Nie warto iść na skróty

1 dzień temu

Frustracja związana ze zubożeniem społecznych, wysokimi kosztami życia i narastającym bezrobociem oraz nonkonformistyczny sprzeciw na bezalternatywną propagandę militarystycznego wzmożenia przyczyniły się do popularności stronnictwa, które w czasach bardziej pokojowych nie przekroczyłoby 1% poparcia. „Ekstremizm” znienawidzony przez polityczne centrum i liberalno-chadecką arystokrację, odpowiada na te społeczne emocje. Emocje zaś zwykle zamydlają istotę rzeczy.

Tzw. „Szeroki Front Gaśnicowy” zgarnia wściekłych z prawa i z lewa. Wściekłych, ale i tych rozumiejących imperialistyczne wyrachowanie, które pod fałszywym frazesem „wolnej Ukrainy” i parodią „idei przedmurza” pragnie bronić anglo-saskiej dominacji świata jednobiegunowego, interesu kapitalistycznych monopoli oraz neokolonialnych instytucji. Problem jednak w tym, iż „gaśnicowa awangarda” nie widzi problemu w kapitalizmie i jego sprzecznościach, a to właśnie one wywołują konflikty zbrojne. Jeszcze większym problemem jest to, iż na fali kilkunastoletniego kryzysu neoliberalizmu „gaśnicowa awangarda” chce… więcej wolnego rynku.

Politycy Konfederacji Korony Polskiej być może biorą przykład z amerykańskich konserwatystów dostrzegających korzyści z wojen kulturowych. Walka z tzw. globalizmem ma głównie charakter kulturowy, celem ataku nie jest kapitalistyczny rdzeń „globalizmu”. Chciało by się powiedzieć: „Kapitalizm – tak, imperializm – nie”. W praktyce oznaczałoby to jednak „Inny imperializm jest możliwy”. Tego typu imperializm testuje obecna administracja Trumpa głównie rękoma właścicieli gigantów technologicznych tj. Palantir, Tesla i SpaceX.

Drobnomieszczański nacjonalistyczny libertarianizm to kiepska odpowiedź przeciw monopolistycznemu, imperialistycznemu kapitalizmowi. Rozwój technologiczny czy medyczny wymaga dużych nakładów, a nie powszechnego rozdrobnienia. To też słaby fundament dla suwerenności państwa. Silne państwo kosztuje. Więcej wolnego rynku to także więcej monopoli kapitalistycznych i mniejsze bezpieczeństwo pod każdym względem (szczególnie socjalnym).

Przeanalizujmy hasła rozpowszechnianie na Szerokim Froncie Gaśnicowym:

„Precz z eurokołchozem”

Czy rzeczywiście Unia Europejska zarządza przemysłową gospodarką centralnie planowaną? Śmiem twierdzić, iż przemył unijny upada, a gospodarka UE nie jest zarządzana kolektywnie i planowo. Mamy tu kontrolowany wolny rynek z dopłatami, czyli na modłę chadecką. „Precz z w eurokołchozem” oznaczałoby więcej wolnego rynku, mniej regulacji. A tak na marginesie: proszę o zaprzestanie demonizowania kołchozów i nazywania „kołchozem” tego czego nie lubimy.

„PIT, CIT do likwidacji, ZUS do wygaszenia”

Jeśli ZUS ma być wygaszony to jaka dla niego alternatywa? Prywatne emerytury. Pomysł ten zapoczątkowało neoliberalne Chile. Po kilkunastu latach państwo chilijskiej zarządzane przez umiarkowaną socjaldemokrację dopłacała do niskich emerytur. Czy państwo zarządzane przez KKP będzie miało z czego dopłacać do niskich emerytur, jeżeli nasz kraj stanie się rajem podatkowym po likwidacji PITu i CITu.

„Silne państwo minimum”

Zapewne chodzi o likwidację programów socjalnych, zasiłków dla bezrobotnych i unikanie interwencjonizmu gospodarczego. Silne państwo zredukuje się silnej armii i policji, tego zwykle chciała neoliberalna prawica w tym jej klasyczny przedstawiciele tj. Thatcher, Reagan, Pinochet. Sam Grzegorz Braun często powtarzał „Zbrojmy się po zęby, ale nie wchodźmy do wojny”. Czyli silne państwo minimum to takie zredukowane do silnego aparatu represji.

„Demonopolizacja”

W praktyce oznacza to prywatyzację przy wsparciu utopii cofnięcia się do złotego wieku kapitalizmu klas średnich. Antyliberalna i nie-lewicowa frakcja „frontu gaśnicowego” z kolei proponuje sentymentalny dystrybucjonizm, czyli rozpowszechnienie drobnej własności. To utopijne rozwiązanie uczyniło by państwo bezbronnym w obliczu cyfrowych gigantów.

Ponadto „antyliberalna” retoryka niektórych przedstawicieli tzw. „Szerokiego Frontu Gaśnicowego” dodatkowo traci na wiarygodności gdy lider tego ruchu jak katarynka powtarza szkodliwe libertariańskie hasła np. o likwidacji ZUSu. Inni członkowie Konfederacji Korony Polskiej choćby opowiadają się za likwidacją płacy minimalnej.

Czy w świetle powyższych postulatów, podział na lewicę i prawicę stracił na znaczeniu? Narosło jedynie wiele nieporozumień wokół tych terminów od czasu, gdy nominalna lewica porzuciła pro-pracownicze priorytety i pogodziła się z neoliberalizmem. Pozostanę przy tym podziale, gdyż jego całkowite odrzucenie może stworzyć co najwyżej mało konsekwentny kontr-system, gdzie kwestie klasowe stają się drugorzędne. Podział na lewicę i prawicę warto zachować chociażby po to, by odsiewać szkodliwe dla pracowników rozwiązania.

Dołączanie do „Szerokiego Frontu Gaśnicowego” (to choćby brzmi komicznie) to droga na skróty, która może skończyć się fatalnie, szczególnie dla robotników i bezrobotnych. Czas obudzić się z mieszczańskiego snu, wojenek kulturowych i parlamentarnego otępienia, która zamazuje istotę rzeczy. Nie warto wspierać wyrobów antysystemopodobnych na potrzeby bieżącej polityki. Konstrukcja obecnego życia politycznego w gruncie rzeczy oddala od spraw fundamentalnych, rzeczywistej zmiany polityczno-ekonomicznej. Zamiast kształtowania kadr zdolnych do stworzenia realnej alternatywy mamy zabawę w antysystemowość, którą rozpoczął ponad 10 lat temu Paweł Kukiz.

Brak jest ruchu, w którym jest miejsce dla antymilitarystycznych socjalistów, antykapitalistów czy choćby dyplomatycznie nastawionych socjaldemokratów, rozumiejących zmiany, które się dokonują na arenie międzynarodowej i otwartych na nowe sojusze. Tę lukę wypełniają prawicowi libertarianie z hasłami „Stop ukrainizacji Polski”. Dlaczego tak jest?

Prawica pro-kapitalistyczna może więcej powiedzieć niż pro-robotnicza lewica, zawsze znajdzie darczyńców wśród narodowej burżuazji czy drobnomieszczaństwa. Pracownicy nie mają tak wielu funduszy, współczesna cenzura wiąże się też z groźbą utraty pracy. Lewica socjaldemokratyczna realizuje grant, w zamian za to może pozwolić sobie jedynie na umiarkowaną krytykę neoliberalizmu.

Dokonująca się wielowektorowość jest szansą na świat bardziej sprawiedliwy. Ale może być gorzej, gdy alternatywy dla atlantyckiej i kapitalistyczno-monopolistycznej dominacji będą wyznaczać nacjonalistyczni libertarianie. Tego właśnie chcą technogiganci pokroju Palantira i imperialistyczna frakcja MAGA – deregulacji i niszczenia bezpieczeństwa socjalnego. Za tym też opowiada się Grzegorz Braun, który proponuję grę „antysystemowymi” frazesami na zasadach neoliberalnego imperializmu.

Nie mam pretensji do prawicowców, iż są prawicowcami, choć miałem cichą nadzieję, iż porzucą „korwinizmy” – wolnorynkową pobożność. Dochodzą do tego jeszcze hipsterskie teorie nt. nazizmu, które do tej pory były gwarancją spadku popularności partii JE Janusza Korwina-Mikke. Nie rozumiem części „lewicy antywojennej” (choć nie wiem czy ci ludzie chcą tak o sobie myśleć), iż przymykają oczy na antyrobotniczy charakter Konfederacji Korony Polskiej i ciągoty ku rewizjonizmowi historycznemu. Argumentują swoje poparcie „suwerenizmem”, tylko iż ten suwerenistyczny frazes nie znajduje poparcia w wizji „wolnościowej” gospodarki. Brak myślenia klasowego kończy się prawicową metafizyką.

Apeluję do sympatyków Grzegorza Brauna, by perspektywicznie myśleli o swoich własnych portfelach i klasowym interesie. Drodzy pracujący i bezrobotni – Braun nie ma dla Was dobrej propozycji. Szeroki Front Gaśnicowy zdominuje opcja libertariańska i będzie ekonomicznie przeciwko Wam. Braun nie stanie się socjalnym, absurdem jest sobie tego życzyć. Dla niego zarówno państwowy socjalizm jak i etatystyczny kapitalizm to taka sama „komuna”.

Rozumiem, iż dla wielu popierających KKP najważniejszy jest pokój i dyplomatyczne unormowanie relacji z sąsiadami. KKP to idealna alternatywa dla klasy rządzącej i posiadającej: zarobimy mniej na wojnie, ale chociaż zyskamy na likwidacji płacy minimalnej czy deregulacji prawa pracy. Taka kłótnia w burżuazyjnej rodzince z perspektywą na kompromis. I z widokiem na Nawłoć z „Przedwiośnia”.

Idź do oryginalnego materiału