Umowa z Mercosur uderzy w polski rynek pracy?

5 godzin temu

W najbliższy poniedziałek, 17 stycznia, w Paragwaju zostanie podpisana umowa handlowa pomiędzy Unią Europejską a blokiem Mercosur. Podjęta przez kraje członkowskie decyzja nie jest wolna od kontrowersji i gorących dyskusji, szczególnie pod kątem wpływu porozumienia na europejską i polską gospodarkę. Choć debata publiczna skupia się głównie na konsekwencjach dla handlu i konkurencyjności polskiego rolnictwa, w tle pojawia się wątek rzadziej poruszany, ale równie istotny – wpływ umowy na rynek pracy. Eksperci ostrzegają, iż konsekwencje nowych regulacji mogą wpłynąć bezpośrednio na sytuację tysięcy pracowników, zwłaszcza na obszarach wiejskich.

Umowa handlowa między Unią Europejską a państwami bloku Mercosur (Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem) to jedno z największych porozumień o wolnym handlu na świecie. Jej celem jest stopniowe znoszenie ceł i barier handlowych, co ma ułatwić przepływ towarów między Europą i Ameryką Południową. Dla UE oznacza to dostęp do rynku liczącego ok. 270 mln konsumentów, dla państw Mercosur – otwarcie drzwi do bogatego rynku europejskiego, szczególnie w obszarze eksportu produktów rolno-spożywczych.


Choć polityczne porozumienie ogłoszono już w 2019 r., dopiero na początku tego roku państwa UE wyraziły zgodę na podpisanie umowy. Polska była wśród państw sceptycznych, wskazując na zagrożenia dla rodzimego rolnictwa. Umowa przewiduje preferencyjne kontyngenty m.in. na wołowinę, drób, cukier czy surowce paszowe z Ameryki Południowej. Produkty te będą trafiać do UE po znacznie niższych kosztach, co zwiększy presję cenową na europejskich producentów. Kraje Mercosur dysponują ogromnymi areałami, tańszą siłą roboczą i mniej restrykcyjnymi normami środowiskowymi, dzięki czemu są w stanie produkować żywność taniej niż rolnicy w UE. Dla Polski – jednego z największych producentów drobiu, wołowiny i cukru w Unii – oznacza to realne ryzyko spadku opłacalności produkcji, a w konsekwencji ograniczenia zatrudnienia w gospodarstwach rolnych i zakładach przetwórstwa.

W debacie o Mercosur bardzo często mówi się o bilansie handlowym, konkurencyjności cenowej czy wpływie na PKB, a zdecydowanie zbyt rzadko o ludziach. Umowa z Mercosur to nie tylko kwestia handlu, ale także realny wpływ na rynek pracy, szczególnie na obszarach wiejskich – wskazuje Izabela Samulska-Ugorska, Business Development Manager w Smart Solutions HR. – W polskim rolnictwie i sektorach powiązanych, takich jak przetwórstwo, transport czy usługi, zatrudnione są setki tysięcy osób. Napływ tańszych produktów rolnych z państw Mercosur może obniżyć opłacalność produkcji w Polsce, co w praktyce oznacza ograniczenie inwestycji w lokalne zakłady przetwórcze oraz presję na redukcję zatrudnienia w mniejszych i średnich gospodarstwach.

Czy polski rynek pracy może być zagrożony?

Konsekwencje umowy UE–Mercosur dla rynku pracy w Polsce będą długofalowe, ale mogą okazać się trwałe i strukturalne. Jak wskazuje ekspertka, najsilniej odczują je regiony o dużym udziale rolnictwa i przetwórstwa rolno-spożywczego w lokalnym zatrudnieniu.

Rolnictwo w Polsce pełni funkcję znacznie szerszą niż tylko produkcyjną – jest ważnym stabilizatorem rynku pracy na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach. Ubytek miejsc pracy w gospodarstwach i zakładach przetwórczych oznacza mniejsze zapotrzebowanie na pracowników sezonowych i stałych, spadek popytu na usługi transportowe, magazynowe i serwisowe, a także osłabienie lokalnych rynków pracy, które już dziś charakteryzują się ograniczoną liczbą alternatywnych ofert zatrudnienia. W praktyce może to przełożyć się na przyspieszenie migracji zarobkowej – zarówno do dużych miast, jak i za granicę – oraz dalsze wyludnianie się wsi – mówi Izabela Samulska-Ugorska.

Potencjalne konsekwencje mogą mieć także wymiar społeczny i dotknąć bezpośrednio pracowników – ucierpieć mogą setki tysięcy osób utrzymujących się z produkcji wołowiny, drobiu, trzody, upraw zbóż czy buraków. Dla nich oznacza to utratę źródła dochodu, konieczność przekwalifikowania się lub emigracji za pracą, co nie dla wszystkich będzie możliwe. Szczególnie narażone mogą być osoby o niższych kwalifikacjach, pracujące fizycznie w rolnictwie i przetwórstwie, dla których możliwości szybkiego przekwalifikowania są ograniczone. W przeciwieństwie do sektorów przemysłowych czy logistycznych, potencjalnie korzystających z liberalizacji handlu, rynek pracy na wsi cechuje się mniejszą elastycznością i słabszym dostępem do programów rozwojowych.

Z drugiej strony, długoterminowo część utraconych miejsc w rolnictwie może zostać zrekompensowana nowymi miejscami pracy w sektorach korzystających z umowy. Skala tych potencjalnych korzyści dla rynku pracy jest niepewna i z pewnością nie zrównoważy w 100% strat w rolnictwie, ale może łagodzić obawy związane z negatywnymi konsekwencjami. Liberalizacja handlu może wzmocnić branże, które już dziś są konkurencyjne eksportowo i mniej wrażliwe na presję cenową ze strony państw Ameryki Południowej – mówi ekspertka.

Z perspektywy Polski potencjalnymi beneficjentami są przede wszystkim przemysł przetwórczy, sektor maszynowy, chemiczny, motoryzacyjny oraz logistyka i transport. Otwarcie rynków Mercosur stwarza nowe możliwości eksportowe dla producentów maszyn, urządzeń przemysłowych, komponentów, środków ochrony roślin czy nawozów. Wzrost wymiany handlowej oznacza również większe zapotrzebowanie na usługi transportowe, spedycyjne, portowe i magazynowe, co może przełożyć się na nowe miejsca pracy – głównie w dużych ośrodkach logistycznych i przemysłowych.

Światło w tunelu? Tak, ale warunkiem koniecznym jest wsparcie

Kluczowe znaczenie w złagodzeniu potencjalnie negatywnych skutków umowy UE-Mercosur dla polskiej gospodarki i rynku pracy będzie miało wykorzystanie okresów przejściowych przewidzianych w umowie. To czas, który powinien zostać przeznaczony na wsparcie restrukturyzacji rolnictwa, inwestycje w przetwórstwo o wyższej wartości dodanej oraz realne programy przekwalifikowania pracowników odchodzących z sektora rolnego. Niezbędna będzie także aktywna polityka rynku pracy – szczególnie w regionach o dużym udziale zatrudnienia w rolnictwie – obejmująca szkolenia, zachęty inwestycyjne i tworzenie alternatywnych miejsc pracy poza rolnictwem.

W krótkim okresie można spodziewać się napięć na lokalnych rynkach pracy oraz wzrostu presji migracyjnej ze wsi do miast. W dłuższej perspektywie umowa UE–Mercosur może przyspieszyć transformację strukturalną polskiej gospodarki – pytanie jednak, czy odbędzie się ona w sposób kontrolowany i społecznie zrównoważony. Bez odpowiednich działań państwa i wykorzystania unijnych mechanizmów wsparcia ryzyko jest jasne: korzyści z liberalizacji handlu odczują wybrane sektory, natomiast koszty poniosą przede wszystkim pracownicy najbardziej wrażliwi na zmiany rynkowe – podsumowuje Izabela Samulska-Ugorska.

Źródło: Materiał Prasowy

Idź do oryginalnego materiału