrainy są dowodem narastającej konfrontacji i – w ocenie Moskwy – prowadzą do dalszego zaostrzenia konfliktu. Jak zaznaczyła, wszelkie zagraniczne formacje wojskowe obecne na terytorium Ukrainy będą uznawane za uprawnione cele działań rosyjskiej armii.

Jej wypowiedź była pierwszą oficjalną reakcją Kremla na ustalenia zaprezentowane po wtorkowym spotkaniu w Paryżu. W szczycie wzięli udział przedstawiciele 35 państw, głównie z Europy, którzy omawiali możliwość rozmieszczenia międzynarodowych sił wojskowych w Ukrainie. Ich zadaniem miałoby być nadzorowanie ewentualnego zawieszenia broni, jeżeli doszłoby do porozumienia z Rosją przy udziale Stanów Zjednoczonych.

Podczas spotkania Wielka Brytania i Francja podpisały z Ukrainą dokument deklarujący gotowość do skierowania własnych kontyngentów wojskowych w razie wstrzymania działań zbrojnych.

Zdaniem Zacharowej inicjatywy te nie mają charakteru pokojowego. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ stwierdziła, iż zamiast dążyć do stabilizacji i bezpieczeństwa, państwa zachodnie pogłębiają proces militaryzacji oraz sprzyjają eskalacji konfliktu. Według niej planowane siły międzynarodowe miałyby w praktyce wesprzeć odbudowę i wzmocnienie ukraińskich struktur zbrojnych.

Rosja od dłuższego czasu podkreśla, iż wszelka zagraniczna aktywność wojskowa na Ukrainie jest przez nią traktowana jako przekroczenie granic bezpieczeństwa i naruszenie tzw. czerwonych linii.

Dzisiejsze wystąpienie Zacharowej jest powtórzeniem kilkukrotnych komunikatów ministra spraw zagranicznych Rosji, Siergieja Ławrowa uprzedzającego, iż Rosja zdecydowana jest zbrojnie reagować na obecność wojsk państw NATO na terytorium Ukrainy.

Idź do oryginalnego materiału