Dyktator Wenezueli pojmany przez Amerykanów. Co z cenami ropy?

1 tydzień temu

W sobotę nad ranem siły specjalne USA przeprowadziły atak na stolicę Wenezueli – Caracas. Przywódca kraju Nicolas Maduro wraz z żoną został pojmany i wywieziony z kraju. Para została oskarżona w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem. Prezydent USA Donald Trump opublikował na swoim portalu społecznościowym Truth Social zdjęcie pojmanego dyktatora na pokładzie okrętu USS Iwo Jima.

W sobotę o godz. 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7 w Polsce) w Caracas rozległy się eksplozje. Wśród zaatakowanych przez siły USA celów były Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony, baza lotnicza La Carlota oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira.

Komandosi wyciągnęli Maduro z żoną z ich łóżek

„Amerykańscy komandosi wyciągnęli przywódcę Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores z sypialni w czasie nocnej operacji, która zakończyła się ich pojmaniem” – podała w sobotę stacja CNN. Maduro i Flores zostali zaskoczeni w czasie snu, w środku nocy – przekazały te źródła.

Prezydent USA Donald Trump potwierdził na swoim portalu społecznościowym Truth Social, iż Maduro wraz z żoną zostali schwytani i wywiezieni z kraju w przeprowadzonej z sukcesem amerykańskiej operacji. Prokurator generalna USA Pam Bondi oznajmiła, iż schwytani zostali oskarżeni w Stanach Zjednoczonych o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem oraz, iż oboje będą sądzeni w Nowym Jorku.

Jeden z amerykańskich urzędników powiedział, iż żaden z żołnierzy USA nie zginął w operacji, przeprowadzonej przez elitarną jednostkę sił specjalnych Delta Force. Delta Force to jednostka odpowiedzialna m.in. za misję z 2019 r., w wyniku której zginął ówczesny przywódca Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi.

Trump: Amerykanie będą rządzić Wenezuelą

„Będziemy w rządzić Wenezuelą do czasu przeprowadzenia bezpiecznej, porządnej i rozsądnej transformacji”- ogłosił Donald Trump podczas konferencji prasowej. Jak dodał, chce wolności dla Wenezuelczyków. „Nie chcemy angażować się w to, by ktoś inny objął władzę i mielibyśmy taką samą sytuację, jaką mieliśmy przez ostatnie długie lata” – powiedział Trump.

Trump oznajmił, iż atak na Caracas był operacją jakiej nie widziano od czasu II wojny światowej i sugerował, iż na jej czas amerykańskie służby wyłączyły w stolicy Wenezueli światła. Dodał też, iż siły USA były gotowe na drugą falę ataku i wciąż są gotowe to zrobić w razie potrzeby

Jak akcja USA wpłynie na światowe ceny ropy? Rosja ma problem

Jak ocenia ekspert portalu e-petrol.pl Jakub Bogucki polityczne zmiany w Wenezueli mogą oznaczać wzrost nadpodaży ropy naftowej na światowym rynku. W jego ocenie może to wpłynąć na spadek cen surowca i pogłębić problemy Rosji z upłynnieniem jej produkcji ropy naftowej.

Bogucki zwrócił uwagę, iż o tym, jakie efekty będą miały działania USA w stosunku do Wenezueli, będzie wiadomo w poniedziałek, kiedy otworzą się giełdy; wówczas dowiemy się, jak zareagują na te wydarzenia notowania ropy naftowej.

Pytany o wpływ wydarzeń w Wenezueli na dostawy ropy naftowej do Chin, stwierdził, iż Chiny ograniczają swoje zakupy tego surowca. – Cały czas ta nadpodaż ropy naftowej wisi nad rynkiem, więc o ile dostępna będzie większa ilość ropy z Wenezueli w wyniku zmian politycznych w tym kraju, to dla Chin może być to korzyść, jeszcze jedna okazja do kupowania taniej ropy – wskazał Bogucki.

Jego zdaniem, jeżeli Amerykanie zmienią rząd Wenezueli, to będziemy mieć do czynienia z jeszcze jednym bardzo znaczącym eksportem ropy naftowej. – Globalna nadpodaż jeszcze się może powiększać – ocenił ekspert. Bogucki przyznał, iż to będzie miało wpływ na spadek cen ropy naftowej na światowych rynkach, ale trudno jeszcze ocenić w jakiej perspektywie czasowej.

– Zmiany w Wenezueli dopiero się zaczynają i trudno ocenić, jak gwałtownie będą przebiegać – zaznaczył. Według Boguckiego, o ile jednak z Wenezueli będzie płynąć tania ropa na inne rynki świata, to dla Rosji będzie to problem. – Rosja już ma kłopot z upłynnieniem swojej ropy – dodał.

Maduro – jak kierowca autobusu został prezydentem?

Urodzony w 1962 roku Nicolas Maduro, nieuznawany przez wiele państw za prawowitego prezydenta, rządził Wenezuelą od 2013 roku, fałszując przy tym wybory, tłumiąc protesty i prześladując opozycję. Pod jego rządami kraj bogaty w złoża ropy naftowej pogrążył się w katastrofalnym kryzysie gospodarczym i humanitarnym.

Jest synem lidera związkowego i sam również działał w związkach zawodowych. Przez wiele lat pracował jako kierowca autobusu. W politykę na szczeblu krajowym zaangażował się, popierając oficera sił zbrojnych Hugo Chaveza po nieudanej próbie dokonania przez niego zamachu stanu.

Gdy w 1998 roku Chavez wygrał wybory prezydenckie, Maduro został wybrany do jednoizbowego parlamentu. Później został jego przewodniczącym, a następnie ministrem spraw zagranicznych. W tej roli jeździł po świecie i zabiegał o budowę międzynarodowych sojuszy dla czerpiącego znaczne zyski z eksportu ropy państwa.

Chavez zmarł w 2013 roku, a władzę przejął Maduro. W tym samym roku minimalną różnicą głosów wygrał wybory prezydenckie.

Pod jego rządami nastąpił dramatyczny upadek gospodarki kraju, opartej w dużej mierze na wydobyciu i eksporcie ropy. Doszło do hiperinflacji i chronicznych niedoborów towarów pierwszej potrzeby. Sytuację dodatkowo skomplikowały sankcje nakładane przez USA i inne kraje zachodnie. Waszyngton oskarżył Maduro o korupcję i inne przestępstwa.

Z powodu fatalnej sytuacji gospodarczej i prześladowań z Wenezueli wyjechało w ostatnich latach około 8 mln osób, czyli mniej więcej jedna piąta ludności kraju. Najwięcej z nich przeniosło się do okolicznych państw Ameryki Południowej, ale wiele tysięcy trafiło do Stanów Zjednoczonych, nasilając presję migracyjną.

Tymczasem w kraju służby podległe Maduro brutalnie tłumiły protesty i prześladowały opozycję.Wybory prezydenckie z lat 2018 i 2024 powszechnie uważane są za sfałszowane na korzyść Maduro.

Biznes Alert / PAP / CNN/ TJ/

Idź do oryginalnego materiału