Putin maluje ręką Ukraińca

4 godzin temu

„Młody Ukrainiec na zlecenie rosyjskich służb umieszczał na budynkach oraz miejscach pamięci napisy sławiące UPA i Banderę. Znieważył w ten sposób istotne dla Polaków miejsca m.in.: pomnik Bohaterów Getta Warszawskiego oraz pomnik Rzezi Wołyńskiej” – ogłosił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.

Wynika z nich, iż obywatel Ukrainy, państwa jak najbardziej czczącego członków UPA i OUN-B, na zlecenie służb specjalnych Rosji, czyli państwa toczącego wojnę z jego ojczyzną, umieszczał w przestrzeni publicznej w Polsce hasła gloryfikujące banderyzm. Działanie to, jak rozumiem, miało na celu osłabienie zdolności obronnych Ukrainy i spowodowanie jej upadku.

Bardziej karkołomnego oświadczenia nie jestem w stanie sobie wyobrazić, a dzisiejsze oświadczenie rzecznika spowodowało u mnie zachwianie wiary w zdolności intelektualne tutejszej klasy politycznej oraz tych członków społeczeństwa, którzy za dobrą monetę przyjmą wyjaśnienie tuby ministra koordynatora służb specjalnych.

Przenieśmy to w czasie, ale pozostańmy w Europie. Proszę wyobrazić sobie taką sytuację: MI6 w 1940 roku na ulicach Londynu zatrzymuje zbiegłego z III Rzeszy Niemca, który nie miał ochoty walczyć za Vaterland, za to namalował na Tower Bridge czterometrową swastykę. I brytyjski prokurator zarzucił mu, iż zrobił to na zlecenie Deuxième Bureau w celu osłabienia niemieckiego wysiłku wojennego.

Bzdura? Oczywiście.

W tym momencie ktoś może zwrócić mi uwagę, iż podkupując Ukraińca w celu malowania tryzuba i napisów wychwalających Banderę Rosjanie chcieli spowodować w Polsce nienawiść do Ukraińców.

Dobrze, przyjmijmy, iż tak było. Co spowodowało ogromne oburzenie oraz uświadomienie przez Polaków, iż Ukraina jest to państwo banderowskie? Apel Putina? Dobre sobie. My Putinowi nie wierzymy obojętnie czy mówi prawdę, czy kłamie. Dowody na Rzeź Wołyńską? Bez żartów. Znane są od dziesięcioleci i dostępne.

Oburzenie spowodowało nadanie przez Zełenskiego ukraińskiej jednostce wojskowej miana „Bohaterów UPA”.

Zdążając meandrami umysłu rzecznika przyjąć należy, iż Wowa z Kijowa to najcenniejsze źródło rosyjskiego wywiadu w czasie wojny z Ukrainą.

Nikt nie zasłużył się lepiej w pogorszeniu kontaktów z Polską, wywaleniu na światło dzienne pogardy, jaką ukraińskie władze i ukraińskie społeczeństwo odczuwa wobec nas i uświadomieniu tego wszystkiego obywatelom kraju nad Wisłą. Pan Zełenski i jego koledzy bardzo kochają pieniądze, co wykazali nie raz, i nie dwa, ale wiele razy. choćby musieli poświęcić swoich. A to Mindycza, a to Jermaka. Ale chyba choćby tacy pazerni ludzie nie wzięliby szmalu od Rosji. Oczywiście nie z powodu patriotyzmu. Po prostu gdyby to wyszło, pewnie nie zdążyliby uciec przed wściekłymi rodakami.

I na koniec najważniejsze.

Jeżeli to nieprawda z tym działaniem na rzecz Rosji, to dlaczego „młody Ukrainiec” się przyznał?

A czemu nie? o ile obiecano mu na poziomie prokuratury nadzwyczajne złagodzenie kary, to zgodnie z oczekiwaniami śledczych przyznał się do działania na rzecz rosyjskiego wywiadu.

A jaki byłby powód pozyskania wyjaśnień o takiej treści dla prowadzących sprawę? Kochani, za ustalenie i zatrzymanie wandala-banderowca może jest jakaś premia? Ale za ustalenie i zatrzymanie rosyjskiego szpiega to pewnie jest solidna premia, awans i chwała.

Jeżeli tak jest, to polskie służby wystawiają sobie fatalne świadectwo.

Idź do oryginalnego materiału