Scenariusze nowych podziałów

2 dni temu

Czy jest możliwe trzęsienie ziemi absolutnie przeformatowujące polską scenę publiczną ? Nowe badania socjologiczne pokazują różne poziomy zaufania i antypatii, ewentualnego rozkładu sił w Sejmie po wyborach 2027, przewidywane koalicje oraz to kto może a kto najprawdopodobniej nie wejdzie, do parlamentu itd. interesujące analizy tych wszystkich sondaży przedstawił ostatnio socjolog Marcin Palade (kanał @MarcinPaladeStatystycznie) dokonując interesujących uogólnień. Jednak moim zdaniem nie poddał pod rozwagę jednej, ewentualnej moim zdaniem, sytuacji. I o niej nikt nie wspomina jako o jednej z ewentualnie możliwych. Wszyscy bowiem, łącznie z Paladem, poruszają się w ramach w tej chwili istniejącego rozdania partyjno-politycznego, w przestrzeni zabetonowanej od 20 lat przez duopol POPiS i „przystawki”, orbitujące wokół jednego bądź drugiego jądra owego duopolu. Drobny wyłom dokonany ostatnio przez Konfederację może się okazać pyrrusowym sukcesem na miarę takich fantomów jak Palikot, Kukiz czy Hołownia.

Moim zdaniem istnieje możliwość zaistnienia sytuacji, która wywróci ten nierzeczywisty, pancerny od dwóch dekad, podział polskiej sceny publicznej, biorąc pod uwagę zasadnicze różnice wynikające z poglądów, doktryny i programu. POPiS jest zwalczającym się werbalnie na śmierć i życie duopolem, ale wyłącznie prawicowej proweniencji. Składają się nań KO/PO czyli ugrupowanie prawicowo-neoliberalne z elementami soc-demokratycznymi, taki przypudrowany taczeryzm dla legitymizacji współpracującej z nią Nowej Lewicy oraz PiS czyli partia prawicowo-konserwatywna, silnie dryfująca w stronę nacjonalizmu i antykomunizmu. Trzeba z tej sytuacji zdawać sobie sprawę, a nie samooszukiwać się, jak to czynią resztki tzw. lewicy pozostające w sferze jednostronnej grawitacji liberałów z KO/PO.

Ruchy odśrodkowe, jakie zachodzą w PiS-ie, o czym mówi wspomniany Palade, doprowadzą wreszcie, wraz z abdykacją Jarosława Kaczyńskiego, do podziału tej formacji wedle programowego i politycznego spektrum. Mateusz Morawiecki wraz z grupą swych zwolenników czyli globalistycznych neoliberałów i monetarystów absolutnie nie przystających do socjalnej grupy pisowców, ogłosi powstanie swojej „kanapy”. jeżeli będzie to ok. 20-30 posłów z aktualnego klubu PiS, to będzie wystarczająca grupa pożądana dla tworzonej koalicji po wyborach 2027. Podobny proces, wedle tych samych tektonicznych pęknięć, może przebiegać w Konfederacji. Frakcje Mentzena i Bosaka nie są ze sobą kompatybilne, podobnie jak to, co napisano o PiS-ie. Sławomir Mentzen jest w tej mierze jeszcze bardziej neoliberalny, choćby libertariański niż Mateusz Morawiecki, który wywodzi się ze środowisk finansowo-bankowych i przez kilka lat za 1-szego premierostwa Tuska doradzał mu w tych właśnie zagadnieniach. Zaś Krzysztofa Bosaka można kojarzyć wizerunkowo i doktrynalnie z tym co proponuje środowisko Grzegorza Brauna.

Głównym jądrem takiej przyszłej i rządzącej koalicji byłaby przeobrażona KO/PO mająca drogowskazy sterowania wyraźnie na prawo, co zapowiadał m.in. w jednym z wywiadów Grzegorz Schetyna. Gdy do tego dodać jeszcze jakieś popłuczyny po Polsce 2025, tej neoliberalnego chowu, i PSL-u, tworzy się przynajmniej formalnie i arytmetycznie stabilny układ rządowo-sejmowy.

Na ostre sprzeciwy i protesty wobec takiej sytuacji, a prawdopodobnie takie się rozlegną, gdyż ten układ łamie wszystko, co do tej pory kojarzyło się ze starciem PO vs PiS, któremu żarliwie kibicują i oddają się w pacht wyznawcy obu elementów tego post-solidarnościowego duopolu mam taką oto odpowiedź:

– po pierwsze – taki układ jest w miarę spójny programowo i doktrynalnie i dlatego jest mocno stabilny

– po drugie – wielu polityków obu obozów, cokolwiek o nie sądzić o ich inteligencji czują, iż oba samce alfa, Tusk i Kaczyński, są zużyci i to rozdanie z wyborów 2023 jest ostatnim, jakie udało się zrealizować i zapewnia im frukty władzy. Rodzi się pytanie: co dalej ?

– po trzecie – wielu członków Platformy i KO, a także zwolennicy Morawieckiego z PiS-u to cyniczni, wyzuci z jakichkolwiek poglądów i zasad, dworacy, lokaje swych samców alfa, którzy rozumieją tylko jedno, iż muszą coś zmienić, by zachować dostęp do „koryt”.

– po czwarte – w takim parlamentarnym sojuszu, odnowiona PO/KO wzmocniona „kanapami” Mentzena i Morawieckiego, z delfinem Tuska w osobie Radosława Sikorskiego ma szansę dokonać przy totalnym zwycięstwie tak jak PiS w 2015 r. podziału głównych foteli władzy: Sikorski zostaje Prezydentem, Morawiecki premierem, a Mentzen marszalkiem Sejmu.

– po piąte – resztówka po PiS-ie, bez Kaczyńskiego na czele siłą rzeczy musi stać się partią prezydencką Nawrockiego, który jasno daje do zrozumienia iż jego dalsza kariera polityczna będzie się na takim projekcie opierać.

– po szóste – Nowa Lewica zostaje absolutnie wyślizgana, zresztą na własne życzenie, z układu sejmowego bo tak naprawdę jej obecność w aktualnej koalicji jedynie ciąży tuskowym liberałom. Należałoby wtedy wzorem francuskim – czyli za Luciem Melanchonem – tworzyć radykalną a nie kawiorową, jak to ma w tej chwili miejsce, partię lewicową odwołującą się do rudymentów tego ruchu, a jednoznacznie odrzucająca wszystkich, którzy byli z tą łżelewicą do tej pory w jakikolwiek sposób związani.

– po siódme – zostaje jeszcze środowisko Grzegorza Brauna. Na dziś jest to jakaś polityczna siła, ale w chwili, gdy na politycznym firmamencie zaistnieją dwa polityczne tak wyraziste ugrupowania prawicowe czyli rządząca koalicja Sikorski-Morawiecki-Mentzen vs partia Nawrockiego, to dla Brauna, chyba iż jasno postawiłby na klasyczny faszyzm, miejsca nie ma.

Idź do oryginalnego materiału