Po spotkaniu z Sikorskim Sybiha popełnił szereg kłamstw na tłiterku. Oczywiście pouczył, iż Ukraina broni bezpieczeństwa całej Europy, w tym Polski. Wynikałoby z tego, iż ten hegemon jest jedyną nadzieją na odparcie rosyjskich hord, chcących zalać Europę, aby ją zniewolić.
Otóż nie jest. Ukraina funkcjonuje za pieniądze Zachodu. Bez nich system państwowy rozleciałby się.
Ukraińska armia obdarowywana jest zachodnią bronią, szkolą ją zagraniczni specjaliści, a dane wywiadowcze zapewnia USA. Więc to nie Ukraina broni bezpieczeństwa Europy, tylko kolektywny Zachód inwestuje w Ukrainę celem osłabienia Rosji. Szmal za ukraińską krew. Tylko ta cholerna Rosja na razie nie słabnie, więc wojna musi trwać. Przewiduję łapanki za ukraińskim rekrutem na ulicach europejskich miast.
Kolejnym kłamstwem jest oświadczenie, iż Polska ma dla Ukrainy takie samo znaczenie jak Ukraina dla Polski. Nie ma. Ukraina wbrew wszelkiej logice chce ustawić Polskę jako młodszego partnera. Wskazują na to wszelkie ukraińskie działania. Od zalania naszego kraju kiepskim zbożem, po zamysł zbudowania Panteonu Narodowego. Ukraina jest dla Polski rywalem, z możliwością przeobrażenia się we wroga. Poczekajmy, aż się wojna skończy. Kogoś za przegraną trzeba będzie obwinić.
Kolejne łgarstwo to, iż łączy nas wspólny wróg. Nas, a adekwatnie naszych polityków łączy z Ukrainą nienawiść do Rosji. Ale Rosja nie jest naszym wrogiem w tym znaczeniu, iż nie prowadzimy z nią wojny. Chociaż z pewnością jest to mokre marzenie wielu. Od 2022 roku więcej wrogich działań wobec Polski przeprowadziła Ukraina, nie Rosja. Przewodów, donoszenie do KE w sprawie zakazu sprowadzania żywności, pogrzeb Melnyka, groźby ataku na nasz kraj, wypowiadane wielokrotnie i publicznie przez postaci znaczące na Ukrainie.
Dalej Sybiha kłamie, iż łączy nas rosyjska agresja. Rosja nie zaatakowała Polski i jej nie zaatakuje niesprowokowana. Rosja zaatakowała Ukrainę w celu osiągnięcia konkretnych celów, które Putin wyłuszczał nie raz i nie dwa razy. Rosja nie ma pretensji terytorialnych do Polski, w przeciwieństwie do Ukrainy, gdzie bredzi się coś o Wielkiej Ukrainie z Przemyślem w jej granicach.
I następne kłamstwo. Sybiha oświadczył, iż Ukraina docenia i będzie doceniać Polskę za pomoc, której ta udzieliła Ukrainie od lutego 2022 roku. o ile docenianie sąsiada wygląda tak, jak działania, które Ukraina stosuje wobec mojej ojczyzny, to ja wolę być niedoceniany.
Poza opisanymi kłamstwami minister Sybiha wykazał się też bezczelnością. Zaproponował ni mniej, ni więcej, tylko rozpoczęcie konsultacji między Ministerstwami Spraw Zagranicznych, zorganizowanie spotkania historyków specjalizujących się w II wojnie światowej i zwrócenie się do przywódców religijnych obu narodów o wspieranie polsko-ukraińskiego dialogu.
Nie oznajmił, iż Ukraina zburzy pomniki Bandery, Szuchewycza i innych morderców z UPA i OUN-B, nie zmieni nazw ulic, placów, instytucji noszących ich imiona, porzuci banderowską ideologię. Czyli proponuje rozmowy o przeszłości, a teraźniejszość i przyszłość mają mieć barwy czerwono-czarne.
Wyobraźmy sobie, iż Merz nadaje jednostce Bundeswehry imię „Sonderkommando Dirlewanger”, a na protesty Polaków odpowiada, iż możemy o tym rozmawiać, stwórzmy grupy robocze historyków, a biskupi Polski i Niemiec niech przebaczą i proszą o przebaczenie. Przecież to nic innego jak kabaret.
I na koniec pytanie.
Ile nas będzie kosztował ten krótki pokaz kłamstw i mydlenia oczu?
Nie wypada Sikorskiemu dać Ukraińcom mniej jak sto milionów USD.

1 dzień temu






