Po zarzutach o mobbing i kuriozalnej batalii o lody za czerwony pasek wydawało się, iż poziom absurdu w
Biurze RPD osiągnął sufit. Najnowszy incydent – zakończony wyrokiem sądu o "przemocy instytucjonalnej" i wysłaniem trzylatków do domu dziecka – pokazuje jednak, iż urzędowa nadgorliwość Moniki Hornej-Cieślak stała się źródłem niebezpiecznego kryzysu.