Dziś nad ranem Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły zmasowany atak na Iran, bombardując cele wojskowe i obiekty rządowe w całym kraju w ramach operacji „Ryczący Lew”. Według komunikatu izraelskiej armii celem wspólnej operacji jest osłabienie irańskiego reżimu i eliminacja zagrożeń dla bezpieczeństwa Izraela.
Do eksplozji doszło m.in. w Teheranie, a także w Isfahanie, Kom, Tabrizie, Kermanszah i innych miastach. Ataki objęły również okolice siedzib najwyższych władz państwowych. Irańskie media podały, iż najwyższy przywódca kraju Ali Chamenei oraz prezydent Masud Pezeszkian nie ucierpieli.
Eksperci podkreślają, iż rzeczywistym celem operacji nie jest irański program nuklearny ani potencjał rakietowy, ale doprowadzenie do zmiany władzy w Teheranie. Działania militarne mają charakter polityczny i strategiczny, a ich skutkiem ma być trwałe osłabienie Iranu jako regionalnej potęgi zdolnej zagrozić Izraelowi.
Realizacja celu w postaci obalenia reżimu może potrwać długo. W Iranie reżim wspiera – według szacunków – od 2 do 3 mln członków IRGC oraz znaczna część aparatu państwowego. Bez interwencji wojsk lądowych lub wewnętrznego przewrotu konflikt może przerodzić się w długotrwałą destabilizację regionu.
Iran odpowiedział już na atak. Nad ranem przeprowadził uderzenia odwetowe na amerykańskie bazy wojskowe w Bahrajnie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Kuwejcie i Iraku. Eksplozje były słyszane m.in. w Manamie, Abu Zabi i Dubaju. Władze ZEA poinformowały o przechwyceniu części rakiet i zapowiedziały możliwość odpowiedzi. Systemy obrony powietrznej Patriot zestrzeliwały irańskie pociski również nad Katarem, Jordanią i Kuwejtem. Agencje informacyjne donosiły także o eksplozjach w rejonie Jerozolimy i Tel Awiwu.
Eksperci wskazują, iż Izrael działa zgodnie z doktryną uderzeń wyprzedzających, korzystając z pełnego wsparcia USA. Z Konflikt będzie najprawdopodobniej eskalować poprzez ataki Iranu na amerykańskie okręty w Zatoce Perskiej lub groźbę zaminowania cieśniny Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowych dostaw ropy.
Na dziś została zwołana Rada Bezpieczeństwa ONZ.
Przedstawiciele UE — w tym szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas — uznali działania Iranu za poważne zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa, ale jednocześnie wezwali wszystkie strony konfliktu do maksymalnej powściągliwości i ochrony ludności cywilnej. Unijni liderzy, m.in. Ursula von der Leyen i António Costa, określili sytuację jako „bardzo niepokojącą” i podkreślili, iż działania militarne grożą dalszą eskalacją w regionie.
Chiny wezwały do natychmiastowego zakończenia działań wojskowych i powrotu do rozmów. Pekin podkreślił, iż suwerenność, bezpieczeństwo i integralność terytorialna Iranu powinny być szanowane. Chińskie władze ostrzegają, iż kontynuowanie ataków grozi dalszym zaognieniem sytuacji w regionie i apelują o powstrzymanie się od eskalacji konfliktu, podkreślając konieczność dialogu i wysiłków zmierzających do przywrócenia pokoju i stabilności na Bliskim Wschodzie.
Rosja stanowczo potępiła atak USA i Izraela, nazywając go „nieuzasadnionym aktem agresji” wobec suwerennego państwa. Moskwa określiła działania Waszyngtonu i Tel Awiwu jako wcześniejszy, zaplanowany atak, który narusza międzynarodowe prawo i ryzykuje szeroką falę destabilizacji w regionie.
Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje dynamiczna, a dalszy rozwój wydarzeń może doprowadzić do rozszerzenia konfliktu na kolejne państwa regionu.

21 godzin temu






