Bójmy się Trumpa szczególnie, gdy przynosi dary

1 dzień temu

Obrażony na niektóre państwa NATO za nieudzielenie pomocy w wojnie z Iranem Trump chce zabrać z nich jankeskie bazy wojskowe i przenieść do tych państw sojuszu, które co najmniej agresję pochwaliły, a też zaoferowały pomoc.

Skoro wojna z Persami według Trumpa i jego administracji zakończyła się niesamowitym zwycięstwem bez pomocy sojuszników z Europy, to powinien on radośnie zapomnieć o niechęci Hiszpanii, Włoch, Francji czy Wielkiej Brytanii do ingerowania w konflikt. Przecież wtedy chwałą trzeba byłoby się dzielić.

A bez nich proszę – to jest nasz jankeski miś, przez nas zbudowany i to nie jest nasze ostatnie słowo. To na pewno.

Za to kraje chętne do pomocy zostaną, choć wbrew woli Trumpa, który po prostu nie myśli w szerokim spektrum, najzwyczajniej ukarane. Napisałbym, iż dobrze, ale w jednym z nich mieszkam. Bazy miałyby bowiem zostać przeniesione do Grecji, Rumunii i Polski. Co jak co, ale konflikt w Zatoce Perskiej pokazał jedno – ilość środków napadu powietrznego skierowanych na amerykańskie bazy wojskowe w państwach znajdujących się w pobliżu przeciwnika USA jest wprost proporcjonalna do liczby baz znajdujących się w tych państwach.

Zasada ta oznacza, iż w przypadku konfliktu USA z Rosją z Polski zostanie katar. Ten z małej litery. A ryzyko zaistnienia takiego konfliktu zwiększy się wraz ze zwiększeniem liczby i liczebności amerykańskich baz zbliżających się do Moskwy. Pewne zachowania wręcz wymuszają atak prewencyjny na państwie, które chce zachować swoją państwowość i niepodległość. To jak mieć za sąsiada wariata z dynamitem, który kolejne laski układa coraz bliżej naszej sypialni. Logika wskazuje, iż trzeba strzelić mu w łeb póki czas. Dla własnego bezpieczeństwa.

Ponieważ Polska jest krajem w pewien sposób specyficznym, a to z tego powodu, iż za najlepszy patriotyzm uważamy łkanie nad trupami przodków, którzy zginęli w głupiej sprawie, im głupszej, tym bardziej patriotycznie, zakładam się, iż polski rząd, któremu Trump przedstawi ofertę powiększenia liczby jankeskich żołnierzy w naszym kraju, nie tylko zgodzi się na to z radością, ale w kontrofercie zapłaci za to jakąś kosmiczną kwotę. Nam nie wystarczy bowiem ginąć za głupią sprawę. My musimy jeszcze zrobić to drogo.

Za to później, ha! W salonach Waszyngtonu Sikorski, Tusk, Czarzasty, Nowacka, ale też Kaczyński w pampersie, Czarnek i inny Błaszczak łkać będą nad nieszczęsną dolą polskiego ludu, zabitego przez najeźdźcze hordy ze Wschodu w imię Prawdziwej Wolności Obcych Interesów. Czyli jak zwykle przez ostatnie kilkaset lat.

Idź do oryginalnego materiału