„Wyrzucali mnie drzwiami, wchodziłem oknami. Teraz te okna wywalam” – mówi Dariusz Pawelczak, lider Związkowej Alternatywy Transportu, kierowca z Kołobrzegu. Darek to człowiek, który udowadnia, iż nieustępliwość w walce z bezprawiem pracodawcy popłaca. Ma na koncie trzy wygrane procesy o dyscyplinarne zwolnienia. W rozmowie opowiada o mentalności wojownika, momentach słabości i ostatecznym zwycięstwie, które odniósł dzięki własnemu uporowi i lojalności bliskich.
Zostałeś zwolniony dyscyplinarnie w sposób upokarzający – na pętli autobusowej, przed ostatnim kursem. Większość ludzi by się załamała. Co sprawiło, iż się nie poddałeś?
Dariusz Pawelczak: Kiedy dojeżdżałem do pętli i zobaczyłem komitet powitalny – kierownika, kadrową i nielubiącego mnie kierowcę – w duchu się uśmiechnąłem. Wiedziałem, iż coś szykują, ale pomyślałem: „przeszarżowaliście”.
Oczywiście, ręce mi się trzęsły, to były nerwy. Kiedy wracałem do bazy, byłem przygnębiony, bo lubię tę robotę. Moi koledzy byli załamani. Chociaż mieli prawo wątpić w sukces w starciu z tak obwarowanym prawnikami prezesem, wielu nie wierzyło, iż wygram, ale nie zostawili mnie. Stali przy mnie murem, a przyjaciele z pracy, tacy jak pani Ewa i koledzy kierowcy z Związkowej Alternatywy, oraz moja partnerka, a w tej chwili żona, byli dla mnie ogromnym oparciem, gdy dopadały mnie chwile słabości. Kiedy przyszedłem do domu, powiedziałem żonie: „Nie to, iż ja się łamię. Przekonają się, iż „trafiła kosa na kamień”. Przekonają się! Ja im po prostu tego nie daruję”. Tego samego dnia znalazłem prawniczkę.
Ta walka trwała cztery lata. Co było Twoim paliwem w starciu z firmą i układami politycznymi w mieście?
To była ciężka batalia. Poprzednie władze spółki i „żółte” związki zawodowe robiły wszystko, by mnie zdyskredytować w oczach prezydent miasta. Ale ja mam naturę wojownika. Kiedy szliśmy na pierwszą sprawę, moja prawniczka tonowała nastroje, mówiąc, iż w sądach bywa różnie. Powiedziałem jej wtedy: „Pani Moniko, my tu przyszliśmy po wygraną. Wyjdziemy stąd jako zwycięzcy”. I wygraliśmy. Uważam, iż rolą związkowca jest nie tylko dbanie o bieżące sprawy, ale też bezkompromisowe obnażanie przekrętów i nieprawidłowości.
Dzisiaj sytuacja w firmie jest diametralnie inna. Jest nowy prezes, a Ty odniosłeś sukces płacowy.
Tak, wywalczyłem zmiany. Złe zarządzanie się skończyło. Wspieram nowego prezesa. Robimy rewolucję, to będzie najlepsza spółka miejska. Moim osobistym sukcesem jest radykalna poprawa warunków płacowych. Kierowcy są już drugą najlepiej zarabiającą grupą w firmie. Moja dewiza, która idealnie podsumowuje te cztery lata, brzmi: „Wyrzucali mnie drzwiami – wchodziłem oknami. A dzisiaj wywalam wszystkie te okna”.
Source

1 godzina temu






