Izrael sprawcą, Palestyńczycy ofiarami – odpowiedź dla Anne Goldschmid

17 godzin temu

Omar Faris, obywatel Polski, Palestyńczyk z pochodzenia jest publicystą wielu mediów, w tym tygodnika NIE. Współpracował i współpracuje z Portalem Strajk. Ostatnio stał się obiektem bezpardonowych ataków ze strony środowisk proizraelskich, syjonistycznych, w których zarzuca mu się rzeczy, które naruszają jego dobre imię. Akcja ta jest zorganizowana według najlepszych zasad hasbary. Omar nie ma wiele możliwości, by na te ataki odpowiedzieć. Zatem Portal Strajk publikuje odpowiedź Omara Farisa jednej z atakujących go autorek.

Anne Goldschmid po raz kolejny napisała obszerny tekst o mnie. Tym razem z mojej biografii zbudowała akt oskarżenia. Problem polega na tym, iż aby udowodnić swoją tezę, musiała z ponad pięćdziesięciu lat mojego życia wybrać tylko te fragmenty, które pasują do wcześniej postawionego oskarżenia. Dlatego odpowiem nie równie długo, ale konkretnie. Nie uciekam od żadnego tematu. Nie pozwolę jednak, aby ktoś przedstawiał moje życie poprzez selektywnie wybrane cytaty, pomijając fakty, które nie pasują do jego narracji.

Przyjechałem do Polski w 1974 roku. Od początku pobytu nie należałem w Polsce do żadnej palestyńskiej organizacji politycznej. Działałem w polskim środowisku studenckim i zawodowym, między innymi w Związku Studentów Polskich i Związku Inżynierów Polskich. Studiowałem, założyłem w Polsce rodzinę, pracowałem i zostałem obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej. o ile ktoś chce opisywać moją młodość, ma do tego prawo. Ale nie może jednym akapitem o wydarzeniach sprzed dziesięcioleci wymazać ponad pięćdziesięciu lat mojego życia w Polsce.

Jako obywatel Polski nie należę do żadnej palestyńskiej partii politycznej, ani do żadnej organizacji politycznej poza Europą. Od 2007 roku, kiedy rozpoczęła się blokada Gazy, działałem natomiast razem z polskimi i międzynarodowymi aktywistami na rzecz jej przełamania oraz pomocy dla mieszkańców Gazy. Robiłem to publicznie. Rozmawiałem z politykami różnych partii, parlamentarzystami, samorządowcami, dziennikarzami, przedstawicielami Kościoła i środowisk akademickich. Nie wybierałem rozmówców według legitymacji partyjnej. o ile chodziło o ludzkie życie, pytałem przede wszystkim: czy chcecie pomóc?

Najbardziej konkretnym przykładem była sprawa dzieci z Gazy. W 2009 roku zwróciłem się do prezydenta Lecha Kaczyńskiego z prośbą o pomoc dla palestyńskich dzieci. Dzięki tej inicjatywie ponad 70 dzieci z Gazy mogło przyjechać do Polski, a do ich transportu wykorzystano samolot prezydencki. To nie jest teoria. To są konkretne dzieci i konkretna pomoc. Tak wygląda część mojej działalności, której nie da się sprowadzić do kilku cytatów wyrwanych z kontekstu.

Prawo Palestyńczyków do oporu

Nigdy nie ukrywałem, iż naród palestyński ma prawo do oporu przeciwko okupacji i do walki o wolność. Nie wycofam tego stanowiska tylko dlatego, iż ktoś próbuje zrównać samo pojęcie oporu z prawem do zabijania cywilów. To dwa różne pojęcia. Prawo do oporu nie oznacza prawa do atakowania niewinnych ludzi. Nie uznaję zbiorowej odpowiedzialności. Palestyński cywil nie odpowiada za Hamas. Izraelski cywil nie odpowiada za Netanjahu. Dziecko nie jest celem wojny — niezależnie od tego, czy urodziło się w Gazie, Izraelu czy gdziekolwiek indziej.

Izrael jest sprawcą, a Palestyńczycy ofiarami

Gaza była blokowana przez 19 lat. 19 lat zamknięcia, głodu, braku leków, braku prądu, braku wolności. 19 lat, w których 2 miliony ludzi żyło w otwartym więzieniu. To nie zaczęło się 7 października 2023 roku. To zaczęło się dekady wcześniej – od okupacji, od wywłaszczania ziemi, od budowy muru, od osiedli na cudzym terytorium. A do tego dochodzą ciągłe ataki osadników na meczet Al-Aksa – święte miejsce dla muzułmanów, które jest systematycznie profanowane i atakowane w obecności i pod ochroną izraelskiej policji. Każdy krok Izraela jest krokiem w stronę eskalacji. Każde milczenie Zachodu jest przyzwoleniem.

To Izrael od dziesięcioleci prowadzi okupację, buduje osiedla na cudzej ziemi, blokuje Gazę, zabija tysiące cywilów, burzy domy, niszczy szpitale i szkoły. To Izrael używa nadmiernej siły wobec ludności cywilnej. To Izrael odmawia Palestyńczykom podstawowych praw. jeżeli mówimy o mordercy i ofierze, to jest jasne: Izrael jest sprawcą przemocy, a Palestyńczycy są jej ofiarami. Nie ma symetrii między okupantem a okupowanym, między armią z najnowocześniejszym sprzętem a ludnością cywilną żyjącą w oblężeniu. Nie zamierzam tego równoważyć ani udawać, iż obie strony są takie same.

Jeżeli Anne Goldschmid twierdzi, iż głoszę coś przeciwnego, niech pokaże dokładny cytat, datę i źródło. Niech pokaże dowód, a nie interpretację.

Marek Edelman — fakt, którego nie można wygumkować

Anne poświęca wiele miejsca Żydom, z którymi miałem kontakt, próbując przedstawić ich jako mój „moralny certyfikat”. Nie potrzebuję żadnego certyfikatu. Ale skoro autorka tak szczegółowo rekonstruuje moją biografię, powinna również napisać o Marku Edelmanie. Byłem u Marka Edelmana w jego domu w Łodzi. W styczniu 2002 roku miałem z nim osobisty kontakt, a także uczestniczyłem w przekazywaniu odpowiedzi Jasera Arafata na jego list. W tym samym okresie „Przekrój” opublikował materiał związany ze mną i Markiem Edelmanem. W maju tego roku uczestniczyłem również w spotkaniu w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana w Łodzi. Byli tam między innymi ludzie pochodzenia żydowskiego, w tym pani Hanka Gruzińska. Podczas tego spotkania zostałem zaatakowany przez kilka osób, między innymi przez Beatę Lewkowicz. Przyszedłem tam rozmawiać. Miejsce nosi nazwę Centrum Dialogu.

TVN24, Konstanty Gebert i rozmowa

Wielokrotnie brałem udział w debatach publicznych. Rozmawiałem między innymi w TVN24 z byłym ambasadorem Izraela oraz z Konstantym Gebertem, jednym z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce publicznych głosów w sprawach Izraela i konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Brałem również udział w debatach w Centrum Kultury Żydowskiej. To nie były rozmowy z ludźmi, którzy podzielali wszystkie moje poglądy. Przeciwnie. Spieraliśmy się publicznie. I właśnie na tym polega demokracja.

W jednym z programów TVN24 Konstanty Gebert powiedział: „To Hamas podjął decyzję o wojnie, a Izrael nie mógł się uchylić od odpowiedzi na atak”. Odpowiedziałem wtedy: „Tam jest totalna wojna przeciwko narodowi palestyńskiemu”. Powiedziałem również: „Byliście ofiarami Hitlera, jesteście naszymi katami”. Można się z tym zdaniem nie zgadzać. Można je ostro krytykować. Ale trzeba je cytować uczciwie, w kontekście debaty, a nie tworzyć z niego dowodu na rzekomą nienawiść do wszystkich Żydów. Krytykowałem politykę państwa Izrael i sposób prowadzenia wojny. Nie twierdziłem, iż każdy Żyd jest odpowiedzialny za decyzje izraelskiego rządu.

Tarnów, Jeff Halper i kolejny niewygodny fakt

W 2012 roku tarnowskie liceum chciało zorganizować spotkanie dotyczące konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Po interwencji ambasady Izraela pierwotne spotkanie zostało odwołane. Ostatecznie jednak do spotkania doszło. Przyjechałem tam razem z Jeffem Halperem — izraelskim Żydem i działaczem krytycznym wobec polityki Izraela, działającym na rzecz praw Palestyńczyków. Rozmawialiśmy z uczniami i nauczycielami. Nie występowałem tam przeciwko Żydom. Występowałem przeciwko okupacji i mówiłem o prawach Palestyńczyków razem z izraelskim Żydem. o ile to nie jest dialog, to chciałbym wiedzieć, czym według Anne Goldschmid dialog ma być.

Jedno państwo dla wszystkich nie oznacza wypędzenia Żydów

Największym przekłamaniem jest przedstawianie mojej wizji jednego państwa jako projektu wyrzucenia Żydów i stworzenia państwa wyłącznie palestyńskiego. To nie jest moje stanowisko. Mówię o jednym demokratycznym państwie dla wszystkich ludzi zamieszkałych na tej ziemi — Palestyńczyków i Żydów. Z równymi prawami. Bez okupacji. Bez segregacji. Bez przywilejów wynikających z pochodzenia. Bez wypędzania kogokolwiek. Nie proponuję deportacji Żydów. Nie proponuję odbierania im praw obywatelskich. Nie proponuję zemsty. Chcę państwa, w którym człowiek nie będzie miał większych praw dlatego, iż jest Żydem albo Palestyńczykiem.

Jeżeli dla kogoś równość obywatelska oznacza „likwidację Izraela”, to problem nie znajduje się w mojej definicji demokracji. Problem polega na tym, iż istnienie państwa zostało utożsamione z koniecznością utrzymywania określonego systemu politycznego.

Dlaczego odrzucam politykę Netanjahu, Ben-Gwira i Smotricha

Nie utożsamiam Żydów z Benjaminem Netanjahu. Nie utożsamiam Żydów z Itamarem Ben-Gwirem ani Bezalel’em Smotrichem. To politycy reprezentujący konkretną politykę i konkretne decyzje. Tak samo nie utożsamiam wszystkich Palestyńczyków z Hamasem. o ile można oddzielić naród izraelski od decyzji jego rządu, można również oddzielić naród palestyński od organizacji politycznych i zbrojnych działających w jego imieniu.

Krytyka rządu Izraela nie jest automatycznie nienawiścią do Żydów. Krytyka okupacji nie jest antysemityzmem. Krytyka osadnictwa nie jest antysemityzmem. Domaganie się równych praw dla Palestyńczyków nie jest antysemityzmem. Antysemityzm jest realnym problemem i trzeba z nim walczyć. Ale właśnie dlatego tego pojęcia nie wolno zamieniać w pałkę polityczną przeciwko każdemu Palestyńczykowi, który sprzeciwia się polityce Izraela.

Kto decyduje, kogo nazywa się terrorystą?

Jest jeszcze jedna rzecz, o której w takich tekstach bardzo często zapomina się z wygodnego powodu: historia słowa „terrorysta”. Wielu ludzi, którzy walczyli o wolność swoich narodów, było przez przeciwników nazywanych terrorystami. Nelson Mandela przez lata był przedstawiany przez część świata zachodniego jako terrorysta; dopiero później stał się dla milionów ludzi symbolem walki z apartheidem i wolności. Jaser Arafat przez dziesięciolecia był przedstawiany przede wszystkim jako terrorysta, zanim został partnerem negocjacji i laureatem Pokojowej Nagrody Nobla. Polska również zna tę historię. Armia Krajowa i polskie podziemie walczące z niemiecką okupacją były przez nazistowskie Niemcy przedstawiane jako terroryści i bandyci.

To nie znaczy, iż każda organizacja określana mianem terrorystycznej automatycznie staje się organizacją moralną. Nie oznacza też, iż każda metoda walki jest usprawiedliwiona. Oznacza coś znacznie prostszego: samo słowo „terrorysta” nie może zastępować analizy historii, przyczyn konfliktu i konkretnych czynów. Atakowanie cywilów jest zbrodnią niezależnie od tego, kto go popełnia. Ale tak samo nie wolno używać słowa „terroryzm” jako sposobu na odebranie całemu narodowi prawa do wolności i samostanowienia.

I jeszcze jedno: Zachód nie ma monopolu na moralność

Nie można rozmawiać o przemocy na Bliskim Wschodzie tak, jakby historia rozpoczęła się wczoraj i jakby państwa zachodnie zawsze stały po stronie prawa i niewinnych. Francja prowadziła brutalną wojnę kolonialną w Algierii. Wielka Brytania budowała i utrzymywała swoje imperium przy użyciu przemocy w wielu częściach świata. Stany Zjednoczone prowadziły wojny i interwencje, których skutki odczuwają do dziś miliony ludzi. Irak, Wietnam, Syria, Algieria, Palestyna i inne miejsca przypominają, iż wielkie mocarstwa również mają na swoim koncie decyzje prowadzące do ogromnych cierpień ludności cywilnej.

Nie piszę tego po to, aby usprawiedliwić zbrodnie popełniane przez kogokolwiek. Piszę po to, aby odrzucić podwójne standardy. o ile śmierć cywilów jest zbrodnią, jest nią zawsze. o ile terroryzm jest złem, jest nim niezależnie od flagi sprawcy. o ile okupacja jest problemem, nie przestaje nim być dlatego, iż dokonuje jej państwo będące sojusznikiem Zachodu.

Netanjahu i odpowiedzialność za działania rządu Izraela

Nie używam słowa „zbrodniarz” jako wyroku wydanego przeze mnie. Istnieją procedury międzynarodowego prawa karnego. Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu w związku z zarzutami dotyczącymi zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. To nie jest to samo co prawomocne skazanie i nie wolno tych pojęć mieszać. Ale sam fakt wydania nakazu aresztowania pokazuje, iż zarzuty nie są prywatną fantazją jednego autora czy „antyizraelską propagandą”. O odpowiedzialności karnej rozstrzyga sąd. Odpowiedzialność polityczna jest natomiast czymś, o czym każdy obywatel ma prawo mówić. Dlatego mam prawo krytykować Netanjahu, Ben-Gwira, Smotricha i politykę izraelskiego rządu. I mam dokładnie takie samo prawo powiedzieć, iż Hamas nie reprezentuje wszystkich Palestyńczyków.

Moja biografia nie zaczęła się 7 października 2023 roku

W tekście Anne Goldschmid moja historia zaczyna się wtedy, kiedy jest jej potrzebna do oskarżenia mnie. Tymczasem moje życie w Polsce trwa od 1974 roku. To ponad pięćdziesiąt lat. Przez ten czas byłem tutaj studentem, pracownikiem, mężem, ojcem i obywatelem Polski. Działałem w polskich organizacjach studenckich i zawodowych. Od 2007 roku angażowałem się szczególnie w sprawę Gazy. Zabiegałem o pomoc dla dzieci. Rozmawiałem z politykami różnych partii. Spotykałem się z Żydami i Palestyńczykami. Byłem u Marka Edelmana. Uczestniczyłem w przekazaniu odpowiedzi Arafata na jego list. Rozmawiałem publicznie z Konstantym Gebertem i innymi przedstawicielami strony izraelskiej. Brałem udział w debatach w TVN24 i Centrum Kultury Żydowskiej. Przyjechałem do Tarnowa razem z Jeffem Halperem. Uczestniczyłem w spotkaniach w Centrum Dialogu im. Marka Edelmana. To jest moja biografia.

Nie musze jej wybielać. Nie twierdzę, iż każdy moje słowo musi się komuś podobać. Biorę odpowiedzialność za własne wypowiedzi i jestem gotów ich bronić. Ale nie zgadzam się na dopisywanie mi poglądów, których nie głosiłem, ani na tworzenie mojej biografii z samych fragmentów wygodnych dla jednej tezy.

Anne, pisz dalej

Napisałaś na końcu: „Dziękuję, Panie Faris. Z przyjemnością”. Proszę bardzo. Pisz dalej. Ale jeżeli już piszesz, pisz o całym człowieku, a nie o postaci zbudowanej z wybranych fragmentów. Pisz o moich poglądach — będę odpowiadał. Pisz o mojej działalności — pokażę dokumenty. Pisz o moich wypowiedziach — będę wskazywał kontekst. Pisz o historii — będę przypominał fakty, których nie chcesz widzieć.

Ale nie przypisuj mi nienawiści do Żydów tylko dlatego, iż krytykuję państwo Izrael. Nie przypisuj mi zamiaru wypędzenia Żydów tylko dlatego, iż mówię o jednym demokratycznym państwie. Nie przedstawiaj mnie jako członka organizacji politycznych w Polsce, do których nie należałem. I nie próbuj pisać mojej biografii tak, jakbyś była jej właścicielką. Nie jesteś. To moje życie. Przeżyłem je w Polsce przez ponad pięćdziesiąt lat. Mam prawo opowiedzieć je własnymi słowami. I będę to robił. Nie ze strachu przed Twoimi tekstami. Właśnie dlatego, iż się ich nie boję.

Pisz dalej, Anne. Ja również będę pisał dalej — o Palestynie, o Gazie, o okupacji, o wolności i o prawie każdego człowieka, Palestyńczyka i Żyda, do życia w bezpieczeństwie, wolności i godności.

Idź do oryginalnego materiału