Niechlubny koniec NSZZ Solidarność

5 godzin temu
Zdjęcie: Gemini Generated Image dmtzv0dmtzv0dmtz


Z niesmakiem odebraliśmy huczne obchody 46 rocznicy porozumień sierpniowych, w których brylowali najwyżsi urzędnicy państwowi z prezydentem RP, Karolem Nawrockim na czele.

Niezależnie od oceny działań Solidarności z lat 80., dzisiaj centrala Piotra Dudy nie ma nic wspólnego z ówczesnym ruchem. Przez ostatnie lata Solidarność była przybudówką autorytarnego, antypracowniczego rządu Mateusza Morawieckiego – dziś jest strażą przyboczną PiS-owskiej opozycji.

Solidarność jest też blisko związana z Karolem Nawrockiem, choć od początku swojej prezydentury nie przedstawił on ani jednego propracowniczego rozwiązania. Również na obchodach rocznicy Solidarności prezydent skupił się głównie na atakowaniu Unii Europejskiej, choć dla Polski członkostwo w UE oznacza ona o wiele wyższe pensje, wyższą jakość prawa, w tym prawa pracy, wyższą jakość towarów, znacznie wyższy poziom inwestycji i innowacji. Mieliśmy też oczywiście rytualny atak na Zielony Ład, choć żaden z prelegentów nie potrafił zdefiniować, czym ten ład jest i co jest w nim szkodliwego dla Polski.

Warto odnotować, iż na obchodach rocznicy Solidarności bardzo kilka mówiono o prawie pracy. Wybrzmiał jedynie postulat wprowadzenia emerytur stażowych, czyli dalszego obniżania już najniższego w UE wieku emerytalnego. Ale to część obecnej polityki Solidarności. Dziś centrala Piotra Dudy w niewielkim stopniu interesuje się prawami pracowniczymi. Ważniejsza jest dla niej walka z ekologią, migrantami i feministkami, powielanie dogmatów katolickich czy wsparcie dla prawicowej opozycji parlamentarnej. A w polityce społecznej najważniejsze jest możliwe szybkie wypychanie ludzi z rynku pracy, co szczególnie dotyczy kobiet.

Solidarność nie interesuje się dziś sprawami związkowymi też dlatego, iż w większym stopniu zajmuje się liczeniem pieniędzy. NSZZ Solidarność to w tej chwili przede wszystkim bogata korporacja, a nie związek zawodowy, zaś Piotr Duda jest głównie menedżerem, a nie związkowcem. Tylko dwie spółki należące do centrali Piotra Dudy – DEKOM i DOMS są warte około 150 mln zł, a zarobki przewodniczącego związku prawdopodobnie są wyższe niż pensja premiera czy prezydenta. W tym kontekście trudno się się dziwić, iż Solidarność mało dba o prawa pracownicze, a ważniejsze jest dla niej zarządzanie swoimi nieruchomościami.

Piotr Duda konsekwentnie dezawuuje i ośmiesza dziedzictwo sierpnia, a zarazem przynosi wstyd polskiemu ruchowi związkowemu.

Source

Idź do oryginalnego materiału