Czego sobie jeszcze zażyczą Stany Zjednoczone?

2 dni temu

Gubernator Thomas Rose oznajmił, iż złożenie przez Brauna kondolencji w ambasadzie Iranu było obrzydliwe i niedwuznacznie zapowiedział odwet USA, które zapamiętają kto jest ich przyjacielem, a kto wrogiem.

Jaka jest reakcja oficjalnych władz tutejszej kolonii? Oczywiście żadna.

Ci mentalnie inni prawdopodobnie cieszą się, iż Rose nie lubi Brauna, mając nadzieję, iż wpłynie to na proces wyborczy.

W Polsce twórcą królów nie jest więc demokracja, a namiestnik zza oceanu. Stąd serwilizm naszych rządów, obojętnie kto je tworzy.

Umarła dawno solidarność narodowa. Po katastrofie smoleńskiej nastąpił w społeczeństwie podział i od tej pory tylko się pogłębia.

Jedna strona nie stanie w obronie drugiej w obliczu bezczelności czynników zewnętrznych, ale usłużnie dla nich wbije swój patriotyczny nóż w plecy. Patriotyzm nie polega w tej chwili na umiłowaniu ojczyzny i starań na rzecz jej rozwoju, ale na wykonywaniu poleceń pana zza granicy i kłamliwym nazywaniu tego polską racją stanu. W zależności od kolorów partyjnych panem są USA lub UE, ale zawsze Ukraina. Od 1989 roku nie są to wyborcy z kraju nad Wisłą, a ich interes jest zawsze na końcu.

W ponurym żarcie przepowiedziałem, iż jak Zełenski za pomoc w walce z Iranem zażąda od Trumpa Rzeszowa, to ten mu miasto odda.

W świetle zachowania sług nazywających się Prawdziwie Demokratycznym Rządem Niepodległej Polski albo Koalicją 15 Października jest to jak najbardziej prawdopodobny scenariusz.

Zachwyceni, iż Trump „poprosi” nas o przekazanie Rzeszowa, dodatkowo dorzucą Przemyśl i sto milionów dolarów.

Obym był kiepskim żartownisiem.

Idź do oryginalnego materiału