Strategiczne „mniej”. Jak dwuosobowy marketing IT buduje silny Employer Branding

2 dni temu

Marketing w firmie technologicznej przypomina czasem próbę ugaszenia pożaru szklanką wody. Z jednej strony mamy dynamiczny świat IT, w którym trendy zmieniają się szybciej niż frameworki, z drugiej – oczekiwania biznesu, postrzegającego marketing jako funkcję „od wszystkiego”. W dwuosobowym zespole taka presja to najkrótsza droga do stania się wąskim gardłem organizacji i prosta recepta na szybkie wypalenie.

Skuteczność małego działu marketingu nie rodzi się jednak z prób zrobienia wszystkiego, ale z planowania, rozumienia potrzeb organizacji, elastyczności, a także umiejętności asertywnego mówienia “nie”. Dojrzałość w tym kontekście to coś więcej niż sprawne procesy czy nowoczesne narzędzia. To przede wszystkim zmiana filozofii: przejście od reaktywnego wykonywania zadań do świadomego kształtowania wizerunku, który zamiast generować szum, buduje autentyczne relacje i realną wartość biznesową. To właśnie ta strategiczna selektywność pozwala nam nie tylko przetrwać, ale i dowozić wyniki, o których często trudno choćby w znacznie większych strukturach.

Komplementarność zamiast dublowania ról

W małym zespole nie ma miejsca na powielanie kompetencji. najważniejsze jest, aby zakres umiejętności był jak najszerszy, a jednocześnie komplementarny. W naszym przypadku podział obowiązków nie jest lustrzany – opiera się na naturalnych, silnych stronach każdej z nas.

Doskonale wiemy, która z nas czuje “flow” w twardej analityce i kwestiach technicznych, a która lepiej odnajduje się w kreatywnej komunikacji, grafice czy pracy koncepcyjnej. Dzięki temu każda realizuje przede wszystkim te zadania, w których jest najbardziej efektywna. To nie tylko zwiększa produktywność, ale też ogranicza ryzyko znużenia. Co ważne, taka komplementarność idzie w parze z bezpieczeństwem operacyjnym. Mimo ścisłych specjalizacji, dbamy o wzajemną wiedzę o projektach, by uniknąć tzw. Single Point of Failure – w krytycznych momentach jesteśmy w stanie sprawnie przejąć swoje najważniejsze procesy.

Ten model współpracy daje nam coś jeszcze – ogromny komfort psychiczny. Wiedza, iż obok jest osoba, która domknie projekt z taką samą starannością, ale spojrzy na niego z zupełnie innej perspektywy, jest w dwuosobowym zespole bezcenna. To poczucie wzajemnego zaufania pozwala nam na dużą autonomię i sprawia, iż choćby przy dużej skali działań, rzadko czujemy się przytłoczone. Zamiast dwóch osób robiących „wszystko po trochu”, tworzymy jeden, spójny mechanizm, w którym każda zębatka wie, w którą stronę i dlaczego się obraca.

Sztuka mówienia „nie” i potęga jednego kanału

Priorytetyzacja w duecie to warunek przetrwania. Każde działanie oceniamy przez pryzmat „impact vs. effort”, zestawiając potencjalny efekt z nakładem pracy. Dobrym przykładem naszej asertywności jest TikTok. Mimo ogromnej popularności tej platformy, świadomie zrezygnowałyśmy z tworzenia tam treści. Wiedziałyśmy, iż przy naszych zasobach musimy postawić wszystko na jeden kanał, w którym bije serce biznesu B2B.

Zastosowałyśmy zasadę 80/20 i skupiłyśmy całą energię na LinkedInie. Zamiast rozpraszać się na kilka słabo funkcjonujących kanałów, zbudowałyśmy silną, międzynarodową obecność w jednym miejscu. Efekt? Pod koniec 2025 roku nasz międzynarodowy profil osiągnął milion obserwujących. Co ważniejsze, ten wynik to owoc ruchu organicznego, a nie pompowania widoczności płatnymi kampaniami.

Nasz sukces nie opiera się jednak na surowej, „akademickiej” ekspertyzie. Pokazujemy przede wszystkim, jak nasza firma żyje i funkcjonuje. Stawiamy na ludzi – to ich twarze, emocje i codzienna praca budują naszą wiarygodność. Klienci dostrzegają to zaangażowanie. Widzą markę z ludzką twarzą, która nie tylko zna się na technologii, ale ma też unikalną kulturę. To właśnie ten „ludzki pierwiastek” sprawia, iż nasi Business Managerowie regularnie otrzymują pozytywny feedback z rynku.

Spójność EB i sprzedaży w świecie technologii

W branży IT Employer Branding nierozerwalnie przenika się z komunikacją zewnętrzną, zacierając granice między tym, co „rekrutacyjne”, a tym, co „biznesowe”. Kandydaci są przecież aktywnymi odbiorcami marki, a klienci – bardziej niż kiedykolwiek – zwracają uwagę na kulturę organizacyjną firmy, której powierzają swoje projekty. W świecie usług technologicznych nie kupuje się tylko kodu, kupuje się ludzi, ich zaangażowanie i sposób rozwiązywania problemów. Dlatego w naszym zespole EB nie funkcjonuje jako odizolowany projekt, ale jako integralny fundament strategii komunikacyjnej i marketingowej. Każdy post o sukcesie pracownika czy kulisach pracy nad projektem jest dla potencjalnego klienta sygnałem: „to stabilny, profesjonalny i zgrany zespół”.

Równocześnie marketing nie może i nie powinien odrywać się od celów sprzedażowych. Nasze działania mają realnie wspierać procesy handlowe, dlatego tworzymy case studies, które wykraczają poza suchą listę technologii. Pokazujemy w nich nie tylko twarde skille, ale przede wszystkim „jak” pracujemy – naszą metodykę, komunikację i podejście do wyzwań.

Wspieramy sprzedaż również w modelu Account Based Marketing (ABM). Zamiast szerokich, ogólnych kampanii, przygotowujemy spersonalizowaną, niemal szytą na miarę komunikację lub event dla konkretnych organizacji, na których nam zależy. Takie podejście, choć wymaga od naszego duetu dużej precyzji i głębokiego researchu, charakteryzuje się najwyższą skutecznością w relacjach B2B. Dzięki temu marketing nie jest tylko „dostawcą ładnych grafik”, ale realnym partnerem biznesowym, który dostarcza handlowcom argumenty budujące zaufanie już na starcie relacji z klientem.

Szablony i mądre narzędzia, czyli nasz trzeci członek zespołu

W codziennej pracy nie skupiamy się na budowaniu skomplikowanych i kosztownych systemów automatyzacji, które często wymagają więcej uwagi niż same projekty. Stawiamy na mądre zarządzanie procesem i maksymalne upraszczanie ścieżki od pomysłu do realizacji. Naszym centrum dowodzenia jest Trello, które pozwala nam zachować systematyczność i uporządkowany backlog w dynamicznym środowisku IT. Dzięki niemu nic nam nie umyka, a priorytety są jasne dla obu stron w każdym momencie dnia.

Wsparciem, które realnie zwiększyło nasze moce przerobowe, jest sztuczna inteligencja. Narzędzia takie jak ChatGPT czy Gemini nie zastępują naszej kreatywności, ale pełnią rolę niezawodnych asystentów. Wykorzystujemy je do błyskawicznego researchu, analizy gęstych danych czy tworzenia wstępnych koncepcji, które później samodzielnie szlifujemy. To pozwala nam przeskoczyć etap „czystej kartki” i od razu przejść do pracy nad jakością i kontekstem naszych treści.

Kluczem do prawdziwego skalowania działań okazało się jednak coś znacznie prostszego: demokratyzacja designu poprzez szablony w Canvie. Zamiast być „wąskim gardłem” organizacji i własnoręcznie projektować każdą najmniejszą grafikę, przygotowałyśmy zestaw gotowych, obrandowanych wzorców. Dzięki temu zespół Talent Acquisition (TA) może dziś samodzielnie, z dnia na dzień, generować atrakcyjne grafiki pod oferty pracy czy posty rekrutacyjne. My odzyskujemy cenne godziny, które możemy poświęcić na działania strategiczne, a inne działy zyskują pełną elastyczność i sprawczość. Wszystko to odbywa się bez strachu o spójność wizualną – szablony gwarantują, iż każdy materiał wychodzący z firmy, niezależnie od autora, zachowuje nasz profesjonalny branding. To podejście sprawia, iż choć w marketingu są tylko dwa etaty, to duch naszej marki jest obecny w działaniach całej firmy.

Pracownik jako twórca: od twardego IT po kompetencje miękkie

Naszą największą siłą i sposobem na skalowanie zasięgów jest User Generated Content (UGC). W branży technologicznej nic nie buduje zaufania tak skutecznie, jak głos praktyka. Zamiast tworzyć wszystkie treści samodzielnie (co przy dwóch osobach gwałtownie stałoby się niemożliwe), zaangażowałyśmy pracowników w proces powstawania contentu. Marketing przestał być jedynym autorem, a stał się moderatorem i dystrybutorem wiedzy, która i tak już w firmie istniała.

Z euforią obserwujemy, jak przybywa osób chętnych do dzielenia się swoimi doświadczeniami. Mamy grono „stałych bywalców”, którzy tworzą dla nas rozbudowane serie eksperckie – przykładem może być cykl artykułów o roli Scrum Mastera jako lidera. Jednocześnie wspieramy osoby, które decydują się na pojedyncze wpisy, pomagając im ubrać ich technologiczną wiedzę w przystępną formę. Nasza rola polega na wsparciu redakcyjnym, dbaniu o spójność przekazu i promocji, co zdejmuje z ekspertów stres związany z „lekkością pióra”.

Co ważne, świadomie wychodzimy poza ramy czystego kodu. W nowoczesnym IT kompetencje miękkie, takie jak komunikacja w zespole, zarządzanie czasem czy empatyczne liderstwo, są na wagę złota. Oddając głos pracownikom w tych obszarach, budujemy wizerunek firmy jako miejsca, które dba o wszechstronny rozwój, a nie tylko o dowieziony sprint. Takie podejście pozwala nam organicznie rosnąć i budować ogromne zasięgi bez konieczności rozbudowywania zespołu marketingowego o kolejne etaty. To nasi pracownicy są ambasadorami marki, a my jedynie dbamy o to, by ich głos był słyszalny we adekwatnych miejscach.

Strategiczne „nie”, które buduje ROI

Dojrzałość marketingu to w dużej mierze sztuka świadomego odpuszczania. Nie inwestujemy w kosztowne kampanie outdoorowe, płatne partnerstwa medialne czy obecność na każdej branżowej konferencji tylko dlatego, iż „wypada” tam być. Każda nasza decyzja budżetowa i czasowa musi mieć jasne uzasadnienie w efektywności. Wiemy, iż doba ma 24 godziny, a projekty koncepcyjne – te, które realnie przesuwają naszą markę do przodu – wymagają świeżości umysłu. Dlatego w naszym duecie higiena pracy i świadome „wylogowanie się” z obowiązków nie są przywilejem, ale częścią strategii. Bez przestrzeni na regenerację trudno o kreatywność, która w branży IT jest walutą o najwyższym kursie.

Zarządzanie oczekiwaniami wewnątrz organizacji bywa wyzwaniem, zwłaszcza gdy marketing postrzegany jest jako funkcja usługowa, dostępna „na już”. Ustalenie jasnych zasad współpracy, określanie realnych terminów i transparentne komunikowanie naszych mocy przerobowych wymagało od nas dużej konsekwencji i cierpliwej edukacji wewnętrznej. Dziś jednak przynosi to owoce – budujemy w firmie świadomość, iż wartościowa, strategiczna komunikacja potrzebuje czasu i skupienia, a nie pośpiechu.

Dwuosobowy zespół marketingu w firmie technologicznej może góry przenosić i konkurować z gigantami. Wymaga to jednak absolutnej komplementarności, sprytnego wykorzystania mądrych narzędzi i – co najważniejsze – odwagi w koncentrowaniu sił tam, gdzie realnie buduje się wartość biznesową. W naszym zespole zasada „mniej znaczy więcej” nie jest tylko modnym hasłem. To rzeczywistość, w której mniej rozproszonych działań oznacza więcej jakości, więcej autentyczności i realny wpływ na globalny sukces biznesu.

Agnieszka Smoleńska – Marketing Manager w Astek
Katarzyna Kowalska – Marketing Officer w Astek

Idź do oryginalnego materiału