O jeremiadach etycznych bankrutów

6 godzin temu

Nie lubię banałów, ale czasem należy dla klarowności przekazu i ucięcia ewentualnych nadinterpretacji wygłosić niewnoszący nowej treści komunał, od niego więc zacznijmy: bez względu na to, iż są one wykorzystywane propagandowo – bo są – każdy z ataków na tle narodowościowym zasługuje na stanowcze potępienie, a sprawcy na ukaranie.

Możliwie lapidarnie powiedziawszy, co powiedzieć należało, zamiast w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku oportunistycznego popisu moralnego poprzestać na zadowoleniu z siebie, warto przyjrzeć się czynom, intencjom i autentyczności biadających nad brunatnieniem Polski czołowych opiniotwórczych postaci i środowisk.

Kiedy politycy zajmują się recenzowaniem kroniki kryminalnej, zachowuję szczególną ostrożność, bowiem takie ich zachowanie rzadko wynika z przyzwoitości. Najczęściej chodzi o grę na emocjach, szantaże moralne, kneblowanie ust i usprawiedliwianie własnych łajdactw.

Dlatego oskarżam obywatela Donalda Tuska, premiera III RP, z całym jego obozem i przystawkami, o wykorzystywanie aktów bandytyzmu do walki politycznej. W III RP ze wszystkich stron słyszymy cyklicznie podnoszony postulat odpolitycznienia prokuratury – przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi, które formacja Tuska wprawdzie przegrała, ale władzę uzyskała, stawiany przez środowisko skupionych wokół niego tzw. „demokratów” właśnie. Emerytowany Cesarz Europy, znany z tego, iż jego obietnice nie są warte funta kłaków, nie byłby jednak sobą, gdyby zostawił sprawy bandyckich burd śledczym. W swojej diatrybie zatroskany o Ukraińców Tusk za winnych wzrostu przemocy, jak się wyraża, „dających do niej mandat”, uznaje między innymi wymienionych z nazwiska Nawrockiego i Kaczyńskiego. Ten drugi nie jest bez winy, natomiast polega ona na czymś kompletnie innym niż zarzuca mu premier – mianowicie na prowadzeniu takiej polityki na kierunku ukraińskim przez jego ekipę, jaką dziś kontynuują następcy z Tuskiem na czele. Natomiast wysnucie z ustawkowej przeszłości prezydenta jego błogosławieństwa czy patronatu nad aktami przemocy ma tyle samo wspólnego z prawdą, co teza, iż przyczyniło się do nich robienie wiarygodnego autorytetu z Jacka Murańskiego, postaci znanej. Wina prezydenta polega na czym innym, o czym dalej.

Coraz mniej popularny Tusk, jako lider antyobywatelskiej, neoliberalnej formacji z samej swej natury pozbawionej wrażliwości na krzywdę, petryfikującej i pogłębiającej strukturalną niesprawiedliwość, prowadzącej każdego dnia swych rządów wojnę hybrydową & kognitywną przeciw społeczeństwu, szczególną kuratelą obejmując ukraińską diasporę (fałszywie zresztą, dla celów walki politycznej), osiąga – śmiem twierdzić, iż świadomie, nie jest on bowiem głupcem, tylko wyrachowanym graczem – efekt odwrotny od prezentowanego, budząc w Polakach poczucie nierównego, niesprawiedliwego traktowania.

Symptomatyczne, iż udający walkę z ksenofobią Tusk, wykorzystujący każdą okazję do dogryzienia – słusznie lub nie – prezydentowi, po skandalicznych, haniebnych i kompromitujących słowach tego ostatniego o „mordowaniu Sowietów” (w rozumieniu Nawrockiego, podobno historyka, Rosjan), milczy.

Oskarżam o doprowadzenie do obecnych nastrojów Prawo i Sprawiedliwość (wraz z frondystami Morawieckiego), które dziś, mając komfort bycia w opozycji, przyjęło rolę realistów w kwestii wschodniej, a niektóre postacie tej formacji, huśtając się od skrajności w skrajność, pozwalają sobie na obwieszczanie ohydnych pomysłów, np. wygnania bezrobotnych Ukraińców z Polski. Będąc u władzy, prowadziło wyrażoną explicite politykę sługusów Ukrainy, politykę upokarzającą polskie społeczeństwo i Polskę jako państwo. Oskarżam dla porządku i odnotowuję z kronikarskiego obowiązku, jednakże to nie PiS jest złodziejem, który najgłośniej krzyczy „łapać złodzieja” – polskiego ksenofoba.

Oskarżam ogół kreatorów opinii publicznej, którzy przez ponad cztery lata zagłaskiwali Ukraińców i budowali fałszywy obraz nieskazitelnej Ukrainy. Gdy po latach omerty nie dało się już dłużej w Polsce udawać, iż w salonie nie ma ogromnego słonia ukraińskiego etnonacjonalizmu, udajecie zaskoczonych, albo jesteście tak krótkowzroczni, iż nie rozumiecie, iż to także ze względu na rysowane przez was załgane, laurkowe wizje Ukrainy Ukraińcy w Polsce spotykają się ze wzrostem niechęci ze strony autochtonów. Polacy działają sercem, nie rozumem – i dlatego udało wam się ich zmanipulować w ‘22, ale z tego samego powodu zachodzą dziś procesy, nad którymi załamujecie ręce. Polacy nienawidzą robienia z nich idiotów i choćby jeżeli bywają naiwni, zabawa nie może trwać wiecznie. Do dzisiejszych nastrojów doprowadziło przemilczanie tematu ukraińskiego nacjonalizmu jako ideologii państwowej, który – rzadko, ale jednak – poruszała przedtem choćby liberalna prasa, a który po 24 lutego 2022 roku przeistoczył się w „ruską propagandę” i jako komponent tejże, gdy ktokolwiek ośmielił się złamać zmowę milczenia, był natychmiast przez salon wyciszany, a niepokorni zagłuszani, obrażani i poddawani ostracyzmowi. Warto zaznaczyć, iż temat ten wypłynął w końcu znów na forum publicznym, bo Kijowowi przestało zależeć na zachowywaniu pozorów, a nie dlatego, iż elity III RP zdobyły się na minimalną uczciwość wobec nas.

Uciszanie sprawiedliwych, to, iż niewygodne fakty i niezałatwione sprawy z historii przykazano odłożyć na „po wojnie”, czyli w zasadzie ad kalendas graecas, chociaż to właśnie wojna dała Polsce narzędzia silnego nacisku na Ukrainę w drażliwych kwestiach i prowadzenia asertywnej polityki transakcyjnej, jest kolejnym potwierdzeniem tezy, iż III RP jest frajerem narodów, potrafiącym tylko przypuszczać wściekłe ataki na zdolne do prowadzenia podmiotowej polityki, mimo słabszych od Polski, choćby przez wzgląd na geograficzne umiejscowienie, kart, władze innych państw regionu. Ubocznym, szkodliwym efektem pozytywnego zjawiska, wybudzenia się Polaków z prokijowskiej drzemki, jest obecne iskrzenie ze wszystkimi konsekwencjami. Dziś już głośno mówi się, iż diaspora ukraińska nie odpowiada za wybryki władz za Bugiem, ale jeszcze kilka miesięcy temu Zelenski nie podlegał jakiejkolwiek krytyce.

Oskarżam o obłudę koncesjonowany pseudolew zarówno polityczny, jak i medialny (przyboczna Lewica Tuska, Razem, środowiska spod czerwono-czarnej flagi, środowisko Krytyki Politycznej), który po wielekroć w różnych kontekstach potępiał oskarżanie ofiar, koniecznie stosując anglicyzm, a w sprawie Wołynia w skandalicznej retoryce pokracznie usprawiedliwia ludobójstwo, próbując zrobić z niego akt dekolonizacji i dziejowej sprawiedliwości. To jest właśnie to, co nazywacie „wiktim blejmingiem” . Od samego początku wojny ubolewałem nad nieobecnością na forum publicznym prawdziwie lewicowego dyskursu. Dyskursu antywojennego, a jednocześnie nieszczującego na ukraińskich uchodźców czy imigrantów. Od dawna pisałem, iż wobec braku lewicowego głosu i upakowania poglądów na kwestię konfliktu i jego skutków w pakiety, z których jedynym antywojennym stał się pakiet prawicowy zawierający zatrute owoce ksenofobii, Polacy zaczną wybierać go z dobrodziejstwem inwentarza. Wy, polska pseudolewico, jesteście współodpowiedzialni za zjawiska, nad którymi dziś płaczecie.

Kiedy media na szpaltach rubryk rozrywkowych zamieszczały informację o pożartym przez krokodyla rosyjskim turyście w Egipcie, nie mówiliście o szowinistycznym polowaniu. Rechotaliście.

Kiedy ludzi, którzy zachowali rozsądek i odwagę cywilną dehumanizowano, nazywając ich „ruskimi onucami” i każąc spierdalać do Moskwy, nie ostrzegaliście o atmosferze pogromowej. Sami ich obrażaliście i robicie to nadal.

Kiedy rozpowszechniano krzywdzące stereotypy o Wani srającym za stodołą, nie płakaliście nad nagonką, sami braliście w niej udział, o aspekcie lewicowej wrażliwości społecznej na wykluczenie i biedę już choćby litościwie nie wspomnę.

Oskarżam was o obłudę.

Gdybyśmy byli tacy jak wy, cieszyłyby nas te incydenty. Stalibyśmy się jak esesman z Drohobycza: „zabiłeś mojego Żyda, więc ja zabiłem twojego”. Ale nie jesteśmy. Bo my jesteśmy przeciw ksenofobii, każdej ksenofobii, nie tylko wobec tej konkretnej, jak współodpowiedzialni za jej przejawy hipokryci i opiniotwórcze elity III RP, którym wydawało się, iż nienawiść da się okiełznać, sterować nią i rozmyślnie kierować, rozbudzając ją wobec Rosjan. jeżeli wolno dehumanizować jednego Innego, to można kolejnego.

Oto wasze dzieło, boście społeczeństwo otwarte mieli na sztandarach, a brauning w kieszeni.

Idź do oryginalnego materiału