ZUS płaci, ekspertka opiniuje. 18 tys. zł za prawne alibi do zniszczenia związku zawodowego?
Ujawniamy kulisy próby delegalizacji Związkowej Alternatywy w ZUS przez pracodawcę. W tle pojawiają się transfery pieniędzy publicznych dla znanej profesor prawa, wysoce kontrowersyjne opinie prawne i próba wytworzenia fikcyjnego obrazu rzeczywistości w mediach. Jak państwowy urząd, który powinien być wzorem dialogu społecznego, zamienił się w arenę działań rodem z najgorszych korporacyjnych podręczników „union-bustingu”?
KLUCZOWE FAKTY I LICZBY:
168 000 zł – taką kwotę otrzymała z ZUS prof. Monika Gładoch tytułem doradztwa prawnego w okresie od października 2024 do lipca 2026 roku.
14 – tyle faktur w tym czasie wystawiła kancelaria ekspertki państwowemu ubezpieczycielowi.
18 450 zł – na taką kwotę opiewała faktura wystawiona przez prof. Gładoch 5 maja 2026 r., zaledwie dzień po udzieleniu przez nią wypowiedzi dla „Dziennika Gazety Prawnej”, w której podważała istnienie związku zawodowego w ZUS.
23 370 zł – taką kwotę przelał ZUS Monice Gładoch w marcu 2026, był to rekordowy transfer.
3 300 – tylu członków (pracowników publicznego urzędu) liczy Związkowa Alternatywa w ZUS, organizacja, którą próbuje się zdelegalizować.
5 lat – tyle czasu minęło od rzekomych „drobnych usterek formalnych” przy zakładaniu związku w 2021 r., które dziś służą jako pretekst do jego likwidacji.
Pieniądze, opinie i zaskakujące zbiegi okoliczności
Jak doszło do próby delegalizacji Związkowej Alternatywy w ZUS? Z naszego śledztwa wyłania się niepokojący obraz relacji na linii Zakład Ubezpieczeń Społecznych – znana prawniczka. Jak wynika z zebranych dokumentów, prof. Monika Gładoch, uznany autorytet z zakresu prawa pracy, świadczyła na rzecz ZUS lukratywne usługi doradcze.
Przyjrzyjmy się kalendarium wydarzeń z maja 2026 roku:
– 4 maja na łamach „Dziennika Gazety Prawnej” (w tekście pt. Związek musi istnieć, aby ochronić działacza) ukazuje się wypowiedź prof. Gładoch, która w roli “niezależnej ekspertki” sugeruje, iż „stwierdzenie nieistnienia związku zawodowego może pojawić się już na etapie jego rejestracji, jak też w późniejszym okresie działania”. Wypowiedź ta wpisuje się idealnie w narrację władz ZUS, dążących do udowodnienia – wbrew faktom – iż organizacja zrzeszająca ponad trzy tysiące pracowników jest w istocie nie istnieje z powodu rzekomych błędów formalnych popełnionych przy jej rejestracji w 2021 roku.
– Następnego dnia, 5 maja 2026 r., prof. Gładoch wystawia ZUS fakturę na kwotę 18 450 zł. Czysty przypadek?
Kreatywna radczyni prawna w natarciu
Zdumienie budzi nie tylko finansowy aspekt tej współpracy, ale przede wszystkim merytoryczne fundamenty opinii prawnej przygotowanej przez profesor. Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, iż prof. Gładoch:
-Ignoruje najważniejsze wyroki sądów potwierdzające liczebność związku zawodowego (tzw. postanowienia o zatwierdzeniu liczebności).
-Zgadza się na tezę, iż prężnie działająca struktura (3300 osób), która normalnie funkcjonuje w obrocie prawnym, rozlicza się z Urzędem Skarbowym i… samym ZUS, nagle „nie istnieje”.
-Opiera swoją argumentację na ustnym uzasadnieniu wyroku sądu w innej, niezwiązanej ze statusem związku sprawie. Opinia powstała w momencie, gdy pisemnego uzasadnienia wyroku jeszcze fizycznie nie było. A zatem profesor prawa powołuje się na wypowiedź, którą streściła jej osoba trzecia.
To rodzi poważne pytania o rzetelność i profesjonalizm.
Czy opinia ekspercka, za którą podąża szeroki strumień pieniędzy ma jakąkolwiek wartość?
Czy opinia prawna może opierać się na tym, iż ktoś usłyszał, co sędzia powiedział na sali rozpraw w pobocznym wątku?
Dlaczego prof. Gładoch występuje w roli niezależnego autorytetu, podczas gdy tracking finansowy daje podstawy sądzić, iż pełni rolę lobbystki ZUS?
Profesor atakuje ministerstwo
Koniec maja 2026. W obronie związku zawodowego staje ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Stopuje próbę delegalizacji Związkowej Alternatywy i wysłała do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy. ZUS po kilku dniach zawiesza próbę niszczenia ZA. Składki ponownie są odprowadzane, a etaty związkowa – przywrócone.
Reakcja prof. Gładoch jest natychmiastowa. 26 maja na łamach portalu prawo.pl atakuje ministrę, zarzucając jej podważanie wyroków sądowych i naruszanie zasady trójpodziału władzy. „Zastanawiam się, co może czuć sędzia z wieloletnim doświadczeniem (…), który przeczytał np. w internecie, iż pani minister nie respektuje jego wyroku” – mówi ekspertka, pouczając nadzorującą ZUS minister, by „wykładnię prawa pozostawiła prawnikom”. Zabrakło w tej wypowiedzi jednak drobnego detalu – informacji dla czytelników, iż ekspertka broniąca działań ZUS znajduje się na jego liście płac.
Skarga do Okręgowej Izby Radców Prawnych
Działania ZUS, finansującego z kieszeni podatników prawników mających „wymazać” niewygodny związek zawodowy, przypominają najgorsze praktyki niszczenia podstaw demokratycznego ładu społecznego. Sytuacja ta rzuca również głęboki cień na etykę zawodową doradzających mu prawników. Występowanie w mediach w roli niezależnego eksperta i autorytetu naukowego, przy jednoczesnym ukrywaniu faktu czerpania ogromnych korzyści finansowych od instytucji, której działań się broni, stanowi kompromitację wizerunkową.
Związkowa Alternatywa nie zamierza złożyć broni. Złożyliśmy oficjalną skargę na prof. Monikę Gładoch do rzecznika dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie w związku brak uczciwości, naruszenie etyki zawodowej oraz falsyfikację stanu faktycznego. O sprawie oficjalnie poinformowani zostaną również ministra Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz minister sprawiedliwości Waldemar Żurek oraz do Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, gdzie prof. Gładoch jest zatrudniona.
Ciężkie działa i presja na ministerstwo. Do gry wkracza Robert Gwiazdowski
Jakby kontrowersyjnych opinii prawnych kupowanych za publiczne pieniądze było mało, do nagonki na Związkową Alternatywę dołączył właśnie dr hab. Robert Gwiazdowski – członek Rady Nadzorczej ZUS, postać od lat publicznie kojarzona ze skrajnie antyzwiązkową retoryką. Mamy tu do czynienia z kolejnym aktem brutalnej gry, wykraczającej poza wszelkie cywilizowane reguły. ZUS przypuszcza bezprecedensowy atak na ministrę Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk. Cel jest oczywisty – wywarcie na nią gigantycznej presji i zmuszenie do wycofania się z obrony praw pracowników Zakładu.
W wypowiedziach, które cytuje branżowy portal Prawo.pl, Gwiazdowski wytoczył przeciwko szefowej resortu rodziny i pracy najcięższe możliwe działa. Oskarża ją wprost o łamanie Konstytucji RP, przekroczenie uprawnień (art. 231 k.k.), a choćby o… groźby bezprawne i szantaż wobec władz ZUS. Według członka Rady Nadzorczej, samo zwrócenie przez ministrę uwagi, iż działania urzędu niszczące organizację związkową mogą nosić znamiona czynów zabronionych, to rzekomo „stygmatyzacja”, „bezprawna groźba” i niedopuszczalna „nieformalna presja polityczna”, mająca zmusić ZUS do złamania prawa.
Gwiazdowski zastrasza. Posuwa się do wręcz karkołomnych konstrukcji prawnych, byle tylko uderzyć w nadzorującą urząd polityczkę. Sugeruje, iż jeżeli Dziemianowicz-Bąk nie szantażowała władz ZUS, to popełniła inne przestępstwo – nie zawiadomiła prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.
Mamy do czynienia z niepokojącym zjawiskiem. Chodzi o zaszczucie, sparaliżowanie i odwrócenie ról. Nadzorująca ZUS ministra jest straszona odpowiedzialnością karną za… próbę zaprowadzenia elementarnego porządku w podległej jej instytucji i powstrzymanie zaawansowanego union-bustingu. Przedstawiciel środowisk biznesowych w Radzie Nadzorczej publicznego ubezpieczyciela zarzuca jej „upolitycznianie” sporu, całkowicie ignorując przy tym sedno problemu: fakt, iż za grube publiczne pieniądze dąży się do bezwzględnego zniszczenia liczącej 3300 członków reprezentacji pracowniczej.
Aby dodatkowo odwrócić uwagę od skandalu z delegalizacją związku, Gwiazdowski zręcznie próbuje przenieść ciężar dyskusji na temat finansów. Twierdzi, iż źródłem sporu są żądania płacowe związkowców (1200 zł brutto podwyżki na etat), a ZUS i tak ich nie sfinansuje z własnego budżetu. W ten sposób buduje zasłonę dymną, mającą ukryć niewygodny fakt: ZUS twierdzi, iż nie ma pieniędzy dla załogi, ale lekką ręką wydaje setki tysięcy złotych na zewnętrznych prawników doradzających, jak zlikwidować domagający się podwyżek związek zawodowy.
Source

3 godzin temu







