Szkoła Ameryk (Escuela de Americas) jest niezwykłym przejawem zinstytucjonalizowanej manipulacji politycznej oraz terroru. Szkoła ta powstała z inicjatywy Waszyngtonu i miała (i ma nadal) za zadanie utrzymanie amerykańskiej kontroli nad latynoamerykańskimi państwami poprzez zapewnienie sobie wpływu na armie i policje tych krajów.
Szkoła ta pomimo, iż jej motto brzmi: „Wolność, Pokój, Braterstwo”, jest w Ameryce Łacińskiej powszechnie znienawidzona z powodu aktywności, jaką prowadzi w krajach rozciągających się na południe od Rio Grande. Od 2001 r. występuje ona pod nazwą hiszpańską Instituto del Hemisferio Occidental para la Cooperacion en Seguridad (Instytut Współpracy w dziedzinie Bezpieczeństwa Półkuli Zachodniej) lub angielską The Western Hemisphere Institute Security Cooperation. Nazwa hiszpańska jest częściej stosowana, gdyż językiem wykładowym szkoły jest język hiszpański. Starsze określenie szkoły Escuela de Americas jednak się utrwaliło i potocznie do dziś jest stosowane. Szkoła mieści się w Fort Benning (obecnie przemianowany na Fort Moore) w stanie Georgia, USA. Obecnym szefem szkoły jest pułkownik Michael P. Rogowski. Szkoła została założona w 1946 w zachodniej części strefy Kanału Panamskiego znajdującej się pod kontrolą Stanów Zjednoczonych. Szkoła wówczas nazywała się Centro de Entrenamiento Latinoamericano. Division de Tierra (Centrum Szkolenia Latynoamerykańskich Sił Lądowych), a jej siedzibą był Fort Amador. Już w 1949 szkołę przeniesiono do Fort Gulick w innej części strefy kanałowej zmieniając jednocześnie jej nazwę na Escuela del Caribe de Ejercito de EEUU (Szkoła Amerykańskiego Wojska w Rejonie Karaibów). W 1963 otrzymała nowa nazwę, Escuela de Americas (lub Shool of Americas SOA), ale wśród nacji latynoskich jest określana najczęściej mianem Academia de Asesinos (Akademia Morderców). Przed jej gmachami w Panamie odbywały się nieustanne demonstracje domagające się zamknięcia szkoły. Jako iż wszystkie te protesty odbywały się w atmosferze niechęci do Stanów Zjednoczonych, Reagan przeniósł szkołę do Fort Benning gdzie funkcjonuje do dziś. W szkole kształcą się żołnierze i oficerowie latynoscy, często osiągający dzięki temu awanse na wysokie szarże. Zadaniem oficjalnym szkoły było poprawianie kwalifikacji żołnierzy z państw latynoskich w dziedzinie ćwiczeń artyleryjskich, reperacji pojazdów wojskowych, zajęć z działań piechoty, poprawiania ogólnej sprawności fizycznej a choćby kuchni wojskowej. W istocie rzeczy uczniowie szkoły od początku przechodzą intensywny kurs ideologiczny Bezpieczeństwa Narodowego oparty na amerykańskiej doktrynie wojennej. Utrzymanie stabilizacji danego państwa jest podstawą tej narracji. Nie bierze się pod uwagę, iż system wyzysku i ograbiania miejscowych gospodarek przez amerykańskie koncerny siłą rzeczy zaburza tę właśnie stabilność.
Wychowankowie
Szkoła Ameryk w czasie swego długiego istnienia wyedukowała ponad 60.000 żołnierzy latynoskich, w tej liczbie 10 prezydentów, 38 ministrów obrony i 70 różnego rodzaju komendantów wojskowych. Jej absolwenci stanowili dość homogeniczny zestaw ludzi, który tworzyli głównie żołnierze i policjanci. Dzięki poparciu szkoły, a tym samym rządu Stanów Zjednoczonych wielu z nich awansowało na wysokie rangi oficerskie. Wśród nich wymienić można: gen. Jorge Rafael Videla, gen.Roberto Eduardo Viola, gen. Leopoldo Galtieri określający się jako „pupilek Washingtonu” (przywódcy faszystowskiej junty rządzącej Argentyną w latach 1976 – 1983), gen. Hugo Banzer ( dyktator Boliwii 1971 – 1978, oraz 1997 – 2001, odpowiedzialny za 4000 zaginionych i zabitych), gen. Manuel Contreras, (szef osławionej tajnej policji DINA zwanej powszechnie „gestapo Pinocheta”), gen. Hernan Jose Guzman Rodriguez (Kolumbia, współpracujący z faszyzującymi bojówkami narkotykowymi Muerte a Secuestradores), Joseph Raoul Cedras, (dyktator Haiti w latach 1991 – 1994), Guillermo Rodriguez, (dyktator Ekwadoru w latach 1972 – 1976), kapitan Juan Oreldo Urbine (Urugwaj), Vladimiro Montesinos, (Peru, szef wywiadu wojskowego w czasach w rządzie dyktatora Alberto Fujimori), gen. Efrain Rios Montt, (dyktator Gwatemali ,1982 – 1983), gen. Gustavo Adolfo Alvarez Martinez (dowódca szwadronów śmierci w Hondurasie, 1981 – 1984) etc. Przez Akademię Morderców przewinęło się mnóstwo ludzi różnego autoramentu. Jednym z ciekawszych przypadków był Luis Arce Gomez, boliwijski gangster narkotykowy. Poprzez matkę był blisko spokrewniony z „królem kokainy” Roberto Suarezem Gomezem. W 1980 „król kokainy” sfinansował prawicowy, wojskowy zamach stanu w Boliwii, który przeprowadził generał Luis Garcia Meza. W zamian za wsparcie narkomafia została wynagrodzona teką ministra spraw wewnętrznych, którą otrzymał Luis Arce Gomez. Zamach stanu wspomógł także żyjący jeszcze kat Lyonu, Klaus Barbie, który zwerbował dla generała Mezy kilkuset faszystów z Europy Zachodniej. Generał Meza i Arce Gomez rządzili około 1,5 roku. Przez ten czas wysłali na tamten świat ponad 500 osób, a 4000 umieścili w więzieniach. Nie wszystkim swoim wychowankom Szkoła Ameryk zdołała zepsuć psychikę. Peruwiański generał Juan Velasco Alvarado, wychowanek Akademii Morderców, w 1968 przeprowadził w Peru zamach stanu w interesie Indian i rolników. Przeprowadził reformę rolną, wywłaszczył za odszkodowaniem niektóre amerykańskie koncerny. Uczynił język quechua językiem równoprawnym obok hiszpańskiego. Jego pogrzeb w 1975 był wielką manifestacją poparcia społecznego i żalu z powodu śmierci generała. W pogrzebie wzięło udział około 1 mln osób. Trochę podobnym przykładem był prezydent Panamy, Manuel Noriega zwany Ananasem. Początkowo współpracował z CIA, ale później odrzucił żądania Reagana by renegocjować warunki użytkowania kanału Panamskiego. W odpowiedzi, w 1989 doczekał się amerykańskiej inwazji. Został pochwycony i w Miami skazany 40 lat więzienia za handel narkotykami. (media amerykańskie zarzucały mu także oglądanie pornografii, skłonności homoseksualne, noszenie czerwonych kalesonów etc.). Zupełnie odmiennym przypadkiem jest sprawa sławetnego Augusto Pinocheta. Był on wychowankiem Akademii Morderców o czym wzmiankuje wiele publikacji, ale ostatnio pojawił się trend negowania jego związków z tą szkołą. Sztuczna Inteligencja twierdzi, iż Pinochet nie studiował w Escuela de Americas, mimo iż wszystkie jego posunięcia bezdyskusyjnie wskazują, iż w tej szkole odebrał odpowiednie nauki. Wydaje się, iż w tej chwili Szkoła Ameryk pragnie się odciąć od tego gwiazdora, którego wyczyny są znane międzynarodowej opinii publicznej.
Metody działania
Szkoła przeżyła wstrząs ideologiczny i mentalny po zwycięstwie rewolucji na Kubie. Waszyngton uznał, iż jego strefa wpływów doskonale wyrażona przez doktrynę Monroe może zostać zagrożona. W efekcie kursy ideologiczne stały się prawdziwym praniem mózgów.
Uczono tam nienawiści do lewicowości we wszystkich przejawach, do związków zawodowych i do autochtonów, którzy zostali uznani za element niepewny. Czynniki decyzyjne w Waszyngtonie uznały, iż muszą zastosować bardziej bezwzględne i okrutne metody by utrzymać wpływy i dominację w Ameryce Łacińskiej. W 1963 pod patronatem Jamesa J. Angletona, członka mrocznej organizacji Skull & Bones, pracownika Uniwersytetu Yale, CIA stworzyła podręcznik tortur zwany „Kubark Contraintelligence Interrogation”. W 1983 CIA wyprodukowała następne tego typu dzieło pt: „Human Resource Explotation Training Manual”. Nazwa Kubark była zaszyfrowanym skrótem odnoszącym się do samej CIA. Kubark był dokumentem ściśle tajnym i przez około 30 lat nikt nie wiedział o jego istnieniu. Był jednym z podstawowych podręczników na bazie, którego szkolono tysiące adeptów Szkoły Ameryk. Agenci CIA określali Kubark mianem „inteligentnego przesłuchania”. Wstępne metody postępowania związanego z przesłuchaniem obejmowały psychiczne zastraszanie, wyznaczenie nagrody pieniężnej za głowę poszukiwanego, zmuszanie do przyjmowania narkotyków i różnych innych substancji psychoaktywnych: jak temazepam, etanol, hioscyna, tiopental etc. By szantażować przesłuchiwanego zalecane było porywanie członków jego rodziny i ewentualne pastwienie się nad nimi. Fizyczne znęcanie się nad pochwyconym obejmowało m.in.: bicie, kopanie, wieszanie ze związanymi na plecach rekami, trzymanie głowy przesłuchiwanego przez pewien czas w mocno nasolonej wodzie, kłucie, przypalanie prądem elektrycznym szczególnie unerwionych miejsc, głodzenie, nieustanne wybudzanie ze snu. Nauczycielami byli często członkowie amerykańskich, elitarnych jednostek specjalnych, np. Zielonych Beretów. Pewien żołnierz salwadorski wspominał jak pewnego dnia Zielone Berety przyprowadziły do jego garnizonu 16-letniego chłopca oskarżonego o przynależność do partyzantki i kazały miejscowym żołnierzom wbijać mu bagnety w palce i wyrywać paznokcie. Chłopca poddano także innym torturom, skutkiem których zmarł.
Wszyscy pochwyceni musieli zostać rozebrani do naga i często przetrzymywani z kapturem na głowie, z założonymi kajdanami na rekach i nogach. Schwytanych umieszczano w ukrytych, zaimprowizowanych obozach koncentracyjnych. Obozy koncentracyjne lokowano najczęściej w niepozornych miejscach, na peryferiach miast albo w buszu z daleka od siedzib ludzkich. W Chile, w okresie dyktatury Pinocheta jednym z większych i bardziej znanych obozów koncentracyjnych była Villa Grimaldi w Santiago, przy Avenida Jose Arrieta 8200. „Gościła” w swoich murach ponad 4500 osób. Zwano ją także Cuartel Terranova i wsławiona była wyjątkowo okrutnymi torturami. Szefem Villa Grimaldi był brygadier Miguel Krasnoff, Chilijczyk pochodzący z rodziny Kozaków dońskich, urodzony w Austrii. Był dowódcą Brygady Caupolican znanej z licznych potajemnych porwań ludzi, zabójstw i stosowania tortur. Miguel Krasnoff był wychowankiem Szkoły Ameryk i był odpowiedzialny za śmierć około 70 osób, w tym zabójstwo generała Carlosa Pratsa, przeciwnika spisku Pinocheta w 1973. W Argentynie, w okresie rządów prawicowej junty (1976 – 1983) szefem policji w prowincji Buenos Aires był generał Ramon Camps, wychowanek Escuela de Americas. Zarządzał on siecią 29 obozów koncentracyjnych rozsianych na terenie tej prowincji. Ramon Camps miał na sumieniu 32 zabójstwa, 120 przypadków torturowania schwytanych, 2 gwałty seksualne, 2 porody sprowokowane torturami, 18 przypadków okradania więźniów, 214 porwań etc. Proces jaki prowadzono przeciw niemu nie przyniósł sprawiedliwości, gdyż w 1990 neoliberalny prezydent Carlos Menem udzielił mu przebaczenia. W praktyce wobec osób uznawanych za zakłócających stabilizacje oprawcy stosowali zarówno tortury zalecone w podręcznikach Kubark, ale także mogli wykazywać się inwencją własną. Doskonałą ilustracją takiej inwencji jest sprawa amerykańskiej siostry zakonnej, urszulanki, nazwiskiem Dianna Ortiz. W 1989 przebywała ona w Gwatemali z misją edukacyjną i dobroczynną wśród Majów z grupy Ixil. Pewnego dnia została ona porwana przez żołnierzy gwatemalskich i zaciągnięta do obozu ukrytego w posterunku policji. Tam poddano ją brutalnym przesłuchaniom trwającym 24 godziny. Przesłuchania były przerywane biciem, kopaniem i zbiorowymi gwałtami. Po powrocie na wolność, lekarze naliczyli na jej ciele ponad 111 ran spowodowanych tym, iż oprawcy gasili na jej plecach płonące papierosy. Gdy Dianna była już półżywa, przesłuchujący wrzucili ja do dołu, w którym leżały trupy razem z żywymi, dogorywającymi po torturach. Przypuszczalnie zakończyłaby wtedy życie, ale wśród przesłuchujących był rodowity Amerykanin, którego rozpoznała po angielskim akcencie z jakim mówił po hiszpańsku. Kumple zwracali się do niego Alejandro. Otóż tenże Alejandro zaproponował, by jej jeszcze nie dobijać. Dzięki temu przeżyła. W stolicy Gwatemali domagała się zadość uczynienia u ministra obrony Gwatemali generała Hectora Gramajo, człowieka bezpośrednio odpowiedzialnego za takie represje jakich doznała. Gramajo był wychowankiem Escuela de Americas i ściśle współpracował ze służbami amerykańskimi. Oczywiście nie podjął on tematu i dalej działał zgodnie z dotychczasowym kursem. Wobec tego siostra Dianna przedstawiła swój przypadek w USA domagając się sprawiedliwości. Rząd Ronalda Reagana odpowiedział jej ustami Thomasa Stroocka, amerykańskiego ambasadora w Gwatemali. Oświadczył on iż Stany Zjednoczone nie mają nic wspólnego podobnymi okrucieństwami i nie partycypują w nich….
Walka o prawdę i uchylenie rąbka tajemnicy
Prezydent Jimmy Carter, który poważnie traktował pojęcie praw człowieka zawiesił działalność szkoły. Ronald Reagan po objęciu prezydentury ponownie ją otworzył i udzielił szerokiego poparcia. Praktyki wychowanków Akademii Morderców przez długie dziesięciolecia pozostawały w ukryciu. Nikt też nie wiedział o istnieniu podręczników tortur. W 1990 amerykański ksiądz Roy Burgeois stworzył organizację SOA-Watch, która miała uważnie śledzić działalność Escuela de Americas. Inicjował też protesty przed siedzibą szkoły w Fort Benning. Z taką działalność ksiądz Burgeois i inni aktywiści zostali aresztowani i skazani wyrokiem sądu na 4 lub więcej lat więzienia. Działalność Escuela de Americas była choćby dla niektórych kongresmenów podejrzana. W 1993 deputowani partii demokratycznej Marty Meehan, Joseph Kennedy i Joseph Moakley wystąpili z wnioskiem zamknięcia szkoły albo przynajmniej zmniejszenia jej finansów. W 1996 za prezydentury Billa Clintona zdecydowano się odtajnić podręczniki stosowane przez nauczycieli z Akademii Morderców. Były to m.in.: „Terrorismo y guerrilla urbana”, „Estudio de Interrogacion”, „Inteligencia de Combate”, „Manual de Estudios Contra-Inteligencia” etc. Mimo odsłonięcia rąbka tajemnicy różni politycy amerykańscy przez cały czas podważali wyczyny wychowanków szkoły. Dick Cheney utrzymywał, iż były to tylko nieautoryzowane błędy.
Niektóre wyczyny
Pierwszy szef junty argentyńskiej generał Jorge Rafael Videla (1976 – 1981) stanął w 2010 przed sądem za popełnione zbrodnie w 1256 przypadkach. Zarzucano mu m.in., bezpośrednią odpowiedzialność za zabicie 29 osób, poddanie torturom 32 osób, zagrabienie mienia 35 osobom, etc. Został skazany na dożywocie. Zmarł w 2013.
Do historii przeszły wyczyny faszystowskiego batalionu Atlacatl. Dowódcą był pułkownik Domingo Monterrosa, wychowanek Akademii Morderców. Duża część żołnierzy batalionu również przeszła szkolenie w tej akademii. W grudniu 1981 r. Batalion Atlacatl napadł na miejscowość El Mozote. Jego ludzie zabili tam 978 osób, kobiet, mężczyzn i dzieci. Mężczyźni przed śmiercią zostali poddani torturom w miejscowym kościele. Najmłodsze dzieci miały po 6 lat. Monterrosa zarzucał mieszkańcom El Mozote, iż byli sympatykami lewicowej partyzantki. W 1982 żołnierze z Atlacatl zamordowali w miejscowości El Calabazo ponad 200 osób płci obojga. Jednym z głośniejszych mordów było zabójstwo biskupa Oscara Arnulfo Romero, wielkiego obrońcę pokoju i praw człowieka. 23 marca 1980 wygłosił on pamiętną homilię, w której w imię chrześcijańskich wartości apelował do żołnierzy salwadorskich by nie wykonywali rozkazów strzelania do ludzi. W dzień później został zabity przez członków szwadronów śmierci. Zleceniodawcą wymienionych zbrodni był czołowy polityk salwadorskiej prawicy major Roberto d’Aubisson, wychowanek Akademii Morderców.
W Kolumbii 18 000 żołnierzy przeszło trening w Escuela de Americas. Jednym z bardziej zasłużonych wychowanków szkoły był generał Agustin Ardila Uribe, komendant 4 Dywizji armii kolumbijskiej. W 1984 przeszedł trening w Escuela de Americas. W 1992 napadł na miejscowość Mapiripan w departamencie Meta. Jego oddziały ściśle współpracowały z faszystowskimi i narkotykowymi bojówkami, Autodefensas Unidas de Colombia. W Mapiripan żołnierze i Autodefensas zamordowali ponad 77 wieśniaków płci obojga, ścinając im głowy, podrzynając gardła i wypruwając wnętrzności. Armia i bojówkarze zarzucali mieszkańcom Mapiripan, iż sympatyzowali z lewicową partyzantką
Escuela de Americas do dziś wykazuje się wielką aktywnością w obronie amerykańskiego i zachodnioeuropejskiego kapitału. W 2018 boliwijscy oligarchowie z prowincji Santa Cruz i amerykańskie służby postanowiły pozbyć się demokratycznie wybranego prezydenta Evo Moralesa, któremu prawica zarzucała, iż chce być dożywotnim dyktatorem. Bunt w Santa Cruz mógł być łatwo stłumiony, gdyż nie miał szerokiego poparcia w społeczeństwie, ale naczelny dowódca armii boliwijskiej generał Williams Kaliman i szef policji Vladimir Yuri Calderon opowiedzieli się za oligarchami i zażądali dymisji prezydenta. Evo Morales musiał się ukrywać a prawicowa bojówka przeszukiwała jego mieszkanie. Przypuszczalnie Morales zostałby wówczas zabity, ale prezydent Meksyku Lopez Obrador wysłał do Boliwii meksykański samolot wojskowy, który zdołał odnaleźć Moralesa i zabrać go bezpiecznie do Meksyku. Zarówno Kaliman jak Calderon byli wychowankami Escuela de Americas. Oprócz nich w armii boliwijskiej działali wówczas tacy wychowankowie szkoły jak: burmistrz miasta Cochabamaba, kapitan Manfred Reyes Villa (mózg tego zamachu), pułkownik Remberto Siles Vazquez, pułkownik Teobaldo Cardozo Guevara, pułkownik Julio Cesar Maldonado Leoni, pułkownik Oscar Aguirre etc.
W obecnej pochavistowskiej Wenezueli tymczasowa prezydent Delcy Rodriguez, w ramach wymiany kadr wojskowych, postawiła na czele armii generała Gustavo Gonzaleza Lopeza, znanego z brutalności adepta Akademii Morderców. Rząd Delcy Rodriguez ściśle współpracuje z Waszyngtonem zajmując się powolną likwidacją reform Chaveza i Maduro i przygotowaniem gruntu pod powrót neoliberalizmu. W takich warunkach możliwe będą wybuchy społecznego niezadowolenia. Wychowanek Akademii Morderców jako wódz armii wenezuelskiej może być w tych warunkach bardzo przydatny.
Warto na koniec zastanowić się ilu ludzi straciło życie skutkiem długotrwałej aktywności Szkoły Ameryk. Autor tego tekstu wyznaje, iż nie natrafił na żadną wiarygodną i wyczerpującą statystykę. Biorąc pod uwagę duży zasięg czasoprzestrzenny działania szkoły, wydaje się, iż ofiar było ich bardzo dużo, może choćby setki tysięcy. Czas pokaże czy liczba ludzi, którzy zostali zamordowani lub ponieśli ciężki uszczerbek na zdrowiu skutkiem działalności Szkoły Ameryk kiedykolwiek zostanie ujawniona.

3 godzin temu







