
Koronna narracja koalicji rządzącej o rzekomych „neosędziach” ostatecznie legła w gruzach. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) wprost stwierdził, iż nie ma żadnych „neosędziów”.
Unijny trybunał orzekł 24 marca 2026 r., iż choćby jeżeli organ wnioskujący o powołanie sędziego był wadliwie ustanowiony, to sama ta okoliczność nie daje żadnych podstaw do podważenia statusu sędziego.
To spektakularna porażka środowisk, które od lat sieją chaos w polskim wymiarze sprawiedliwości. Sędziowie posłuszni obecnej władzy masowo anulują w apelacjach wyroki wydawane przez sędziów nominowanych przez KRS po 2017 roku. Najbardziej zyskują na tym procederze zbrodniarze, w tym mordercy i pedofile.
Przełomowe orzeczenie TSUE otwiera drogę do roszczeń odszkodowawczych dla ofiar, których wyroki zostały bezprawnie uchylone. Poszkodowani, którzy przez polityczne fanaberie sędziów muszą ponownie przechodzić przez sądowe piekło, mają pełne prawo domagać się zadośćuczynienia.
Zgodnie z zasadą równości wobec prawa, zawartej w art. 32 Konstytucji RP, sędziowie uchylający wyroki z pobudek politycznych, powinni liczyć się z zarzutami karnymi i wyrzuceniem z zawodu.







