Przynoszę do pracy własny zszywacz, a za 4300 zł na rękę mam znać kilkanaście ustaw. Głos z wnętrza ZUS

3 godzin temu
Zdjęcie: ZUS pracownicy referendum


Rozmawiamy z Anną, pracownicą jednego ze lubuskich oddziałów ZUS z kilkuletnim stażem w Wydziale Emerytalno-Rentowym. Jej historia to lustro, w którym przejrzeć może się dziś większość z nas, pracownic i pracowników ZUS.

Związkowa Alternatywa: Jak po tych kilku latach oceniasz pracę w ZUS?

Anna: Jestem przyzwyczajona do ciężkiej roboty, ale to, co dzieje się u nas, to praca ponad siły. Dosłownie: okraszona płaczem i nerwami. Lubię to, co robię, ale za takie pieniądze i przy takim nawale obowiązków, nie wyobrażam sobie tu reszty życia.

Dlaczego to jest praca ponad siły? Z zewnątrz urzędnik kojarzy się ze spokojem.

Z jakim spokojem?! My pracujemy na kilkunastu ustawach, które non stop ewoluują. Renty socjalne, rodzinne, niezdolność do pracy – do każdego świadczenia są inne wytyczne. A na to nakłada się dramat systemowy. Wprowadzają nowe świadczenia, chociażby renty wdowie czy emerytury czerwcowe, i wszystko ma iść z automatu. A potem system wypluwa puste, nieklarowne decyzje, a ludzie walą do nas drzwiami i oknami, żebyśmy im tłumaczyli, o co chodzi. Systemy padają, my przez dwie godziny patrzymy w ścianę, bo przecież pracujemy elektronicznie. I jeszcze te braki… Mamy jedną drukarkę na wydział, zabierają nam papier. Ja do pracy przynoszę własne długopisy, karteczki, dziurkacz i zszywacz!

A jak przy tych ogromnych wymaganiach merytorycznych wyglądają zarobki?

Powiem wprost: mam 6350 zł brutto podstawy, co z dodatkiem stażowym daje mi na rękę około 4300 zł. I wie pan co? Nie wystarcza mi od wypłaty do wypłaty. Sama wychowuję 14-letnie dziecko. Rachunek za gaz potrafi przyjść na 2200 zł. Nie chcę luksusów, nie potrzebuję jeździć na Malediwy. Chcę mieć na spokojne życie, opłaty i żeby czasem wyjść z dzieckiem do kina.

Najgorsze jest poczucie niesprawiedliwości. Przychodzi nowa dziewczyna, uczy się, a zarabia zaledwie 350 zł mniej ode mnie, choć ja już od dawna „zapierdzielam” na pełnych obrotach. Nie żałuje jej, ale ZUS powinien doceniać doświadczonych pracowników. O premiach dla nas zapomnij. Kiedy wprowadzano nowe programy, nagrody dostała góra i obsługa klienta. My, szarzy pracownicy, merytoryczni, którzy musieli to wszystko przetworzyć, pocałowaliśmy klamkę
.
Często mówi się o złej atmosferze w ZUS, a choćby mobbingu. Jak to wygląda u was?

Ja potrafię się obronić, więc bezpośrednich ataków na mnie nie ma. Ale atmosfera jest potwornie ciężka. Nie musi być wyzwisk, wystarczy nieustanna presja. Co chwilę maile: „co z tą sprawą, kiedy będzie zrobiona?”. A człowiek fizycznie nie ma już siły. Kiedyś rąbałyśmy nadgodziny, w końcu powiedziałam: dość. System nawala, wsparcie nie działa, a potem w protokole to z pracownika robi się winnego, iż sprawa jest po terminie. Jesteśmy permanentnie sfrustrowane, bo chcemy dobrze pracować, a nie daje nam się do tego narzędzi.

Boli Cię to, jak ZUS jest postrzegany przez społeczeństwo?

Strasznie. Ludzie krzyczą, iż „ZUS jest zły, darmozjady”. A to nie my jesteśmy źli! My staramy się ciągnąć ten wózek ponad własne siły. A nasza góra? Naczelniczka rozkłada ręce, iż nie ma pieniędzy na premie, a chwilę później słyszymy, iż ZUS będzie budował ławeczki przed urzędami, żeby „świadczeniobiorca w drodze mógł odpocząć”. Na podziękowanie dla nas za ciężką pracę pieniędzy nie ma.

Trwa referendum strajkowe. Gdybyś mogła zmienić trzy rzeczy od zaraz, co by to było?

Po pierwsze: wynagrodzenia, bo zrównano nas z płacą minimalną. To nie jest poważne. Dlatego zagłosowałam w referendum i zachęcam do tego innych – to jest nasz obowiązek, jeżeli chcemy coś zmienić. Po drugie: działające systemy informatyczne. Zanim wprowadzą ustawę, niech zapytają nas, na samym dole, czy to w ogóle da się technicznie kliknąć! I po trzecie: szacunek opinii publicznej i pracodawcy. Dlatego to głosowanie jest tak ważne. Same widzimy, iż układowe związki, które dostają najwyższe oceny bez świadczenia pracy, nabierają wody w usta. Nikt nam nic nie da, jeżeli same o to nie zawalczymy. ZUS opiera się na naszej wiedzy i naszych barkach. Czas, żeby w końcu nam za to zapłacono.

Source

Idź do oryginalnego materiału