Mamy zapaść demograficzną. Dane są alarmujące

5 dni temu
Zdjęcie: Sklep w wózkami Źródło: Shutterstock


W 2023 roku w Polsce urodziło się najmniej dzieci od wybuchu II Wojny Światowej. - Dane są alarmujące, bo jest to trend utrzymujący się. Według prognoz ONZ w 2100 roku liczba ludności w Polsce spadnie do 14,5 mln. A pamiętajmy, na 2100 roku historia się nie kończy - powiedział w wywiadzie dla Wprost.pl demograf Mateusz Łakomy.


Z roku na rok liczba urodzeń w Polsce spada. Według danych GUS w 2023 roku przyszło na świat zaledwie 272 tys. nowych Polaków. Według prognoz liczba urodzeń będzie spadać. – Konsekwencje są dwie. Po pierwsze trwale spadająca liczba ludności ONZ opublikowała prognozę, z której wynika, iż jeżeli nic się w Polsce nie zmieni, to w 2100 roku liczba ludności spadnie do 14,5 mln. A pamiętajmy, na 2100 roku historia się nie kończy. Druga rzecz to starzenie się społeczeństwa. W tym roku około 23 proc. obywateli jest w wieku poprodukcyjnym, emeryckim. Za dwadzieścia lat ten odsetek się podwoi – powiedział Mateusz Łakomy.


Zapaść gospodarcza


Długofalowy spadek liczby ludności w wieku produkcyjnym może mieć bardzo negatywne skutki dla gospodarki. Wraz ze zmniejszaniem się liczby ludności spada liczba konsumentów, a mniej osób zdolnych do pracy grozi zmniejszeniem się dochodów państwa. W rezultacie może to oznaczać głęboką recesję.


– Pamiętajmy, iż my, jako ludzie, jesteśmy konsumentami wszystkich dóbr, które gospodarka produkuje. Długofalowy spadek liczby ludności będzie oznaczał spadek sprzedaży – powiedział Mateusz Łakomy.


Rozwiązanie problemu


Problem niskiej dzietności jest bardzo złożony i trudno mówić o jednej przyczynie. Jednym z powodów, jakie specjaliści w tej dziedzinie wymieniają, jest sytuacja finansowa.


– Nie chodzi przy tym o wysokość dochodów. Ważniejsza jest ich stałość i przewidywalność, a my w Polsce mamy jeden z największych odsetków zatrudnienia młodych dorosłych na umowy czasowe – mówi Mateusz Łakomy.
Idź do oryginalnego materiału