Rząd rozmywa ustawę, zgodnie z którą Państwowa Inspekcja Pracy miała dokonywać administracyjnej zamiany umów cywilno-prawnych na umowy o pracę. Zamiast systemowej zmiany, mamy drobne korekty. Zamiast wzmocnienia PIP, mamy ciąganie pracowników po przepełnionych sądach. Tymczasem sprawa jest prosta: czas ograniczyć gigantyczną skalę bezprawia! Postulujemy przywrócenie pierwotnych zapisów ustawy, tak aby inspektorzy pracy mogli zamieniać śmieciówki na etaty!
Ustawa o zamienianiu fikcyjnych umów cywilnoprawnych na etaty miała być przełomem. I rzeczywiście, w pierwotnej wersji dawała państwu realne narzędzia, żeby skończyć z udawaniem, iż pracownik jest „przedsiębiorcą”. Niestety, na skutek skutecznego lobbingu środowisk biznesu rząd odszedł od pierwotnych propozycji. Zamiast zmiany systemowej, dostaliśmy zgniły kompromis. Wydaje się, iż rząd chce wdrożyć kamień milowy, ale w takim kształcie, by kilka się zmieniło.
Zgodnie z obecną wersją inspekcja pracy będzie mogła zamienić umowę cywilno-prawną na umowę o pracę, ale jeżeli firma wniesie odwołanie do sądu od tej decyzji, to decyzja zostanie wstrzymana do prawomocnego wyroku. Oznacza to, iż na ostateczną decyzję pracownik będzie czekał latami. Wszak już dziś w dużych miastach sprawy z zakresu prawa pracy realizowane są 3-4 lata. W ustawie są co prawda możliwości uzyskania zabezpieczenia stosunku pracy, ale to kolejne komplikowanie przepisów i zasypywanie sądów tysiącami spraw.
Już dziś inspektorzy pracy nie wyrabiają się z kontrolami, a gdy piszemy do nich w pilnych sprawach, zwykle reagują z dużym opóźnieniem lub miesiącami opóźniają kontrole. Mamy więc niedofinansowaną Inspekcję Pracy i przepełnione sądy. Jak w tej sytuacji rząd sobie wyobraża jakąkolwiek praktyczną zmianę?
Obecnie PIP co roku kieruje do sądów kilkadziesiąt spraw rocznie, a odnośnie ustalenia stosunku pracy ok. 20 (!). Skąd rząd chce wziąć prawników do spraw ustalenie stosunku pracy, gdy np. 4 tys. firm rocznie zgłosi odwołania do decyzji inspektora pracy? Wydaje się, iż pomysł, by PIP na masową skalę procesował się z pracodawcami jest całkowitą fikcją.
Projekt w obecnej wersji nie wprowadza domniemania stosunku pracy w określonych branżach, jasnych kryteriów dla konkretnych sektorów gospodarki, gdzie prawo pracy jest łamane na masową skalę (np. platformy cyfrowe, kurierzy, personel sprzątający, gastronomia, ochrona). Nie ma też żadnych pomysłów na rzecz rozpowszechnienia branżowych układów zbiorowych, w ramach których zatrudnianie w ramach umowy o pracę stałoby się obligatoryjne.
Warto też pamiętać, iż zgodnie z nowym kształtem ustawy, pracownik kilka zyskuje. Aby otrzymał jakiekolwiek odszkodowanie od firmy, która miesiącami zatrudniała go na śmieciówce, będzie musiał sam złożyć odrębny wniosek do sądu. choćby prawomocny wyrok sądu odnośnie ustalonego stosunku pracy nie zapewni mu takiego odszkodowania.
Naszym zdaniem Polska potrzebuje systemowych zmian, które realnie zmienią rynek pracy, a nie fasadowych zmian bez przygotowania zaplecza instytucjonalnego.
Dlatego postulujemy:
– przyznanie Państwowej Inspekcji Pracy prawa do natychmiastowej, automatycznej zamiany umów cywilnoprawnych na etaty w sytuacjach spełniających warunki stosunku pracy. jeżeli pracodawca nie zgadza się z tą decyzją, powinien móc iść do sądu, ale do wyroku pracownik powinien mieć etat.
– wysokie i nieuchronne kary za zawieranie umów niezgodnych z prawem. Pracodawca powinien liczyć się z wysoką karą, jeżeli łamie przepisy.
– realne wzmocnienie uprawnień i budżetu Państwowej Inspekcji Pracy, w tym powołanie służby mundurowej i działu prokuratorskiego w PIP oraz potrojenie budżetu PIP.
– przyznanie przedstawicielom związków zawodowych uprawnień inspektorów PIP, tak aby w razie stwierdzenia naruszeń związkowiec-inspektor mógłby nakazać wypłatę zaległych pensji, usunąć uchybienia i ukarać nieuczciwego pracodawcę.

16 godzin temu




