Taka okazja się nie powtórzy – naciska rosyjski rekruter. Dla niego jestem Wilfem Moyo z Zimbabwe, a on szuka afrykańskich najemników do armii Putina. Obiecuje górę pieniędzy, obywatelstwo, a potem preferencyjny kredyt na mieszkanie. Oczywiście, jeżeli przeżyję, ale tego już mi nie powie.